Powoli przemykałam przez las. Drzewa przede mną były jedynie rozmazanymi plamami. Wymijałam je, kierując się echem swoich kroków. Szukałam schronienia na noc, a jak na złość zbierała się burza. Zaczynało już mżyć i grzmieć. Przemieniłam się w człowieka i wcisnęłam w jakąś szczelinę. Na szczęście byłam drobna.
Nagle znieruchomiałam. Usłyszałam czyjeś niespokojne kroki i oddech jak po długim biegu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz