Obudziłam się delikatne promienie słońca dotykały mojej twarzy.
Spojrzałam na pokój nie było w nim ani Jeffa ani Asha.
- "Dziwne"
Odwinęłam bandaż. Noga nie wyglądała za ciekawią więc zawinęłam w nią nowy bandaż.
Pochodziłam trochę po domu ale nikogo nie spotkałam.
- Może są na dworze.
Podeszłam do drzwi i złapałam za klamkę. NIC!!!. Drzwi nie chciały się otworzyć.
- Super - syknełam.
Ale spojrzałam na okno. Uśmiechnęłam się i zmieniłam się w wilka. Podeszłam do okna i nosem otworzyłam okno po czym przez nie wyskoczyłam.
- Dobra, a gdzie ich wywiało?
Przytknęłam nos do ziemi i się skupiłam.
Na początku złapałam woń Jeffa i poszłam za nim.
Dotarłam do jakiegoś nieżyjącego człowieka. Delikatnie go szturchnęłam.
Po chwili zgubiłam trop lecz znalazłam woń Asha.
Po chwili doszłam do jakiegoś domu.
Zmieniłam się w człowieka i spojrzałam przez okno.
- No chyba ich zaraz zabije
Otworzyłam drzwi.
Wadera się zdziwiła ale Jeff jeszcze bardziej.
Po chwili poczułam zapach alkoholu.
Skrzywiłam się.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz