sobota, 30 maja 2015

Od Aveline

Stanęliśmy na polenię a za nią rozciągał się Las Dusz. Lu usiadła mi na ramieniu i szybko powiedziała.
- "Już jest blisko" 
Czułam go. Zrobiłam kilka kroków w stronę lasu. Usłyszałam rżenie. Coraz głośniejszy stukot kopyt. Nagle zaczęłam się bać. Lecz nie o siebie tylko o Jeffa. Saris przecież nic nie wiedział! Zamknęłam oczy i otworzyłam aułre. Spróbowałam nawiązać z nim kontakt lecz na próżno. Saris najwyraźniej się czegoś bał.
Nagle wbiegł na polane czarny jednorożec. Staną dęba i zarżał. Oddychał szybko. 
- Saris, spokojnie - i delikatnie przytuliłam jego głowę.
- "Wiesz jak stado się martwiło!" - wykrzyczał.
Przegryzłam wargę i cicho powiedziałam.
- Przepraszam
- "Więcej tak nierób, chodziarz powiedz gdzie idziesz i ne zamykaj aury" - powiedział ze złością.
Pogłaskałam go i na policzek spłynęła mi łza. On westchną.
- "Nie rozklejaj mi się tu" - powiedział spokojnym głosem i zaczął mnie trącić nosem.
Po chwili spojrzał na Jeffa. Nie był zadowolony....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz