wtorek, 26 maja 2015

Od Ash'a

Siedząc, nie mogąc się poruszyć, byłem skazany na wysłuchanie jego historii...
- Już dawno odkryłem działanie twojej krwi. Zastrzyki z niej odmładzały i przywracały siłę. Dlatego zawsze upuszczałem ci krwi. Ale zapas się skończył. Teraz, zostaniesz tu na zawsze. Będziesz moją własną fontanną młodości! - jego śmiech rozszedł się po całej sali, która, jak zauważyłem, była wyłożona lustrami. W tym śmiechu brzmiała nuta szaleństwa; pragnienie chorego na umyśle człowieka.
Doktor opuścił pokój.
Znów byłem sam.
W lustrze naprzeciwko widziałem, że igły są podłączone do rurek, a te do pojemników wypełnionych czerwoną cieczą.
Spuszczali ze mnie krew.
Przez długi czas wpatrywałem się tępo w przestrzeń, bijąc się z własnymi myślami.

Nie wiem, ile dni minęło, nie byłem w stanie odróżnić dnia od nocy. Upływ czasu widziałem tylko w lustrze, na własnej twarzy. Im więcej krwi mi ubywało, tym bielsze stawały się moje włosy i tym starsza była moja twarz. Krew płynęła nieprzerwanie, zastanawiałem się, skąd jej tyle.

Po długim czasie widziałem, że z młodego szczyla zmieniłem się w zasuszonego staruszka. Moje włosy spływały po oparciu fotela, śnieżnobiałe. Jedynie mój głos i umysł pozostały bez zmian.
Nie chciałem umrzeć, lecz z każdą sekundą zmieniałem zdanie. Byłem samotny. Cisza mnie dobijała. Rozpędzałem ją, śpiewając, póki nie zabrakło mi sił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz