piątek, 29 maja 2015

Od Ash'a

Obudziłem się następnego dnia. Na dworze było jeszcze ciemno.
Poczułem coś w dłoni.
Klucz.
Gwałtownie usiadłem. I wtedy zauważyłem, że nie jestem sam. Laila spała, oparta o ścianę. Nie wiem gdzie znalazła klucz, jednak byłem jej nieskończenie wdzięczny. Powoli wstałem i przełożyłem ją na swoje miejsce tak, by się nie obudziła. Wymknąłem się do kuchni.
Przełożyłem łańcuszek przez głowę. Zaraz po tym poczułem ciepło na piersi, tam gdzie leżał klucz. Był lekko potłuczony, jednak gdy tylko zawisnął na mojej szyi, rysy wygładziły się i wyglądał jak dawniej, a we mnie wstąpiła nowa energia.
Nucąc, zacząłem robić śniadanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz