środa, 27 maja 2015

Od Laili

Zapach prowadził nas przez miasto, ale Jeff przeprowadził nas drogą okrężną. Byliśmy więksi niż normalne wilki, ale nasza wielkość tak bardzo nie kuła w oczy jak Ash' a. Będąc w lesie minęliśmy jakiegoś starego człowieka na spacerze. Odwróciłam łeb w jego stronę i zobaczyłam, że upada trzymając się za serce... Biedak. Skupiłam się na alfie, na myśli, że nic mu nie jest, że żyje... On nie mógł umrzeć, na pewno żyje! Spojrzałam na brata, który chyba cieszył się z tej misji, z tego, że coś się dzieje. Wadera biegła równo z Jeff' em patrząc na niego czasami, a nasz tymczasowy przywódca nie zwalniał i biegł z nisko pochyloną głową łapiąc trop. Zobaczyłam gołe szczyty gór i wejście do jaskini. Wyraźnie czuło się tu chemię, krew i ludzi oraz słaby zapach wilka. To na pewno tu. Zawyliśmy i stanęliśmy u wejścia do jaskini... Co się miało teraz wydarzyć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz