wtorek, 15 września 2015

W tym samym czasie...

Szczupła dłoń o długich, pokrytych bliznami palcach zaczęła delikatnie głaskać głowę dziewczynki, muskając jej zamknięte oczy. Gdyby ktoś, kto potrafi prawdziwie słuchać zamilkł na moment usłyszałby cichy szept, jakby modlitwę.
Kilka sekund później dziewczynka otworzyła oczy i spojrzała na tego, który pochylał się nad nią. Wyciągnęła rączkę i próbowała złapać tą dłoń, jednak ta zniknęła...

Od Laili

Słyszałam co mówi medyk, zrobiło mi się żal pary, zwłaszcza młodej wadery. Jej pierwszy miot i w dodatku stratny. Prowadząc małą Akirę za rękę zbliżyłam się do pary.
-Nie możecie tracić nadziei. Przecież on jeszcze żyje, nie umarł. Musicie walczyć, nie poddawać się. Chłopak znajdzie w sobie siłę, będzie żył.-Z każdym słowem wierzyłam w to co mówię coraz mniej. Każdej matce byłoby ciężko znaleźć nadzieję na taki czas. Nie wiem jakbym zareagowała gdyby... Lou, mój kochany Lou. Mój synek. Przytuliłam waderę i posłałam basiorowi pokrzepiający uśmiech. Moja córka podeszła do małego Sparrow' a, moje maleństwo nic nie rozumiało. Położyła swoją rączkę na jego czole uśmiechnięta. To co stało się potem wydarzyło. Oboje zaczęli płakać, ich synek coraz głośniej i z mocą, moja córka cichutko i słabo. Kiedy jej rączka opadła na ziemię bezwładnie upadła łapczywie łapiąc oddech.
-Akira!-Podbiegłam do niej i wzięłam ją na ręce.-Córeczko, Aki...-Płacz Sparrow' a powoli cichł, chłopiec się uspokajał. Znów był zdrowy, moja córka wzięła na siebie jego cierpienie...

< Ktoś? >

poniedziałek, 14 września 2015

Od Dragona

 Od Dragona
Myślałem sobie o mojej kochanej Dadze.  Pewnie teraz siedzi z maluchami. Nagle Daga wybiegł przerażona z jaskini.
- Co się stało?  - zapytałem spokojnie
- Sparrow, ach nieważne idziemy z nim do lekarza.
U lekarza:
Medyk przebadać naszego syna. W końcu wrócił ze złą wiadomością. .
- on umiera - powiedział.
Daga zaczęła płakać, i oparła się o mnie. W tym samym momencie do jaskini weszła Laila. Spojrzała najpierw na malucha potem na nas. Podeszłam do nas i powiedziala:

Laila?

piątek, 4 września 2015

Od Avaline

- Sprawdzam cię tylko. A łapę sobie jednak zostaw ,przyda ci się jeszcze. - odwróciłam się i poszłam w dalszą drogę....

wtorek, 1 września 2015

Od Jeff' a

-Nie wierzysz mi? Wiec obiecuję na prawą łapę, że go nie tknę, jeśli on nie tknie Ciebie czy mnie. Umowa stoi Księżniczko?-Ja właśnie dla niej poświęciłem łapę... Albo jestem chory, albo w niej cholernie zadurzony. Ale czy ona odwzajemnia to uczucie?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Od Laili

-Oczywiście, że nie. Takie kochane maluszki nigdy nie będą przeszkadzać. Soren!-Zawołałam syna, aby wziął miski, mleko i jednego malca. Od razu zauważyłam, że mój potomek dziwnie spogląda na Dragon' a i wydaje się być spięty. Wymieniłam jeszcze kilka zdań z waderą i pożegnałam parę. Razem z synem zaniosłam dzieci do pokoju Akiry, miejsca odpowiedniego dla takich szczeniąt i położyłam trójkę na kocyku. Małą od razu zainteresowało towarzystwo kolegów. Liczyłam, że przy nich odkryje wilczą postać. Kiedy Sor odłożył miski gości poprosiłam go na chwilę na bok.
-Coś się stało? Miałeś jakiś wypadek z Dragon' em?
-Nie, nie. Po prostu... Źle się czuję mamo, to dlatego.-Kłamał, ale nie naciskałam. Wróciłam pilnować młodych.

Od Dagi

Była noc, nie mogłam spać, moja rodzina juz dawno spala, a ja nie. Nagle maluszki się obudził, zaczęły płakać tak mocno, że obudził Dragona wiedziałem, że pewnie są głodne położyłam się i dałam maluchom się najeść. Potem wszyscy poszliśmy spać.
RANO
Obudziłam się i na karmiłam małe. Potem chciałam z Dragonem się przejść, ale szczeniaki nie mogą pójść z nami są jeszcze za małe, mogą się zgubić albo wpaść do wody. Przypomniało mi się, że możemy się zapytać Laili czy może je dzisiaj przypilnować. Wzięłam trzy miseczki z mleczkiem dla maluchów, Dragon wzial miski ja wzięłam na ręce małe i poszliśmy
NA MIEJSCU
Otworzyła na Laila.
- Coś się stało? - zapytała
- Nie, tylko czy mogłabyś je przypilnować do wieczora, mam tu mleczko dla nich. Czy nie będzie problemu? - zapytałam.

Od Dragona CD Sorena

Wracałem do domu z polowania. Gdy wróciłem przed drzwiami zobaczyłem Sorena. Przywitałem się grzeczne. Basior poprosił mnie żebym na chwile z nim poszedł. Wszystko mi powiedział o swoim planie, ale ja od mówiłem mówiąc, że teraz mam miot do wychowania i nie umiem kraść. Basior mnie zrozumiał dlaczego nie mogę, ale kazał mi nikomu o tym nie mówić. Pożegnałem basiora i poszedłem do domu.

środa, 19 sierpnia 2015

Od Sorena

Od jakiegoś czasu chodziłem coraz bardziej zdenerwowany, wiecznie głodny. Nie był to jednak fizyczny głód... Obiecałem sobie, że nie zrobię tego przy Akirze, to dlatego wybiorę się do miasta, przynajmniej na dwa dni. Rodzicom powiem, że chcę poszukać nowych członków do watahy, okradnę dilera w wilczej postaci, a potem od razu na ring. Ale kto zbierze za mnie kasę? Potrzebuje kogoś, kto się ze mną tam wybierze i nie będzie mnie powstrzymywał. Może...

*Chwilę później*
-Dzień dobry, jest może Dragon?-Zapytałem Dagę. Pokładałem w nim spore nadzieje. A potem pomyślałem o moim bracie...
-Ale przecież on mnie już nie pilnuje, z pewnością się nie dowie...-Mruczałem do siebie w oczekiwaniu na basiora.

Od Laili

-Nie, nie trzeba. Ale może Ty potrzebujesz pomocy? Trójka młodych w jednym miocie to nie łatwe zadanie. Jeśli tylko chcielibyście spędzić czas sam na sam z Dragon' em drzwi naszego domu są otwarte dla waszych szczeniąt i dla Was oczywiście. Akira z pewnością będzie chciała poznać nowych kolegów.-Posłałam jej serdeczny uśmiech. Temat mojego syna znów zaczął mnie bardzo męczyć. Pożegnałam parę i ich młode i wyszłam. Zamiast od razu do domu poszłam się przejść. Bardzo daleko od domu...

W międzyczasie...

Niewyraźny cień spoglądał na małą dziewczynkę z uśmiechem. Wiedział, kim ona jest, i wiedział, że nikt inny go nie widzi.
Ale kiedyś.....

Od Dagi CD Laili

- tu jestem - powiedziałam I wyszłam zza zasłony z trzema młodymi.
Gdy Laili je zobaczyła od razu do nich przybiegła i każdego po kolei pogłaskała. Potem ni wiem dlaczego posmutniała.
- co się stało? - zapytałam.
- wy tworzycie piękna rodzinę, a w mojej jednego członka brakuje. - powiedziała i wbiła wzrok w ziemie.
- Chodzi Ci o Lourena, nie myśl o nim - powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech.
Laila podniosła wzrok i spojrzała na mnie z nadzieją.
- W czymś ci pomoc? - zapytałam.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Od Dagi

Obudziłam się rano ze strasznym bólem brzucha. Zaczyna się...Zwinęłam się z bólu. Czułam, że długo już nie wytrzymam...
- Dragon! - pisnęłam skręcając się. - Dragon, obudź się!
Basior obudził się w miarę szybko. Na początku nie wiedział, dlaczego go budzę, ale kiedy ujrzał mój duży brzuch wszystko mu się przypomniało. Szybko wstał i wziął mnie na plecy (jak on mnie w tym stanie uniósł?!). Pobiegł najszybciej jak umiał do jaskini medyka.
Na miejscu czekała już lekarka. Wiedziała o porodzie. DRragon ołożył mnie delikatnie na słomie i pocałował w czoło. Wyszedł z jaskini i zostawił mnie samą z lekarka. Skręciłam się z bólu, ale nie płakałam. Wadera kazała mi przeć. Wykonywałam wszystkie jej polecenia. Czułam potworny ból...Ale po chwili było już po wszystkim.

Od Laili

-Idę odwiedzić brzemienną waderę, pilnuj ich, proszę.-Pocałowałam go w policzek, wzięłam torbę i szybko uciekłam do jaskini Dagi i Dragon' a. Powitał mnie samiec.
-Witaj jak się ma przyszła mama?

niedziela, 16 sierpnia 2015

Od Ash'a

Westchnąłem.
- Tego akurat nie wiem....

Od Laili

-Dlaczego nie chce pokazać się nam..?-Zapytałam smutna.

Od Ash'a

- Tak właśnie myślę. - przytaknąłem. Byłem prawie pewny,  że mój syn tam jest...

Od Laili

-Jak myślisz, czy mała może go jakoś zobaczyć?

Od Ash'a

- Właśnie o to mi chodzi. - westchnąłem.

Od Laili

Spojrzałam na niego, a potem odwróciłam wzrok. Mój kochany syn...
-Ash... Skąd takie przeczucie?-Zapytałam powstrzymując łzy. Skupiłam wzrok na Akirze, wydawała się czymś zaciekawiona. Wyciągała się w stronę pustej ściany próbując coś chwytać swoimi rączkami.-Ash...?

Od Ash'a

Zamyśliłem się.
- Wiesz... Ostatnio mam takie uczucie, że... Louren gdzieś tu jest. - powiedziałem cicho.

Od Laili do Dragon' a

Spojrzałam na nowego basiora, chyba Dragon' a.
-Gratuluję Wam. Z pewnością ją odwiedzę jeśli tylko znajdę czas. Sama również wychowuje teraz potomstwo.
-Dziękuję, czekamy.-Odszedł prawdopodobnie do ukochanej. Zamknęłam za nim drzwi i podeszłam do męża.
-Nowa para szybko się wyrabia.-Przytuliłam go lekko.-Jak nasza mała?
-Jej brat ciągle przy niej siedzi.-Odparł i wskazał mi Sorena podrzucającego Akirę.

<Ash?>

Od Dragon'a CD Dagi

Bardzo się cieszyłem, że Daga jest w ciąży. Wyszedłem z jaskini. Upolowałem mięso i zaniósł em Dadzą. Potem poszedłem zawiadomić alfę. Zapukał em do jej jaskini, a potem wszedłem. Na mych oczach ukazała się wadera.
Co się stało? - zapytała
Daga jest w ciąży może chciałabyś ją odwiedzić-zapytałem

<pani alfa>

sobota, 15 sierpnia 2015

Od Dagi CD Dragon

Leżałam z Dragon em. Była noc, patrzyliśmy w gwiazdy. To było super. Potem zrobiło mi się zimno, więc poszliśmy do naszej jaskini. Zjedliśmy mały kawałek mięsa i poszliśmy do naszej sypialni. Gdy się rozbieraliśmy Dragon na skoczył na mnie i zrobiliśmy stosunek. Potem poszliśmy spać. Gdy się obudziłam. Dragon już nie spał, stał obok mnie razem z lekarzem.
- co on tu robi zapytałam Dragon na
- lekarz sprawdzi czy jesteś w ciąży - powiedział
Dragon wyszedł, a ja się rozebrałam. Lekarz zaczął mnie badać.
PO BADANIU
Przyszedł Dragon. Potem lekarz powiedział:
-- Tak, moja droga jesteś w ciąży.

<Dragon>

Od Rinmaru

- Tylko nie wpadaj w depresję. - zachichotałam. - Już niedługo....

piątek, 14 sierpnia 2015

Od Neos' a

Wycofałem się i usiadłem na podłodze.
-Niech Ci będzie..

Od Rinmaru

Westchnęłam i pociągnęłam go za policzek.
- Jak już mówiłam, jesteś facetem. Nie zrozumiesz tego.

Od Neos' a

Jej słowa wprawiły mnie w osłupienie.
-Jjak to?

Od Rinmaru

- Brawo, złapałeś mnie. - zaklaskałam. - Chociaż na razie chyba lepiej się wstrzymać z figlami...

Od Neos' a

-Ty wredna babo, jak ja Cię złapie!-Zaraz gdy odłożyłem małą zacząłem ją gonić. Złapałem ją i położyłem do łóżka. Zawisłem nad nią na prostych ramionach.

Od Rinmaru

- Tak, facetem. Faceci myślą inaczej niż my, ludzie. - pokazałam mu język.

Od Neos' a

-Facetem... No tak.-Uśmiechnąłem się lekko do niej. Położę małą spać i może wyjdę na trochę...

Od Rinmaru

- Nic, nic. Ale jesteś facetem, więc nie zrozumiesz jak się teraz czuję. - zachichotałam.

Od Neos'a

-Ale wszystko w porządku, nic Ci nie jest. Nic poważnego?!-spanikowałem.

Od Rinmaru

- Ja chyba trochę odpoczne.... Mimo wszystko jestem trochę zmęczona, i obolała.  - oznajmiłam.

Od Neos' a

-To co? Od czego zaczynamy?-Zapytałem cicho.

Od Rinmaru

Przetarłam oczy. Jak dobrze wszystko widzieć...

Od Neos' a

Udawałem, że ja to nigdy nic i bawiłem córkę. Mimo wszystko wciąż ją obserwowałem.

Od Rinmaru

Przebrałam się i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku. Neos wciąż za mną podążał.

Od Neos' a

Ruszyłem za nią wiernie jak pies. Tak się o nie teraz martwiłem..

czwartek, 13 sierpnia 2015

Od Rinmaru

- Na pewno. - odgoniłam go od siebie i poszłam do łazienki.

Od Neos' a

Mimo to wciąż ją mono trzymałem.
-Ale na pewno?

Od Rinmaru

- Tak, tak... Nie mogłam tylko wstać. - uśmiechnęłam się.

Od Neos' a

Pomogłem jej wstać kładąc wcześniej małą na łóżku. Zaraz po tym owinąłem córkę w świeży rożek i włożyłem do chusty-nosidełka.
-Dobrze się czujesz? Możesz iść?

Od Rinmaru

Próbowałam się jakoś podnieść, ale opornie mi to szło....

Od Neos'a

Podszedłem do szafy i wyciągnąłem dla niej jakieś ciuchy. Podałem jej i wziąłem córkę..

Od Rinmaru

Przytuliłam do siebie małą.
- Przyniesiesz mi jakieś lekkie rzeczy na zmianę? Chcę się przebrać. Nie mogę się już doczekać, by wszystko zobaczyć!

Od Neos' a

-No dobrze.-Posłałem jej ciepły uśmiech i oddałem dziecko.

Od Rinmaru

- Szeptać też nie musisz. - prychnęłam krótkim śmiechem. - Mów normalnie.

Od Neos' a

-Wybacz...-Szepnąłem i skuliłem się jak karcone szczenię. Przyrzekłem sobie, że już nie podniosę głosu przy małej.

Od Rinmaru

Uśmiechnęłam się szeroko.
- Tak, jest dużo lepiej. Ale nie wrzeszcz!

Od Neos' a

-Naprawdę?-Zdziwiłem się.-Rin...-Zawahałem się.-Ty widzisz!-Wykrzyknąłem radośnie, ale moja radość nie udzieliła się dziecku.

Od Rinmaru

Westchnęłam.
- Słodko razem wyglądacie....

Od Neos' a

Byłem całkiem pochłonięty małą. Ostrożnie głaskałem ją po główce i sprawdzałem jej odruch bezwarunkowy. Uśmiechałem się do niej.-Witaj, tak długo na Ciebie czekałem księżniczko...

Od Rinmaru

Przytaknęłam. Mogłam ukradkiem, bezkarnie się na niego gapić....

Od Neos' a

-Ale Rin...-Podała mi córkę pomagając mi ją podtrzymać. Uczucie trzymania takiej małej istotki było cudowne. Zaśmiałem się nerwowo.-Ona jest taka cudowna...

Od Rinmaru

- Przecież jej nie skrzywdzisz. Jesteś delikatny.... - uśmiechnęłam się. Chyba jeszcze nie zauważył pewnej zmiany....

Od Neos' a

-Ale ja nie chcę jej skrzywdzić Rin.-Odparłem cicho.

Od Rinmaru

Uśmiechnęłam się.
- No nie bój się.

Od Neos' a

Od razu cofnąłem rękę i skuliłem się w sobie. Jestem strasznym ojcem, nawet z dzieckiem nie umiem się przywitać...

środa, 12 sierpnia 2015

Od Rinmaru

- Chyba dobrze... - jak na potwierdzenie moich słów rozległ się donośny wrzask.

Od Neos' a

-A ona jak się czuje?-Wyciągnąłem rękę do dziecka.

Od Rinmaru

Uśmiechnęłam się szeroko.
- Od dawna nie czułam się tak dobrze...

Od Neos' a

-Tto nasze dziecko...? Nasza mała?-Stanąłem przy łóżku i od razu przykucnąłem.-A jak Ty się czujesz?!

Od Rinmaru

- Mhm..? - zamruczałam. Czułam się znakomicie....

Od Neos' a

Podszedłem do niej niepewny.
-Rin....-Wychrypiałem cicho.

Od Rinmaru

Wszystko poszło dość szybko.
A do tego...
Teraz trzymałam na rękach naszą córkę. Głaskałam jej włosy, jednocześnie patrząc w górę. Jeszcze nigdy, odkąd byłam dzieckiem, nie widziałam tak wyraźnie....
Usłyszałam otwieranie drzwi....

Od Neos' a

OSpanikowałem, nie widziałem co mam robić. Zawołałem Laile i Ash' a. Moja siostra wywaliła mnie z Ash' em za drzwi. Nie ogarnąłem co się dzieje, straciłem przytomność.

Kiedy się obudziłem Laila wycierała ręce z krwi. Posałała mi ciepły uśmiech i wskazała drzwi do sypialni mojej ukochanej. Wszedłem przez drzwi blady jak ściana...

Od Rinmaru

Również się obudziłam.
Wstałam, by iść do łazienki.
I wtedy się zaczęło.
Przeszył mnie okropny ból. Zawołałam Neos'a, zaczęłam upadać. Nim do mnie dobiegł przewróciłam się, uderzając głową o podłogę.
Ogarnęła mnie ciemność....

Od Neos' a

Obudziłem się wypoczęty i zacząłem słuchać serca malca.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Rinmaru

Krótko po nim ja również usnęłam z uśmiechem na twarzy.

Od Neos' a

Czekałem na ten dzień niecierpliwie... Zmożył mnie nagle sen, odpłynąłem z uchem przy jej brzuchu słuchając bicia serca naszego dziecka.

Od Rinmaru

- Już chyba niedługo... - uspokoiłam go.

Od Neos' a

-No, ale kiedy?!-Spojrzałem na nią wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.-Kiedyyyyy...?

Od Rinmaru

Zaczęłam czochrać jego włosy.
- Ale ty niecierpliwy...

Od Neos' a

-No bo nie umiem się doczekać, kiedy się zacznie...-Zachowywałem się jak szczeniak.

Od Rinmaru

- Mówisz to już po raz kolejny... - zachichotałam.

Od Neos' a

-Tak, tak. Wiem...-Mruknąłem cicho i położyłem się obok niej.-Ej, bo my z mamą czekamy na Ciebie. Mamy pewne plany...

Od Rinmaru

- Miło by było. - zachichotałam. - Ale, niestety. Musimy jeszcze poczekać....

Od Neos' a

-Gdyby nie Twój stan zaproponował bym Ci dwie... Gonitwę, albo...-Przysunąłem twarz do jej ucha.-Małe co nieco...-Zamruczałem cicho.

Od Rinmaru

- Bo ja wiem... - przytuliłam się do niego.

Od Neos' a

-Tak...? A w co?-Pocałowałem ją w szyję zaciągając się cudownym zapachem jej włosów.

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Neos' a

Byłem strasznie ciekawy co jej się śniło.
-Opowiesz mi kiedyś?

Od Rinmaru

- Mhm... - znowu zaczęłam się śmiać. Ah, ten sen....

Od Neos' a

-Ja mam prawo wrażliwego faceta.-Spojrzałem na nią i pokazałem jej język.-Tak poza tym to mam coś dla Ciebie, a właściwie dla naszego dziecka. Ładnie błyszczał, więc go wziąłem.-Miałem nadzieję, że nie zorientuje się, że dosłownie go zabrałem. Wyciągnąłem z kieszeni spodni medalion do kołyski.-Chroni przed złem czy coś takiego.

piątek, 7 sierpnia 2015

Od Avaline

Uśmiechnęłam się lekko i pstryknęłam go w nos.
- Jasne....

Od Rinmaru

Znów zaczęłam chichotać.
- No nie złość się... To ja mam prawo huśtawki nastrojów,  a nie ty!

Od Neos' a

Wydąłem usta niezadowolony i obróciłem się do niej plecami.

Od Rinmaru

- Masz myśleć, że śniło mi się coś,  co dotyczy ciebie. I jest to rzecz tak niesamowicie słodka i śmieszna, że zatrzymam ja dla siebie. - oznajmiłam.

Od Neos' a

-No skoro nie chcesz powiedzieć, to co mam myśleć?-Oburzyłem się znowu.

Od Rinmaru

Położyłam dłoń na jego policzku, by chwile potem mocno za niego pociągnąć.
- Oczywiście, że nie, mój ty kochany idioto! Jak możesz tak myśleć?

Od Neos' a

-Ale dlaczego nie?! Śnił Ci się jakiś kochanek?-Posmutniałem.

Od Rinmaru

Udawałam, że się namyślam.
- Hmmm... Nie! - zachichotałam.

Od Neos' a

Wylądowałem obok niej śmiejąc się głośno. Chwilę umilkliśmy, spojrzeliśmy na siebie i ponownie wybuchliśmy śmiechem.
-Powiesz...?

Od Rinmaru

Zaczęłam piszczeć. Starałam się pociągnąć go tak, by stracił równowagę i wylądował na łóżku obok mnie. I mi się udało.

Od Neos' a

-Powiesz, powiesz. Zmuszę Cię.-Zarechotałem łaskocząc ją.

Od Rinmaru

Zaczęłam się głośno śmiać.
- Nieee, nie powiem!

Od Neos' a

-Coooo?!-Oburzyłem się-Dlaczego?! Mów!-Doskoczyłem do niej..

Od Rinmaru

Zachichotałam i wydęłam wargi.- Nie powiem ci.

Od Neos' a

-Dzień dobry księżniczko...-Uśmiechnąłem się do niej lekko.-Jak się spało? Czemu się tak śmiałaś?

Od Rinmaru

Odwróciłam się na drugi bok. Miły sen... Nie chcę mi się budzić...
Jednak jak przekonać mózg, żeby posłuchał? Tak więc musiałam się obudzić...

Od Neos' a

Myślałem nad czym ona tak chichocze. Usiadłem w fotelu w naszym pokoju i czekałem, aż się obudzi.

Od Rinmaru

Dalej się śmiałam... Ten sen był niesamowity... A jeśli to ma zdarzyć się w przyszłości, to padnę...

Od Jeff' a

Zatrzymałem się obok Avaline.
-Coś nie tak?-Zapytałem cicho patrząc za odlatującą ptaszyną.-Avaline... Ja go nie tknę, wiesz. Chyba, że zacznie, to inna sprawa.-Wyszczerzyłem do niej szpaler białych zębów. 

Od Neos' a

Susząc włosy ręcznikiem wyszedłem z łazienki. Śmiech Rin zdziwił mnie, pobiegłem tam szybko.

środa, 5 sierpnia 2015

Od Avaline

Byliśmy już bardzo blisko stada jednorożców i z każdym krokiem miałam obawy co się stanie gdy tam dotrzemy.
Telepatycznie powiedziałam do Lu:
- "Wiesz co Lu, powiedz Sarisowi żeby się nie spinał. I niech się uspokoi."
- "Żeby to było takie proste, ale ok już się robi" - zamachnęła się kilka razy skrzydłami i pofrunęła.

Od Rinmaru

Znowu mi się coś śniło. Musiałam się śmiać....

Od Jeff' a

Ruszyłem za nią wolno myśląc jak poprawić jej humor, ale nic nie wpadło mi do głowy. Spojrzałem na jej pierzastego przyjaciela. Mój sokół zaczął szarpać mnie za futro na karku.

Od Neos' a

Kiedy przysnęła poszedłem do łazienki wziąć zimny prysznic.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Avaline

 Lu wystraszona schowała się za mym uchem.
- Mhm - pokiwałam głową.
Poszłam przodem.....

Od Rinmaru

Wcale nie miałam zamiaru spać. Ale, mimo to, tak trochę przysnęłam...

Od Neos' a

-Branoc.-Zamruczałem jej do ucha układając się obok niej.

Od Rinmaru

- No dobrze, skoro nalegasz... - ułożyłam się jak do snu. - Dobranoc...

Od Neos' a

-Miałaś odpoczywać.-Zamruczałem przesuwając dłonią po jej nodze.

Od Rinmaru

- Jakiś ty wyrozumiały... - przygryzłam skórę na jego szyi.

Od Neos' a

-No dobra, daruję Ci, mój skarbie.

Od Rinmaru

Zachichotałam.
- No przecież odpoczywam.

Od Neos' a

-Już mi spać, jazda. Miałaś odpoczywać!

Od Rinmaru

Zaczęłam się śmiać.
- Ale nie spałam.

Od Neos' a

-Ty miałaś spać!-Oburzyłem się i spiorunowałem ją wzrokiem. Kurczę, wszystko słyszała... 

Od Rinmaru

- Spokojnie, spokojnie. - zachichotałam. - Będę grzeczna.

Od Jeff' a

Spojrzałem na ptaszka i odsłoniłem kły.
~Nikt nie będzie mi groził, zwłaszcza taki, który bije kobiety. Chyba, że należą do wroga i same atakują, ale nie niewinne niewiasty!~
Oburzyłem się.
-Wracajmy jednak, faktycznie zaczyna się ściemniać.-Przeniosłem wzrok na Avaline.

Od Neos' a

Gładziłem ją po policzku i włosach delikatnie myśląc o tym co się wydarzyło. Jaki ten świat zwariowany, a ja będę musiał chronić moje dziecko przed nim. Westchnąłem głośno i spojrzałem na twarz mojej ukochanej, uśmiechnąłem się. Pomyślałem o Laili, o Lou. Mam nadzieję, że mała Akira załata przynajmniej w minimalnym stopniu szramę w sercach jej bliskich po stracie starszego brata. Położyłem dłoń na brzuchu Rin.
- Ale Ty nie odwalaj mi takich numerów...

środa, 29 lipca 2015

Od Avaline

- Żadna tam ze mnie dama Jeff - znów się zarumieniłam i opuściłam głowę.
Po chwili wahania Lu rzekła.
-"Tylko jest jeden problem wilczku - i podleciała bliżej Jeffa - Saris gadał coś o patroszeniu, a tak do końca nie wiem co powiedział bo nie mogłam tego słuchać, było za straszne. Więc wiesz masz przechlapane."

wtorek, 28 lipca 2015

Od Rinmaru

Zamruczałam i wtuliłam twarz w jego pierś. Było mi tak błogo...

Od Jeff' a

~Nie masz się czym martwić posłańcu. Możesz przekazać, że ta piękna dama jest ze mną i pod moją opieką nic się jej nie stanie! Odprowadzę ją bezpiecznie do domu.~
Położyłem łapę na łapie Avaline. Spojrzałem na nią i wywaliłem jęzor jak szczeniak ucieszony.

Od Neos' a

-Jesteś zmęczona...? Idź spać, odpocznij skarbie. Ja będę czuwał.

Od Avaline

Siedziałam obok niego nieodzywająca się próbowałam sobie wszystko uporządkować w głowie.
Nagle ktoś zaćwierkał nad naszymi głowami i sfruną na duł.
- "Nareszcie Cię znalazłam" - powiedziała zdyszana Lu.
- A co się stało? - powiedziałam lekko zakłopotana bo nadal byłam trochę zarumieniona.
- "Saris... Cię szuka.. i powiedział że masz wracać..... bo się ściemnia" - wydyszała.
I dopiero teraz zauważyłam że niebo robi się różowo-żółto-ciemnoniebieskie.
.....

poniedziałek, 27 lipca 2015

Od Rinmaru

- Tak... - ziewnęłam. Nagle zrobiłam się senna.

Od Neos' a

-No oczywiście...-Pocałowałem ją lekko.

Od Rinmaru

- Mój bohater. - zachichotałam i potarłam swoim nosem o jego.

Od Neos' a

-No ja myślę, kiedy trwam na straży nie może się stać coś niepokojącego!-Wyszczerzyłem Zdke do niej jak głupi.

Od Rinmaru

- No oczywiście. - zachichotałam i mocno się do niego przytuliłam.

Od Neos' a

- Na pewno?-Zapytałem zmartwiony i spojrzałem jej w oczy.

Od Rinmaru

- Nie, nie, nieważne. - uśmiechnęłam się.

Od Neos' a

Spojrzałem na nią.
- Tak kochanie? Coś się dzieje?-Ożywiłem się.

niedziela, 26 lipca 2015

Od Rinmaru

- Neos? - zapytałam cicho, widząc jego minę.

Od Neos' a

Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się. Rozejrzałem się za dzieckiem i przypomniałem sobie o małej mojej siostry, a zaraz potem o jej bracie...

Od Rinmaru

Reakcja Neos'a mnie rozbawiła. Pogłaskałam go po włosach. Będzie dobrym ojcem...

Od Neos' a

Położyłem się obok niej nic już nie mówiąc. Nie wiem kiedy zasnąłem, ale obudził mnie głośny płacz dziecka. Jeszcze nie wybudzony zacząłem mruczeć kołysankę.

Od Rinmaru

- Uważaj, bo się jeszcze obrazi i zamiast się pośpieszyć będzie zwlekał... - prychnęłam żartobliwie.

Od Neos' a

Udawałem zamyślenie, a potem zacząłem mówić do naszego dziecka. Opisywałem urodę jego matki i moje plany z nim związane. Parę razy powtarzałem, aby się spieszył.

Od Rinmaru

Zachichotałam.
- No to pogadaj, może cię usłyszy.

Od Neos' a

-Tylko, że jesteś głodna.-Posłałem jej głupi uśmiech.-Oraz małe serduszko.

Od Rinmaru

- Słyszysz coś? - zapytałam. Uśmiechnął się.

Od Neos' a

Pocałowałem ją lekko i przyłożyłem ucho do jej brzucha lekko.

Od Rinmaru

Zaśmiałam się.
- Już niedługo, niedługo...

Od Neos' a

Pocałowałem ją namiętnie i objąłem w pasie. Pochyliłem się nad jej brzuchem i zamruczałem cicho.
-No pośpiesz się maluchu, chcę Cię wreszcie wziąć na ręce, a potem pofiglować z mamą...

Od Rinmaru

Westchnęłam.
- Chcę, ale się boję...

sobota, 25 lipca 2015

Od Neos' a

Spojrzałem na nią zdziwiony.
-Tak Ci się spieszy?-Zaśmiałem się-Wiesz, jeśli chcesz...-Zamruczałem jej uwodzicielsko do ucha.

Od Rinmaru

Przycisnęłam jego usta mocno do swoich.
- Nie mogę się doczekać, aż znowu będziemy mogli zaszaleć... - wymruczałam.

Od Neos' a

-Moja kochana Rin...-Westchnąłem cicho i pocałowałem ją lekko.

Od Rinmaru

Wtuliłam się w niego. Wplotłam palce w jego włosy i uśmiechnęłam się do niego.

Od Neos' a

Pocałowałem jej brzuch, a potem ją namiętnie. Moja ukochana...

Od Rinmaru

Westchnęłam. Tutaj byłam naprawdę szczęśliwa. To coś, czego w dzieciństwie nie doświadczyłam...

Od Neos' a

-No przecież, że nie.-Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją w policzek.

piątek, 24 lipca 2015

Od Rinmaru

Otarłam oczy.
- No przecież nie rycze. - chlipnęłam.

Od Neos' a

Przytuliłem ją do siebie.
-Rin, kochanie. Nie płacz, bardzo Cię proszę.-Pocałowałem ją w czubek głowy.

Od Rinmaru

Mnie również zachciało się płakać. Doprowadziłam do łez siostrę mojego ukochanego, do tego alfe...

Od Laili

-Nie martw się o Lou. Wróci, ale musimy mu dać czas...-Miałam łzy w oczach. Przypomniało mi się jak trzymałam go pierwszy raz. Wyszłam szybko z ich pokoju i weszłam do naszej sypialni. Zaczęłam płakać w poduszkę.

Od Rinmaru

- Tak... Ciekawe. - nie mogłam zdobyć się na uśmiech, sprawa Lou nie dawała mi spokoju.

Od Laili

-Jak się czujesz?-zapytałam siadając ostrożnie na skraju ich łóżka. Neos objął swoją partnerkę i spojrzał na mnie spokojnie.
-A Ty jak? Mam kolejnego siostrzeńca?
-Nie, tym razem masz siostrzenicę. Ciekawe z kim będzie się bawić...-Uśmiechnęłam się do dziewczyny.

Od Rinmaru

- Nie, oczywiście że nie. - odparłam cicho.

Od Laili

Weszłam do pokoju mojego brata i jego partnerki z wesołym dzień dobry.
-Nie przeszkadzam?-zapytałam radośnie i zbliżyłam się do nich.

czwartek, 23 lipca 2015

Od Rinmaru

Skinęłam głową.
- Mam nadzieje, że Louren kiedyś wróci... - usłyszałam pukanie do drzwi.

Od Ash'a

Westchnąłem. Moje biedne dzieci...

Od Jeff' a

Uśmiechnąłem się lekko do siebie i usiadłem na ziemi obok.

Od Sorena

-Dobrze ojcze...-Ziewnąłem i położyłem się spać.

Od Neos' a

-Urodziło im się dziecko, zaraz po stracie drugiego. Biedni...

Od Ash'a

- Nie, nie. Nic się nie stało. Śpij dalej. - uśmiechnąłem się lekko.

Od Avaline

Zaczęłam się rumienić.Spuściłam głowę by tego nie zauważył.
ZATKAŁO MNIE!!

Od Sorena

Spojrzałem na ojca zaspany.
-Mała płakała?

Od Ash'a

Skinąłem głową i zrobiłem jak kazała. W pokoju małej zastałem Sorena.

Od Laili

-Ash...-Jęknęłam zrezygnowana i uśmiechnęłam się pod nosem. Wtuliłam się w niego.-Chodź do dzieci. Ja pójdę odwiedzić brata.

Od Ash'a

Pogłaskałem jej włosy.
- Nie możesz się teraz stresować.

Od Laili

Wtuliłam się w niego i westchnęłam cicho.

Od Ash'a

Objąłem ją i przytuliłem.
- Kiedyś wróci. Na pewno.

Od Laili

-Czuje w sercu, że to najlepszy obrót spraw,ale bardzo za nim tęsknię. Lou, wróć do nas synku.

Od Ash'a

Pokręciłem głową.
- Nic. Zero.

Od Laili

-Akira mnie obudziła, ale Sor jest przy niej.-Odparłam.-Masz coś?

środa, 22 lipca 2015

Od Ash'a

- Lai... - uśmiechnąłem się. - Czemu nie śpisz?

Od Laili

Wyszłam na dwór do Ash' a wcześniej zaglądając do pokoju małej, ponieważ obudził mnie jej płacz. Sor wszystkim się zajął.

Od Ash'a

Wyszedłem przed dom. Chciałem znaleźć chociaż śladowy zapach Lou...

Od Sorena

Akira spała. Kiedy ojciec wyszedł przybrałem wilczą formę i ułożyłem się koło jej kołyski. Mię spałem, czuwałem.

Od Ash'a

- Wybrałem bardzo dobrze. - stwierdziłem. Jeszcze raz spojrzałem na moje dzieci z czułością.

Od Sorena

-No dobrze, ale wiedz, że źle wybrałeś.

Od Ash'a

- Jestem pewien ze dasz rade. - położyłem dłoń na jego ramieniu.

Od Sorena

-Ja... Ale ja nie dam rady ojcze. To on powinien zająć moje miejsce.

Od Ash'a

- Możliwe że niedługo odejdę, by go szukać. - oznajmiłem. - Będziesz musiał się wszystkim zająć.

Od Sorena

Poczułem się znów jak szczenię.
-Tak ojcze, jak sobie życzysz.

Od Ash'a

- Masz z tym skończyć. - oznajmiłem twardo. - Dla dobra Akiry.

Od Sorena

-Co mam innego robić ojcze? Do nie czego innego się nie nadaje. Ćpam po kątach, biorę udział w nielegalnych walkach...

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się z czułością.
- Dzięki, ale twoja robota jest inna....

Od Sorena

-Będę Ci pomagał, póki nie padnę.-Oznajmiłem mu wojowniczo..

Od Ash'a

- Czy wierzę... - westchnąłem. - Nie wiem. Ale kiedyś na pewno jeszcze go zobaczymy. Choćbym miał go szukać przez całe moje wieczne życie.

Od Sorena

Spojrzałem na ojca i odłożyłem małą. Usiadłem na kanapie i westchnąłem.
-Wierzysz, że Lou wróci?

Od Ash'a

Przygryzłem wargę. Dlaczego cała moja rodzina cierpiała?

Od Sorena

-Akira...-Wypowiedziałem jej imię, a wtedy ona skupiła na mnie wzrok. Jej oczy były magiczne, czarowały ludzi.

Od Ash'a

Posmutniałem.
- Akira. A Lou... Może jeszcze go kiedyś zobaczymy.

Od Sorena

-Straciliśmy Lou ojcze, nie chce tak samo stracić tej małej. Jak jej w ogóle?

Od Ash'a

- Wszystko jest dobrze. Nie wiem, czemu się tak zachowuje... - westchnąłem.

Od Sorena

-Ojcze co z nią nie tak? Dlaczego się tak rozgląda? Co tam widzi? Były problemy przy porodzie? Przydusiło ją?- Ojciec skracił mnie wzrokiem.

Od Ash'a

Laila zasnęła. Po cichu poszedłem do Sorena i małej.
- Co jest?

Od Sorena

Mała ciągle gdzieś się rozglądała, próbowała coś złapać i za czymś stękała. Zdziwiło mnie to. Położyłem ją w łóżeczku i podałem jej grzechotkę. Nie reagowała na nią jednak. Zawołałem ojca.

Od Ash'a

Zaprowadziłem Sorena do pokoju przygotowanego dla małej i nakazałem mu na nią uważać. Wróciłem do Laili.

Od Laili

Przytuliłam się do Ash' a i ziewnęłam zmęczona. Mój mąż od razu wszystkich ewakułował z pokoju.

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się. Razem wyglądali tak... Słodko.

Od Sorena

Ta mała istotka spojrzała na mnie swoimi nietypowymi oczkami i zaczarowała mnie. Teraz moim zadaniem było chronić jej, mojej małej siostry. A potem miałem troszczyć się o swoje stado. Wziąłem ją ostrożnie na ręce i zaśmiałem się nerwowo. Spojrzałem na rodziców.

Od Ash'a

Podsunąłem małą bliżej do niego. Zwróciła swoją uwagę na brata.

Od Jeff' a

Zatrzymałem się i spojrzałem na nią. Po chwili zawahania pocałowałem ją w policzek.
-Dziękuję za poświęcony mi czas piękna kobieto.

Od Avaline

Tak sobie powoli szliśmy do ni kont. Bez celowo bo tak.....

Od Jeff' a

Ruszyłem powoli obok niej przed siebie. Wiedzieliśmy gdzie idziemy-przed siebie.

Od Avaline

- Możemy tam iść - powiedziałam - A zresztą mi to obojętne.

Od Jeff' a

-Rozumiem. Życzysz sobie czegoś jeszcze? Wracamy tam do rogów?

Od Avaline

Sparzałam na niego.
- A bo ja wiem.

Od Jeff' a

Obserwowałem ją uśmiechając się pod nosem.
-Na co ma ochotę piękna dama?

Od Avaline

Wzruszyłam ramionami. Potem przytknęłam nos do ziemi...

Od Jeff' a

- Tak... Dlaczego nie skończyłaś? Co się stało?

Od Avaline

- I koniec polowania na sarenkę  - powiedziałam spoglądając na uciekająca ofiarę.

Od Jeff' a

Sarna uciekła, a ją wylądowałem obok Avaline. Czekałem.

Od Sorena

Nie chciałem bardziej wchodzić... Wycofałem się do łazienki. Umyłem się i w ludzkiej postaci wróciłem do ich pokoju. Niepewnie wyciągnąłem dłoń do dziecka.

wtorek, 21 lipca 2015

Od Avaline

Już miałam na nią skoczyć gdy nagle usłyszałam głośny stuk kopyt.....

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się lekko.
- To twoja siostra, Sor.

Od Jeff' a

~Ja na plecy, Ty za gardło~
Pozwoliłem, aby prowadził mnie instynkt.

Od Avaline

Nie zauważona podchodziłam coraz bliżej......

Od Jeff' a

Zrobiłem tak jak mówiła. Zaszedłem ofiarę od tyłu.

Od Sorena

Wróciłem do domu zawiedziony. Nie znalazłem mojego brata, a więc go straciłem. Wpadłem przez drzwi i trzasnąłem nimi. Usłyszałem nagle płacz dziecka i zastrzygłem uszami. Szybko wbiegłem na piętro do pokoju starszych.
-Mama, czy Rin...?-Zapach dochodził z pokoju rodziców. Wsunąłem łeb przez drzwi i spojrzałem na zmartwionych rodzicieli. Spojrzałem na ojca.

Od Avaline

~ Ja będę się skradać od przodu a ty ją zaskocz od tyłu ~ powiedziałam mu telepatycznie.

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się. Mała złapała za moje włosy i, najwyraźniej zafascynowana ich kolorem, zaczęła za nie ciągnąć.

Od Jeff' a

Spojrzałem na nią pytająco. Posłałem jej telepatyczną wiadomość.
~Jak działamy?~

Od Laili

Posmutniałam, moi biedni chłopcy. Wiedziałam, że Soren może się załamać. Oby mała Akira była dla niego ukojeniem. Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Mała wreszcie skupiła się na tacie.

Od Avaline

Wpatrywałam się w ofiarę. Sarna za bardzo się wierciła bym mogła na nią skoczyć...

Od Ash'a

Przygryzłem wargę.
- Soren ją na pewno zobaczy. I może Lou kiedyś też...

Od Laili

Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
-Pasuje jej. Chciałabym, aby nasi synowie mogli zobaczyć swoją siostrzyczke.

Od Jeff' a

Czekałem, na jej kolejny ruch. Po chwili zdecydowałem się dołączyć.

Od Ash'a

Przysiadłem obok.
- No nie wiem... Może... - zacząłem rozmyślać. - Może Akira?

Od Avaline

Podeszłam bliżej sarny tak by mnie nie zauważyła. Niestety nadepnęłam na coś lecz sarna tylko podniosła głowę a po chwili znów skubała trawę..

Od Jeff' a

Obserwowałem ją czujnie leżąc obok w wysokiej trawie.

Od Laili

Spojrzałam na niego obrażona jak dziecko. Oparłam się o poduszki prawie siedząc. Poprosiłam, aby podał mi córeczkę.
-Jakie imię jej nadamy?

Od Avaline

Zamknęłam oczy i nasłuchiwałam ostrożni się skradając....

Od Ash'a

Natychmiast do niej podbiegłem i przytrzymałem ją.
- Nie wolno ci jeszcze wstawać!

Od Jeff' a

Trzymałam się z tyłu obserwując ją. Zbliżyłem się do niej powoli.

Od Laili

Zachowanie małej zmartwiło mnie i zdziwiło. Mała wyciągała rączki jakby coś próbowała łapać, za chwilę znów chichotała. Podniosłam się z miejsca i usiadłam na łóżku. Próbowałam wstać.

Od Avaline

Schowałam się za wysoką trawą i czekałam na odpowiedni moment....

Od Ash'a

Zrobiłem jak chciała. Gdy skierowałem się do ściany mała zaczęła się oglądać

Od Jeff' a

Pobiegłem za nią, ale raczej, aby oglądać jak porusza się z gracją. Jej styl zachwycał mnie.

Od Avaline

Zmieniłam się w wilka i pobiegłam za zapachem ofiary....

Od Jeff' a

Skinąłem głową i przystanąłem nagle. Poczułem zapach ofiary.

Od Laili

Zdziwiło mnie to. Poprosiłam, aby Ash wziął ją na ręce i podszedł tam gdzie się wyrywa.

Od Avaline

Pokiwałam głową. 
- Ale najlepiej nie wkurzaj go. Wiesz mi nie za bardzo lubi wilków na wet jak mu nic nie zrobią.

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się, ale zauważyłem, że wcale na mnie nie patrzy. Spoglądała gdzieś w pustą przestrzeń, uśmiechając się.

Od Jeff' a

-Jeśli on przeprosił Ciebie, to jestem w stanie się na to zgodzić..

Od Avaline

- Nie powinieneś mnie przepraszać tylko Sarisa - powiedziałam spokojnie.

Od Jeff' a

Trzymałam się blisko niej rozmawiając o niczym.
-Wybacz, że zaatakowałem Twojego przyjaciela...

Od Laili

-Ale i tak wciąż wygrywaciem-Zaśmiałam się pod nosem. Kiedy mała się zachłysnęła, odsunęłam ją i ułożyłam w ramionach. Zauważyłam, że się za czymś rozgląda.-Tutaj jest tata...-Wskazałam jej ojca.

Od Ash'a

Zachichotałem.
- No to teraz nie jesteś jedyną babą w naszej rodzinie.

Od Laili

Spojrzałam na niego z uśmiechem i pogłaskałam córeczkę po główce. Z pomocą męża przystawiłam dziewczynkę do karmienia.

Od Avaline

Wstałam i otrzepałam sukienkę po czym powiedziałam.
- Więc prowadź Jeff.

Od Jeff' a

Spojrzałem na rogi kątem oka i ruszyłem powoli czekając na nią. Myślałem, gdzie ją zabiorę na to polowanie.

Od Ash'a

Przysunąłem się bliżej. Laila delikatnie pogłaskała małą.

Od Avaline

Zamyśliłam się.
- Może być polowanie.
Zerknęłam na Sarisa a on z nienawiścią patrzył na Jeffa, a Skipper mu coś tłumaczył.

Od Jeff' a

-Masz na coś ochotę? Jakieś miejsce, polowanie? Jestem otwarty na proppzycje.-Posłałem jej ciepły uśmiech.

Od Laili

-Usiądź przy mnie, proszę.-Stękania mojego naszego dziecka koiły moje nerwy. Mała już tu jest, nie ma obaw.

Od Avaline

Zarumieniłam się lekko i spuściłam głowę.
- Dzięki.                 

Od Jeff' a

-Nic, chcę po prostu spędzić czas z piękną kobietą.-Odparłem i puściłem jej oczko.

Od Ash'a

Gdy zobaczyłem że się obudziła, uśmiechnąłem się.
- Chcesz ją potrzymać? Masz dość siły?

Od Avaline

- Nie, a o co chodzi? - spytałam go

Od Jeff' a

Ignorowałem jednorożce, zwłaszcza tego jednego. Zatrzymałem się przy Avaline i odetchnąłem.
-Nie przeszkadzam?-Zapytałem głupio.

Od Laili

Obudziłam się zmęczona, mimo, że cały czas spałam. Zdenerwowana ciszą podniosłam się na łokciach i spojrzałam na Ash' a, który trzymał zawiniątko. Naszą córkę.

Od Avaline

Zobaczyłam zdyszanego Jeffa wpadającego na polane. Prawie pól stada rogaczy popatrzyło się w jego stronę, nawet Saris ze Sipperem spojrzeli na niego. Saris prychną...

Od Ash'a

No dobrze...
Teraz mogłem się wszystkim spokojnie zająć. Laila spała.

Tym razem poszło dość szybko. Niedługo potem trzymałem na rękach moją córkę....

Od Laili

Nie chciałam zasypiać, nie mogłam, ale jego moc... Brakowało mi już siły, aby się przeciwstawić.
-Ash...-Wyszeptałam i zasnęłam.

Od Ash'a

Musiałem czegoś spróbować. Musiałem...
Zakryłem jej oczy ręką. Skupiłem się. Widziałem jak jej usta rozchylają się z zaskoczenia.
- Conieco mi jeszcze po matce zostało oprócz wieku.... - powoli wprowadzałem ją w stan sztucznego snu.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Laili

Próbowałam usnąć, ale niepokój ciągle mnie wybudzal. Musiałam zaufać mojemu ukochanemu.

Od Ash'a

- Postaraj się zasnąć. Wszystko będzie dobrze... - zmierzyłem jej puls.

Od Laili

Poczułam ulgę, spojrzałam na niego. Byłam już zmęczona, a dopiero się zaczynało.

Od Ash'a

Nagle sobie coś przypomniałem. Poderwałem się.
- Zaczekaj moment! - zacząłem grzebać w szafkach, szukając pewnego środku i strzykawki. Gdy wszystko znalazłem przygotowałem zastrzyk i delikatnie pomogłem jej usiąść.
- To pomoże ci się rozluźnić. - wstrzyknąłem płyn w jej krzyż. To powinno szybko pomóc...

Od Laili

Poczułam nie pokój, że Ash może wyjść i mnie zostawić. Załapałam go mocniej za dłoń i zacisnęłam powieki, aby powstrzymać łzy.

Od Ash'a

Czułem się bezsilny. Nie wiedziałem jak jej pomóc...

Od Laili

-Ash!-Złapałam go za rękę mocno. Pomógł mi ubrać odpowiedni strój i ułożyć się w miarę dogodnie na łóżku. Zapowiadała się długa noc...

Od Ash'a

- Ty mi mówisz że ja mam być spokojny? Niestety ale się o ciebie boje! - jęknąłem.

Od Jeff' a

Ktoś wszedł do mojego domu.
-Jeff, daj mi mieszankę. I jakieś leki na zakażenie.-Młody alfa stał zdyszany i chyba gotowy do podróży. Bez słowa znudzony zabrałem się za pakowanie zamówienia.
- Gdzie tak pędzisz?
-Nie ważne, powiedz moim rodzicom, aby czekali na sygnały.-Skinąłem głową potakująco i wybiegłem za nim. Poleciałem na polanę rogów.

Od Laili

Przede wszystkim spokój.
-Ash, oddychaj. Spokojnie kochany.-Pogłaskałam go po policzku lekko i zwinęłam się z bólu.

Od Avaline

Poszłam z Sarisem do Stada gdzie czekał Skipper......
.......
Saris rozmawiał ze Sipperem o dzisiejszej bójce. A ja siedziałam pod drzewem z podkulonymi nogami. Byłam bardzo ciekawa o czym mówią i gdzie poszedł Jeff...........

Od Ash'a

Nie wiedziałem co robić. Całkowicie panikowałem...

Od Laili

Oddychałam szybko i płytko. Też nie cieszył mnie ten termin. Zaczęłam błagać, aby jeszcze poczekała i jak na zwołanie akcja została wstrzymana. Spojrzałam na Ash' a.

Od Ash'a

- Lai?! - zacząłem panikować. Tylko nie teraz....

Od Laili

Ciszę i chwilę spokoju przerwał mój jęk i ból. Podniosłam się do siadu łapiąc się za brzuch. O nie, byłam za słaba na to...

Od Ash'a

Zamilkłem. Nie miałem sił nic mówić...

niedziela, 19 lipca 2015

Od Laili

-Nie płacz i nie obwiniaj się mój najdroższy. Błagam Cię o to.

Od Ash'a

Wstrząsnął mną szloch.
- Nigdy nie powiniem był skazywać kogoś na moje przekleństwo...

Od Laili

- To nie Twoja wina, to na pewno nie jest Twoja wina skarbie. Nikt nie jest winny.-Szepnęłam płaczliwie i pocałowałam go czule.

Od Ash'a

Załkałem.
- To przeze mnie... Przez moją przeklętą krew cierpi moja rodzina...

Od Laili

-Dlaczego się tak dzieje?!-Uderzylam go w pierś zrozpaczona.

Od Ash'a

Przycisnąłem ją do swojej piersi, czując że pod powiekami zbierają mi się łzy.

Od Laili

Poczułam dłoń Ash' a na plecach i zacisnęłam powieki. Przytuliłam się mocno do poduszki i ułożyłam na boku.
-Muszę pamiętać o córce, nie mogę jej zawieść, musi żyć. Nie mogę pozwolić na stratę kolejnego dziecka.-W tym momencie usłyszałam trzask drzwi. Zawołałam Neos' a czy nie wyszedł, ale nie...-O nie, Sor.-Znów zaczęłam płakać.

Od Ash'a

Widok krwi pomógł mi się opanować. Wstałem. Musiałem iść do Laili. Potrzebowała mnie...

Od Laili

Wróciłam do łóżka nie potrafiąc już zatrzymać łez. Płakałam bez przerwy, nie potrafiłam się powstrzymać. To było straszne. Zawyłam z rozpaczy i ukryłam twarz w poduszkę.

Od Ash'a

Zacisnąłem dłonie na włosach. Wbiłem sobie paznokcie w skórę. Po paru chwilach poczułem ciepłą skróżkę krwi cieknącą mi po twarzy...

Od Laili

Płakałam obok mojego męża... Co się stało z moim synem? Dlaczego nie mogłam go chronić?

Od Sorena

Rzuciłem się na łóżko i wbiłem zęby w poduszkę. Spojrzałem w okno i zawyłem jak zraniony.

Od Ash'a

Nie...
Nie byłem w stanie pomóc mojemu synowi. Nie mogłem nic zrobić...
Zakryłem twarz dłońmi i opadłem na ziemię.

Od Sorena

Spojrzałem na niego przez ramię.
-Nie ma go.-Rzuciłem. Usłyszałem okrzyk mamy i jej szloch.

Od Ash'a

- Soren! - zawołałem i pobiegłem za nim.

Od Sorena

Zobaczyłem ojca na schodach. Od razu pomknąłem do swojego pokoju.

Od Ash'a

Denerwowałem się. Gdy usłyszałem otwieranie drzwi, pobiegłem na dół.

Od Laili

Wtuliłam się w niego i westchnęłam. Coś znów się działo, a ja nie mogłam chronić moich potomków. To było straszne uczucie.

Od Sorena

Spojrzałem za nim. Ten demon miał oczy mojego brata... Ale mój brat miał siłę, aby walczyć. Chciałem za nim biec, ale zgubiłem go. Musiałem wracać do domu. Poczułem, że część mnie właśnie gdzieś umarła.

Od Ash'a

- Nie wiem... Ale lepiej będzie jeśli teraz nigdzie nie pójdziemy... - opiekuńczo objąłem ją ramionami. Byle nic się nie stało...

Od Louren'a

Rozpaczliwie starałem się odzyskać kontrole. W tą krótką chwilę, gdy mi się udało, rzuciłem bratu zrozpaczone spojrzenie i instynktownie użuwając skrzydeł odleciałem...
Wątpiłem, że kiedykolwiek wróce...

Od Laili

-Ash... Co się dzieje?

Od Sorena

Cofnąłem się kładąc uszy po sobie... To na pewno nie był mój brat.

Od Louren'a

Wiedziałem że straciłem kontrole. Moje ciało znów rosło, przemieniając mnie w ludzką postać mojego demona.
Gdzieś w tle słyszałem okrzyk mojego brata, ale nie mogłem mu odpowiedzieć...

Od Sorena

Pobiegłem tam, gdzie słyszałem Lou. To co zobaczyłem przeraziło mnie...

Od Ash'a

Poczułem ukłucie strachu. Lou! Byle tylko to nie było...

Od Laili

Poderwałam się z miejsca słysząc krzyk mojego syna i łapy na trawie. Ktoś w pokoju obok spadł z łóżka. Stawiam na Neos' a. Spojrzałam na Ash' a wystraszona.

Od Louren'a

Byłem maksymalnie wkurzony... Również wybiegłem. Skierowałem się do lasu dusz, mimo że nie był to zbyt dobry pomysł. Poczułem to na własnej skórze.
Gdzieś w głębi lasu przeszył mnie ból. Upadłem na kolana. Słyszałem, jak z moich własnych ust wyrywa się krzyk cierpienia. Czułem, że...
Pękam.
Przestaje istnieć.
Znikam.
Całość rozpłynęła się w ciemności.
Teraz czułem jedynie otaczające mnie zło, i zgrozę w moim wnętrzu.

Od Sorena

-Nie jestem już małym dzieckiem, poza tym co Ci do tego? Idź i im naskarż panie idealny!-Wyszedłem z jego pokoju.

Od Louren'a

- Co ja odwalam? - warknąłem., - Co ty odwalasz?! Czy ty nie wiesz, że narkotyki są niebezpieczne? NIE ROZUMIESZ TEGO?!

Od Sorena

Spojrzałem na niego i pomasowałem policzek...
- Co Ty odwalasz?!

Od Louren'a

Zamarłem. Nie...
Straciłem kontrole nad swoimi rękami i wymierzyłem mu siarczysty policzek. Mocno wciągnął powietrze i zszokowany wpatrywał się w ziemię. Zaciągnąłem go do mojego pokoju, po czym zmusiłem, by usiadł na łóżku. Wciąż wyglądało na to, że mój cios na chwile "zawiesił" jego i tak otumaniony przez narkotyki mózg.

Od Sorena

-Lou, cholera! To boli i nie musisz się tak drzeć. Poza tym to nie pierwszy raz, nic mi nie jest.

Od Louren'a

- Jak chcesz. Tylko później nie żałuj. - warknąłem i przyciągnąłem jego dłoń do siebie. Miałem bardzo ostre paznokcie, więc bez problemu nakłułem jego nadgarstek. Przycisnąłem usta do krwawiącej ranki.
Narkotyk!
- Zwariowałeś?! - wrzasnąłem. - Narkotyki?! - mocno zacisnąłem dłoń na jego ręce, czując oszałamiającą wściekłość.

Od Sorena

-To sprawdzaj, nie powiem Ci. To nic takiego, nie ważne.

Od Louren'a

- Najpierw mi powiesz. - nakazałem. Pokręcił głową. Warknąłem.
- Powiedz albo sam sprawdze!

Od Sorena

-Nie ważne bracie, nie ważne. To jak? Sparing? Twoje moce kontra moja?

Od Louren'a

- Sor, co to było? - zapytałem cicho. Ta substancja...

Od Sorena

-Oj tam, oj tam. Możemy w pewnym stopniu wyrównać szansę...-Posłałem mu znaczące spojrzenie i wyciągnąłem z kieszeni strzykawkę. Odwróciłem się do niego plecami i wbiłem igłę w ciało. Z cichym jękiem przyjąłem substancje. Poczułem jego dłoń na ramieniu i posłałem mu wiadomość.
~To jak? Zgadzasz się na to?~

Od Louren'a

Westchnąłem.
- Ale co jeśli cie zranię? Wiesz przecież że nie masz ze mną szans...

Od Sorena

Spojrzałem na brata z radością.
-Choć mały sparing, ja i Ty. Możesz tam używać tych mocy chce się sprawdzić, proszę. Lou, nie daj się prosić! No...!-Skakałem wokół niego jak dawniej kiedy byliśmy szczeniakami.

Od Laili

Czekałam na kolejne pieszczoty chichocząc jak podlotek. Usłyszałam jak chłopcy tłuką się w korytarzu. Sor był czymś podniecony.

Od Ash'a

Złapałem jej dłoń i powoli całowałem każdy jej palec.

Od Laili

Uśmiechnęłam się do niego lekko. Rozumiałam jego obawy. Pogłaskałam go po policzku.

Od Ash'a

Westchnąłem.
- Bardzo bym chciał, ale troche się boje...

Od Laili

-Nie ma przeciwwskazań, ale jak chcesz.-Położyłam się na lewym boku

Od Ash'a

- W twoim stanie... - westchnąłem. - Niestety chyba nie...

sobota, 18 lipca 2015

Od Laili

-Chcesz pobrykać?-Zaśmiałam się cicho i pocałowałam go czule.

Od Ash'a

- Dobra dziewczynka. - zachichotałem i delikatnie przygryzłem jej ucho.

Od Laili

Wywróciłam oczami i westchnęłam.
-No dobrze, jak sobie życzysz.

Od Ash'a

- Ale jeśli będzie cie boleć powiesz mi, ok? - ucałowałem jej skroń.

Od Laili

-Nie, albo już przywykłam po chłopcach. Mam nadzieję, że się potem uspokoi...

Od Ash'a

Zmarszczyłem brwi i zapytałem cicho.
- Boli cie?

Od Laili

Czułam się taka szczęśliwa. To było cudowne, wspaniałe. Mój spokój znów zakłóciło mocne kopnięcie.

Od Ash'a

Z czułością gładziłem jej plecy.
- Ja ciebie bardziej... - zachichotałem.

Od Laili

Tak jak mnie prosił przybrałam Ludzką postać i przytuliłam się do niego mocno.
-Kocham Cię...

Od Ash'a

- Lai... - zamruczałem. - Może zmienisz się w człowieka? Chce cię troszkę poprzytulać...

Od Laili

Wreszcie mogłam odpocząć, nie martwić się. Ash mówił, że wszystko w porządku, a ja mu wierzyłam. Odetchnęłam głęboko.

Od Jeff' a

Spojrzałem na jednorożce i wesychnąłem. Odwróciłem się od nich i ruszyłem w stronę swojej rudery. Kiedy dotarłem na miejsce, drzwi ledwo trzymały się w zawiasach.
-Tak, dom... Ech.-Westchnąłem i wszedłem do środka. Położyłem się na starej kanapie służącej mi za łóżko i zamknąłem oczy.-Jestem wilkiem w potrzasku, odgryzłem łapę o brzasku... Wolność czerwienią pokryła moje kły. Wilk wolny, wilk kaleka. Miałem trwać, nie uciekać...!-Podśpiewałem sobie zwijając się w kulkę.-Dlaczego zawsze życie musi mi dokopać. Wzięło by mnie wreszcie ubiło, a nie...-Warknąłem zły.-Brawo Jeff, zwariowałeś. Jesteś tak samotny, że gadasz sam do siebie.

piątek, 17 lipca 2015

Od Avaline

Byłam wkurzona!! Oczywiście Skipper to za uwarzył i powiedział łagodnie.
- Avaline, pójdź proszę po Sarisa a my sobie pogadamy spokojnie w cztery oczy a gdy przyjdzie niech się do nas dołączy.
Spojrzałam na niego.
- Niech będzie. 
Zmieniona w wilka pobiegłam znaleźć Sarisa.....
Gdy dobiegłam na miejsce bójki Saris spokojnie jakby nigdy nic skubał trawę. Jego kara sierść nie była już splamiona krwią ani zadrapaniami. Zmieniona w człowieka podeszłam do niego...
- Oj, Saris - i przytuliłam jego wielką głowę. Ryczeć mi się chciało!!
- Co ciekawego o mnie mówili? - zapytał zaciekawiony.
- Nie ważne - i po policzku spłynęła mi łza.
Saris delikatnie otarł się o mnie.
- Nie płacz już, proszę i przepraszam że cię kopnąłem, wnerwił mnie i straciłem nad sobą kontrole.
- Wypaczam ci - i pogłaskałam go po szyi.

Od Ash'a

- Nie wiem... Gdzieś poleźli.. - znów przyłożyłem ucho do jej brzucha.

Od Laili

Spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Będzie silna, albo tak samo jak bracia rozbrykana.-Stwierdziłam.-Wiesz, gdzie są chłopcy?

Od Ash'a

Przytuliłem ją i zsunąłem się niżej, by położyć głowę na jej brzuchu. I w tym momencie mała istotka wymierzyła silnego kopa, którego poczułem na szczęce.
- Au... - zachichotałem.

czwartek, 16 lipca 2015

Od Laili

Położyłam się wtulona w niego. O dziwo dziecko stało się teraz bardzo aktywne, kopało i rzucało się. To było bardzo dziwne... Zamknęłam oczy i spróbowałam się uspokoić. Polizałam Ash' a z dołu w dłoń.

Od Ash'a

Złapałem ją i położyłem się z nią na łóżku. Trzeba trochę odpocząć...

Od Laili

-No co się wydzierasz?-Zapytałam żartobliwie starając się go w ten sposób uspokoić. To było dziwne. Jakby kopnięcie, ale dorosłego już Lou. Wstałam i zaczęłam z nim ganiać, przynajmniej starałam się.

Od Ash'a

- Laila?! - wykrzyknąłem i w ludzkiej formie przykląkłem obok niej.

Od Laili

-Ash!-Zachichotałam zrywając się na równe nogi. Zaśmiałam się i spróbowałam skoczyć na ziemię, ale upadłam z powodu bólu.  

Od Ash'a

- No proszę... - zacząłem ją delikatnie podgryzać.

Od Laili

-Ash, mówię, w porządku.-Odparłam i ułożyłam się znów z pyskiem pod łapą. Westchnęłam.

Od Ash'a

Zmarszczyłem brwi.
- Laila, przecież widze że coś jest nie tak.

Od Laili

Nie, raczej nie. Za bardzo się zmieniłam, wydaje mi się, że straciłam siebie. Spojrzałam na niego.
-Nie, wszystko w porządku mój miły.

Od Ash'a

- Skarbie, wszystko dobrze? - przytuliłem ją.

Od Laili

Skuliłam się chowając pysk pod łapą. Byłam zmęczona, oprócz fizycznie to również psychicznie.

Od Ash'a

- Już przecież wszystko jest zrobione. - uśmiechnąłem się i przysiadłem obok.

Od Laili

Skinęłam głową.
-Wracaj do gości, nie powinnam Cię odrywać od pracy.-Uciekłam do domu. Położyłam się na boku w naszej sypialni na łóżku i zamknęłam oczy.

Od Ash'a

- Sor będzie musiał, a Lou... - westchnąłem. - Lou jest bardzo silny, ale brakuje mu wiary w siebie. Potrzebuje kogoś, kto go wzmocni. Potrzebuje kogoś, kto go pokocha bez względu na wszystko...

Od Laili

-Jak myślisz, Sor skończy z walkami? A Lou wygra swoją walkę...?

Od Ash'a

Westchnąłem. Zmiany...
- Zmienili się dość mocno... Ale w środku to dalej nasi chłopcy...

Od Laili

-Taaaa... Kochane dzieci.-Wymruczałam wspominając tamte chwile.-Nie zmienili się za wiele. Poza tym, co myślisz o zmianach, które w nich zaszły?

Od Ash'a

- Wiem. Pamiętam, jak czasami na nich klęłaś. - zachichotałem.

Od Laili

-Przepraszam, chyba jestem przewrażliwiona, ale bardzo się martwię. Przy chłopcach odczuwałam czasami ból kiedy dostałam w żołądek...-Przytuliłam się do niego mocno, nadal się martwiłam, ale nie aż tak.

Od Ash'a

- Lai, to dziewczynka. Może po prostu będzie spokojnym złotym dzieckiem. Albo śpiochem. - uśmiechnąłem się.

Od Laili

-Proszę?-Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Coś się stało?- Zapytał powtórnie. Musiałam mu powiedzieć o moich obawach.
-Ash, z naszym dzieckiem... Nie czuję jego ruchów.

Od Ash'a

Zauważyłem,  że mina jej zrzedła.
- Coś się stało?

Od Laili

Spojrzałam na niego z miłością i otarłam się o niego. Liczyłam na to, że nasze dziecko jakoś zareaguje i wtedy zdałam sobie sprawę, że nasz potomek nie wykazuje żadnych oznak ruchu. Czyżby... miało urodzić się martwe?

Od Jeff' a

-Nikt nie będzie bił kobiety w mojej obecności bez powodu. Nasza bójka nie powinna Ciebie dotyczyć. To było wyjaśnienie paru spraw, a on to przeniósł na Ciebie, Avaline. Teraz będzie wiedzieć,że nie powinien.

środa, 15 lipca 2015

Od Avaline

- Zaatakował!!! A kto się bił !! - krzyknęłam mu prosto w twarz kiedy Alfa poszedł.

Od Ash'a

- Tak, tak...  - westchnąłem i potulnie podążyłem za nią.

Od Laili

-Wybacz kochany, wracamy do domu.-Odezwałam się do niego puszczając go. Za to polizałam go lekko w pysk.

Od Ash'a

- Aaaau... - jęknąłem.  Moja droga żona potrafi być okrutna..

Od Laili

Spojrzałam na ukochanego. Chciałam już do domu, a pewnie Ash nie ruszy się póki ta sprawa nie będzie rozwiązana.
-Jeśli Ty odpowiedziałeś na atak na naszą waderę to znaczy, że jesteście kwita. Oczywiście powinniśmy Cię ukarać za akt agresji wobec gości, ale to nie teraz. Ja i Ash musimy już wracać, wam też to radzimy.-Odciągnęłam ukochanego za ucho.

Od Ash'a

Znów byłem lekko skołowany. Nie wiedziałem już co o tym myśleć...

Od Jeff' a

Jeden z nich zaatakował naszą waderę. Stanąłem w obronie Avaline, ten, który ją zaatakował żyje, ale nie może się ruszyć. Nie grożą mu kłusownicy, nie w tym terenie.-Spojrzałem na alfę.- Co zamierzasz z tym zrobić?

wtorek, 14 lipca 2015

Od Avaline

Myślałam że się zaraz rozpłacze. Spuściłam głowę i zamknęłam oczy.....

Od Ash'a

Byłem trochę skołowany.
- Co się... stało?

Od Jeff' a

Zabrałem ją do alfy i spojrzałem na inne jednorożce. Byłem zły i umazany krwią.

Od Neos' a

Obudziłem się niedługo po tym jak zasnęła i wyszedłem na dwór. Musiałem pomyśleć.

Od Avaline

Wzrok trochę mi się poprawił lecz był wciąż rozmazany.
Gdy tak Jeff mnie prowadził dostrzegłam kilka postaci chyba.....Skippera i Asha!!!
- Nie!! - zatrzymałam się.
Nie miałam zamiaru tam iść do nich

Od Ash'a

Rozmowa szła spokojnie. Po jakimś czasie wrócili Jeff z Avaline...

Od Rinmaru

Też powinnam się jeszcze przespać... Przymknęłam oczy.

Od Jeff' a

Pomogłem jej wstać i spojrzałem na roga zanim zabrałem ją do alf i pozostałych rogaczy.

Od Avaline

- Naprawdę nic mi nie jest. 
Próbowałam wstać ale tak mnie zamulało że wszystko się dookoła mnie kręciło....

Od Neos' a

Już jej nie odpowiedziałem, spałem. W nocy miałem sen o małej dziewczynce.

Od Jeff' a

-Avaline, już dobrze. Jak się czujesz? Nic Ci nie jest?-Wtuliłem nos pod jej gardłem i zaskomliłem. Martwiłem się o nią bardzo.

Od Rinmaru

- Lili? - skrzywiłam się. - No nie wiem...

Od Avaline

No ładnie teraz będzie niezła draka...
- Nic... mi nie... jest - skrzywiłam się.
Nieźle kręciło mi się w głowie.

Od Neos' a

-A co powiesz na Lili?-Zapytałem sennie.

Od Jeff' a

Kiedy tylko kopnął Avaline dostałem szału. Skoczyłem na niego i rozszarpałem mu bok. Gryzłem i drapałem bez opamiętania. Póki rogacz nie padł na bok atakowałem. Zbliżyłem się do Wadery.
-Avaline...-Trąciłem ją pyskiem.

Od Rinmaru

- Tak jak mówiłam, o imieniu. - uśmiechnęłam się lekko.

Od Avaline

Zobaczyłam ich i wykrzyknęłam w ich stronę.
- Odbiło wam!!!
Zatrzymałam się przed nimi.Saris i Jeff odskoczyli od siebie.
- "To nie twoja sprawa Avaline" - sykną Saris unosząc głowę.
Rany na jego ciele powoli się sklepiały.
- Nie mam zamiaru na to patrzeć ! - warknęłam - Wolałabym dostać głowę i zemdleć.
Saris popatrzył się na mnie i podszedł do mnie.
- "Dobra....."
I ostatnie co widziałam to uniesione kopyto Sarisa a potem nieskończoną ciemność....

Od Neos' a

-O czym myślisz?-Wymruczałem zasypiając. Ciągle chciałem jej pilnować.

Od Rinmaru

Wtuliłam się w niego, ale nie miałam ochoty na spanie. Znów zaczęłam rozmyślać.

Od Jeff' a

Wyskoczyłem mu na grzbiet i złapałem go za kark. Przewrócił się na plecy i przygniotł mnie. Z moich płuc wydostało się gwałtownie powietrze. Chwyciłem go mocno i szarpnąłem, aby ze mnie zlazł. Byłem zły.

Od Avaline

Coraz bardziej byłam pewna ,że to oni się tak biją....
 Więc coraz bardziej przyspieszałam......

Od Jeff' a

Wyczaiłem roga samego, z dala od stada. Od razu zaczęliśmy się bić. Ja go podgryzałem, on próbował mnie kopać... Niestety nie udawało mu się, znałem już jego sztuczki.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Avaline

W końcu coś usłyszałam. Było ledwo dosłyszalny dźwięk szarpaniny.
Zmieniłam się w wilka i pobiegłam za dźwiękiem...
__________________
Nawzajem Jeff

Od Jeff' a

Zapach Sarisa był taki wyraźny... Biegłem za nim coraz szybciej, aż w końcu skoczyłem mu na plecy. Zacząłem wymieniać jego błędy

---
Branoc Avaline :*

Od Avaline

Coraz bardziej byłam niespokojna. Te dziwne uczucie co zawsze sugerowało że coś jest nie tak.
Przyspieszyłam .....

Od Jeff' a

Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że mogę ubić wrednegk rogacza. Wybiegłem ze swojego domu..

Od Neos' a

Posłusznie wykonałem jej prośbę i położyłem się spać.

Od Avaline

Szłam powoli rozglądając się we wszystkie strony. Powoli myślałam że Saris gdzieś przyczaił się na Jeffa lub na odwrót.

Od Rinmaru

Gdy wrócił przyciągnęłam go do siebie.
- Nakarm mnie...

Od Jeff' a

Oddalałem się od całej sielanki coraz bardziej szukając kryjówki. Wracałem do swojego starego domu

Od Ash'a

Zaczęła się rozmowa. Jak na razie wszystko szło gładko...

Od Neos' a

Spojrzałem na nią z dołu.
-Już moja księżniczko.-Zaśmiałem się cicho.

Od Rinmaru

- Neooos... Przynieś mi coś jeszcze...  - poprosiłam słodkim głosem.

Od Avaline

Przytaknęłam.
- Dobra, ale pytaj się o wszystko Skippera ,OK - wskazałam na jaśminowego jednorożca który właśnie podchodził i był szefem stada.
Specjalnie wymigałam się z tego by poszukać Jeffa a jeszcze przy okazie Sarisa by przemówić mu do rozumu o rzucanie się na jakiegokolwiek wilka.

Od Neos' a

Nie uwierzyłem jej, ale też nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Położyłem się płasko przed nią i zacząłem czuwać.

Od Laili

Patrzyłam na te zwierzęta czując niepokój. Chciałam jak najszybciej odejść od nich do domu.

Od Ash'a

Pozostawało jakoś zacząć rozejm...
- Avaline... Mogłabyś zacząć rozmowe?

Od Jeff' a

Bez słowa odszedłem od rogaczy. Sokół towarzyszył mi latając nad moją głową i szarpiąc za futro na karku.

Od Rinmaru

Zaczęłam przegryzać raz to, raz to.
- Jakie to dobre... - westchnęłam.

Od Avaline

Pomachałam Laili i Ash' owi na przywitanie. Jednorożce od razu zaczęły skubać zieloną trawę.
Przyglądałam się im przez chwile. Po kilku minutach zauważyłam że nie ma Jeffa....

Od Neos' a

Zaśmiałem się głośno i wziąłem słoik i tabliczkę ze stolika. Skorzystałem z zapasów alf. Przyniosłem jej zamówienie.
-Proszę moja droga.

Od Rinmaru

Obudziłam się niedługo potem. I byłam strasznie głodna...
- Neeeooos... - zawołałam. - Przynieś mi ogórka... I czekolade...

Od Neos' a

To było wspaniałe patrzeć na jej sen i uśmiech. Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że muszę przygotować miejsce dla dziecka...

Od Laili

Usiadłam obok męża w wygodnej dla mojego stanu pozycji starając się wyglądać tak dobrze jak mój mąż i spojrZałam na Avaline.

Od Rinmaru

Miałam sny.
O słodkich, dziecięcych głosikach...
Przez sen uśmiechałam się szeroko.

Od Ash'a

- No i są... - uśmiechnąłem się i postarałem przybrać pozę godną alfy.

Od Avaline

Przytaknęłam. Niestety niektóre jednorożce nie były tego pewne czy chcą iść. Od razu je uspokoiłam i po krótkim, szybkim marszu już byliśmy w Dolinie...

Od Neos' a

Patrzyłem jak mój świat zasypia i uśmichnąłem się. Miałem zostać ojcem, biedne dziecko. Będzie miało strasznego ojca.

Od Jeff' a

-Nie możecie tu zostać, a przynajmniej nie powinniście. Tu często pojawiają się ludzie. Idźcie za Avaline do naszego alfy, on wskaże miejsce dla was. Ze względu na ludzi pójdę pierwszy w razie jakby mieli się pojawić.-Odezwałem się.-Nie zwlekajcie i słuchajcie rad Avaline, ona będzie ze mną w kontakcie.

Od Laili

-Resztę?-Zapytałam wyrwana z zamyślenia.

Od Ash'a

Przytuliłem ją.
- Teraz czekamy tylko na reszte....

Od Avaline

Patrzyłam na Jeffa który próbował wstać.
- "I co chcesz zrobić?" - spytał mnie Skipper.
Spuściłam głowę. Sama już nic nie wiedziałam. Byłam zagubiona....

Od Laili

Zaśmiałam się ukrywając bolesny skurcz. Przysunęłam się do niego.

Od Jeff' a

Obudziłem się ze strasznym bólem głowy... Za co znów mi się oberwało? Poczułem ten zapach... Jednorożec. Warknąłem cicho i wstałem. Avaline dobrze czuła się przy rogach, wataha pewnie też je polubi... Może zostaną na dłużej. To znaczy tylko jedno, Jeff musisz zniknąć stary dziadzie...

Od Ash'a

- Na pewno obronie, ale wiesz, starzeje się... - westchnąłem teatralnie.

Od Laili

-Ciąża to nie niepełnosprawność...-wymruczałam cicho.-Poza tym mój rycerz mnie obroni.

Od Avaline

Zatrzymałam się przed Jeffem. Stado zaczęło panicznie iść do tylu na jego widok.
- Jeff, przestań! - krzyknęłam.
Ale on robił swoje. Saris szykował się do skoku. Musiałam coś zrobić a jedyną rzeczą by go powstrzymać było.....
- Przepraszam - i walnęłam z całej siły Jeffa w głowę tak ze stracił przytomność.

Od Ash'a

- No przecież nie krzycze... Ale co jeśli będzie walka? - zapytałem poważnym tonem.

Od Rinmaru

W ciszy czekałam na łóżku. Powoli przysypiałam...

Od Laili

-Nie krzycz na mnie kochanie, chciałam się przejść. Nie mogę ciągle siedzieć w domu.

Od Jeff' a

Wyprzedziłem roga. Las dusz to mój teren, znałem to jak własną kieszeń. Wytropiłem stado i ruszyłem w jego stronę. Nie zwracałem już uwagi na Sarisa i wołania Avaline. Stanąłem przed stadem i zawyłem. Spojrzałem na nich i odsłoniłem zęby.

Od Avaline

Niema jak BIJATYKA!!!
Saris szarpną głową by uwolnić się od napastnika.
- Wystarczy !! - syknęłam przez zęby gdy sokół walną z impetem w drzewo.

Od Neos' a

Położyłem się obok niej i pogłaskałem ją po policzku. Pocałowałem ją w czoło i zszedłem na dół..

Od Ash'a

Zrezygnowany westchnąłem.
- Miałaś siedzieć w domu!

Od Laili

W wilczej postaci z brzuchem poszłam za Ash' em. Usiadłam obok niego czekając na gości. Zaczęłam się uśmiechać..

Od Jeff' a

Zatrzymałem się i strząsnąłem głową. Krew popłynęła mi z pyska. Spojrzałem na Avaline i warknąłem zły... Sokół pojawił się nad moją głową. Zaczął szarpać grzywę ogiera.

Od Rinmaru

Zmierzwiłam mu włosy. Pocałowałam go w ucho.

Od Ash'a

W wilczej formie pobiegłem do wymienionego miejsca. Usiadłem w cieniu i czekałem...

Od Avaline

Zaczęłam przeklinać pod nosem.
Saris się zatrzymał i kopną Jeffa w szczękę kiedy chciał go ugryźć.
- Nie za mało wam walki!! - krzyknęłam.

Od Neos' a

Zaśmiałem się cicho i przytuliłem ją lekko.

Od Jeff' a

Goniłem tego rogacza powarkując groźnie. Czasem podgryzałem go w nogi jak na polowaniu. Udawałem, że to instynkt. Usłyszałem za sobą Avaline..

Od Avaline

Coraz bardziej mi się zdawało ze coś tu nie gra. Saris nigdy nie odmawiał sobie walki on po prostu to uwielbiał a teraz. Oczywiście tak wole ale coś tu nie gra...
Jeff pobiegł za Sarisem.
Odwróciłam się do Asha i powiedziałam .
- Wiesz co Ash później ci powiem co jest grane, a teraz muszę ich upilnować ich by coś się strasznego nie stało a najlepiej czekajcie w Dolinie Kwiatów tam wszyscy się spotkamy.
Zmieniłam się wilka i pobiegłam za Jeffem.....

Od Rinmaru

Zachichotałam.
- Nie rób, łaskocze!

Od Neos' a

Zamyśliłem się nad jej słowami.
-Chciałbym syna Nico.-Oznajmiłem jej cicho i pocałowałem jej brzuch lekko.

Od Rinmaru

- Myślę o imieniu... I żałuję że nie zobacze naszego maleństwa... - westchnęłam.

Od Neos' a

-O czym myślisz?-Zapytałem kładąc głowę na jej brzuchu. Wciąż liczyłem na jakiś ruch, albo odgłos.

Od Rinmaru

Mruknęłam coś. Mnie gryzie, jakie będzie nasze dziecko...

Od Neos' a

-Ciekawe jak mu się córka urodzi...?-zamyśliłem się.

Od Rinmaru

- No tak.... To chyba przez chłopców... - zamyśliłam się.

Od Neos' a

-A wiesz, na terenach pojawili się obcy. Ich przedstawiciel wydaje się chyba uczulony na agresję, choć używa jej wobec Avaline. Jeff broni wadery, a Ash łagodnym głosem zapobiegł walce. Alfa zrobił się strasznie łagodny.

Od Rinmaru

Słyszałam jak wchodzi.
- Neos? O co tyle zamieszania?

Od Neos' a

Cała ta sytuacja wydała mi się komiczna. Powstrzymując śmiech wróciłem do mojej ukochanej.

Od Jeff' a

Spojrzałem na Avaline i odszedłem za jednorogiem... Nie mam zamiaru zostawić tego gada samego na tych terenach.

Od Ash'a

- Ee... Powiesz mi o co teraz chodzi? - zapytałem.

niedziela, 12 lipca 2015

Od Avaline

Jednorożec spojrzał na Asha. Prychną ale nic poza tym nie zrobił ,nawet się nie ruszył. Zdziwiło mnie to.
- "Dobra koniec tego przedstawienia idę ich szukać" - odwrócił się i pobiegł w las.
Stałam oszołomiona...

Od Ash'a

Nie no, jeśli dalej tak będzie to zwariuje!
Cichym, słodkim tonem zapytałem.
- A nie możemy pogadać w spokoju, bez przemocy? Bo atmosfera jest już dość napięta...

Od Avaline

Zaraz zgotuje się tu prawdziwe PIEKŁO!!
Saris walną kopytem w ziemie.
- Ej bez takich mi tu - stanęłam po między nimi.
- " Powiedz mi Avaline jak ja z tobą wytrzymuje?"
Wzruszyłam ramionami.
Saris cofną się o krok do tyłu....

Od Ash'a

Obserwowałem toczącą się przede mną scenę w ciszy. Dalej nic nie rozumiałem...

Od Jeff' a

Położyłem uszy po sobie i nastroszyłem sierść warcząc na rogacza. Byłem na niego wściekły. Avaline robiła wszystko pod tą szkapę, a on?! Spojrzałem na niego wyzywająco.

Od Avaline

Saris skuli.ł uszy i parskną gniewnie na Jeffa.
- Daj spokój Saris, nie bądź taki. Powinieneś podziękować mi że nie znalazłam terenów na których byli Ptfory

Od Jeff' a

Nie rozumiałem intencji tego rogacza. Wilki chcąc pomóc jego stadu, postanowiły go chronić,  A ten się drze jak rozhisterizowane dziecko. Stanąłem za Avaline i spojrzałem na rogacza spod byka.
-NIE KRZYCZ NA NIĄ!-W umyśle rogacza zabrzmiał mój rozkaz.

Od Ash'a

Dość zdezorientowany spoglądałem to w jedną, to w drugą stronę. Ale na szczęście chyba nie byłem jedynym, który niczego nie kapował...

Od Avaline

- Wy nie, chociaż nie wiem tag do końca.
Wyszliśmy na dwór i  nagle Ash staną razem z innymi a ja w coś wpadłam.
 Obróciłam głowę i zobaczyłam.... Sarisa!!

- "Przepraszam bardzo co. - powiedzial lagodnie i nagle krzykną - CO POWIEDZIAŁAŚ!!"
- Oj, będzie draka - skrzywiłam się

Od Jeff' a

-Ja z Tobą pójdę Ash, po dordze wytłumaczysz mi ile mnie minęło.-Zaśmiałem się gorzko. Usłyszałem kroki na schodach i powitałem Neos' a.-To jest nasz trzech, jestem w stanie komunikować się ze stadem.

Od Ash'a

- Oj, niezbyt dobrze... Trzeba by im pomóc. To raczej zadanie dla alf, ale.... - zwracałem się kolejno do członków mojej rodziny. - Ty, Laila, w twoim stanie nigdzie nie idziesz. Lou, ty się tam lepiej nie zbliżaj. A Soren ma szlaban. Czyli to moja robota. Może nawet uda się mi z nimi zaprzyjaźnić... - stwierdziłem tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Dam rady się z nimi porozumieć?

Od Laili

Spojrzałam na Ash' a i moich synów. Zawołała brata.
-Chłopcy pojdziecie eksportować stado na bezpieczne tereny. Mogę zaryzykować i Avaline sprowadź tu Sarisa.-Zauważyłam zaniepokojną minę Jeff' a.-Proszę, postarajcie się szybko wykonać zadania. Kochany wybierz jakieś miejsce dla naszych gości, niech czują się bezpiecznie.

Od Avaline

- Jest GORZEJ nisz sądziłam.
Musiałam coś wymyślać bo Saris po prostu mnie zatłucze.
- Stado zgubiło się w Lesie Dusz. - powiedziałam im.

Od Ash'a

Spojrzałem na Avaline pytająco.
- Czy coś się stało?

Od Avaline

- Jak chcesz się spotkać z Sarisem to lepiej nie, ale ze stadem tak.
Po chwili przez okno podleciała do mnie Lu.
- "Mamy problem Avalin"
- Tylko niemów że dowiedział się Saris! - Prawie krzyknęłam.
- "Nie, ale tak samo gorszy - ciszyła głos - Są w środku Lasu Dusz i się zgubiły"
Zbladłam...

Od Rinmaru

- Neos...? - zapytałam cicho. Czułam,  że zesztywniał.

Od Neos' a

Wyczułem dwa nowe zapachy. Od razu poczułem nerwy, nikt nie będzie zbliżał się do mojej żony, zwłaszcza teraz.

Od Laili

Zamyśliłam się.
- Czy któreś z nas miało już kontakt z tymi stworzeniami?-Spojrzałam na Jeff' a, a on skinął tylko głową.
-Mogę spotkać się z jednym z nich? Czy legendy o dziewicach są prawdziwe?-Położyłam dłoń na brzuchu i przysunęłam się do Ash' a.

Od Ash'a

- Mhm... - zamyśliłem się. - Co ty na to, Laila?

Od Avaline

Przegryzłam wargę i zaczęłam mówić o stadzie jednorożców...
Gdy skończyłam czekałam na ich reakcje.

Od Ash'a

- A więc? Co was tu sprowadza? - zapytałem, uśmiechając się.

Od Laili

Usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam otworzyć. Powitałam Avaline i Jeff' a i zaprosiłam obu do domu. Jeff przywitał się z moim mężem, na widok synów był zaskoczony... Poprosiłam synów, aby posiedzieli ze mną.

Od Avaline

Westchnęłam.
- Może... -  i wzruszyłam ramionami.
Stanęliśmy przed domem Asha. Zapukałam.....

Od Rinmaru

Cicho zachichotałam. Mój słodki Neos...

Od Neos' a

Spojrzałem jej w oczy i podwinąłem jej koszulkę. Pocałowałem jej brzuch.
-Hej mały łobuzie, Twój Tata czeka już na Ciebie z niecierpliwością.-Po cichu liczyłem na mocnego syna.

Od Sorena

-Nie musisz nic ukrywać ojcze, już wiem.-Odprałem cicho i poszedłem do kuchni się napić. Następnie wstąpiłem do matki.

Od Rinmaru

- Raczej nic nie usłyszysz... Ja jeszcze nawet nic nie czuje. - pogłaskałam go po głowie.

Od Ash'a

- Z matką wszystko jak najlepiej. Ale Lou... Czy to... Był "atak"? - zapytałem syna. Ten skinął głową.

Od Neos' a

Położyłem ją na łóżku płasko i przyłożyłem ucho do jej brzucha słuchając uważnie...

Od Sorena

-Nic ojcze, nie przejmuj się. Teraz najważniejsza jest nasza matka.