Szczupła dłoń o długich, pokrytych bliznami palcach zaczęła delikatnie głaskać głowę dziewczynki, muskając jej zamknięte oczy. Gdyby ktoś, kto potrafi prawdziwie słuchać zamilkł na moment usłyszałby cichy szept, jakby modlitwę.
Kilka sekund później dziewczynka otworzyła oczy i spojrzała na tego, który pochylał się nad nią. Wyciągnęła rączkę i próbowała złapać tą dłoń, jednak ta zniknęła...
wtorek, 15 września 2015
W tym samym czasie...
Od Laili
Słyszałam co mówi medyk, zrobiło mi się żal pary, zwłaszcza młodej wadery. Jej pierwszy miot i w dodatku stratny. Prowadząc małą Akirę za rękę zbliżyłam się do pary.
-Nie możecie tracić nadziei. Przecież on jeszcze żyje, nie umarł. Musicie walczyć, nie poddawać się. Chłopak znajdzie w sobie siłę, będzie żył.-Z każdym słowem wierzyłam w to co mówię coraz mniej. Każdej matce byłoby ciężko znaleźć nadzieję na taki czas. Nie wiem jakbym zareagowała gdyby... Lou, mój kochany Lou. Mój synek. Przytuliłam waderę i posłałam basiorowi pokrzepiający uśmiech. Moja córka podeszła do małego Sparrow' a, moje maleństwo nic nie rozumiało. Położyła swoją rączkę na jego czole uśmiechnięta. To co stało się potem wydarzyło. Oboje zaczęli płakać, ich synek coraz głośniej i z mocą, moja córka cichutko i słabo. Kiedy jej rączka opadła na ziemię bezwładnie upadła łapczywie łapiąc oddech.
-Akira!-Podbiegłam do niej i wzięłam ją na ręce.-Córeczko, Aki...-Płacz Sparrow' a powoli cichł, chłopiec się uspokajał. Znów był zdrowy, moja córka wzięła na siebie jego cierpienie...
< Ktoś? >
poniedziałek, 14 września 2015
Od Dragona
Myślałem sobie o mojej kochanej Dadze. Pewnie teraz siedzi z maluchami. Nagle Daga wybiegł przerażona z jaskini.
- Co się stało? - zapytałem spokojnie
- Sparrow, ach nieważne idziemy z nim do lekarza.
U lekarza:
Medyk przebadać naszego syna. W końcu wrócił ze złą wiadomością. .
- on umiera - powiedział.
Daga zaczęła płakać, i oparła się o mnie. W tym samym momencie do jaskini weszła Laila. Spojrzała najpierw na malucha potem na nas. Podeszłam do nas i powiedziala:
Laila?
piątek, 4 września 2015
Od Avaline
wtorek, 1 września 2015
Od Jeff' a
-Nie wierzysz mi? Wiec obiecuję na prawą łapę, że go nie tknę, jeśli on nie tknie Ciebie czy mnie. Umowa stoi Księżniczko?-Ja właśnie dla niej poświęciłem łapę... Albo jestem chory, albo w niej cholernie zadurzony. Ale czy ona odwzajemnia to uczucie?
czwartek, 20 sierpnia 2015
Od Laili
-Oczywiście, że nie. Takie kochane maluszki nigdy nie będą przeszkadzać. Soren!-Zawołałam syna, aby wziął miski, mleko i jednego malca. Od razu zauważyłam, że mój potomek dziwnie spogląda na Dragon' a i wydaje się być spięty. Wymieniłam jeszcze kilka zdań z waderą i pożegnałam parę. Razem z synem zaniosłam dzieci do pokoju Akiry, miejsca odpowiedniego dla takich szczeniąt i położyłam trójkę na kocyku. Małą od razu zainteresowało towarzystwo kolegów. Liczyłam, że przy nich odkryje wilczą postać. Kiedy Sor odłożył miski gości poprosiłam go na chwilę na bok.
-Coś się stało? Miałeś jakiś wypadek z Dragon' em?
-Nie, nie. Po prostu... Źle się czuję mamo, to dlatego.-Kłamał, ale nie naciskałam. Wróciłam pilnować młodych.
Od Dagi
RANO
Obudziłam się i na karmiłam małe. Potem chciałam z Dragonem się przejść, ale szczeniaki nie mogą pójść z nami są jeszcze za małe, mogą się zgubić albo wpaść do wody. Przypomniało mi się, że możemy się zapytać Laili czy może je dzisiaj przypilnować. Wzięłam trzy miseczki z mleczkiem dla maluchów, Dragon wzial miski ja wzięłam na ręce małe i poszliśmy
NA MIEJSCU
Otworzyła na Laila.
- Coś się stało? - zapytała
- Nie, tylko czy mogłabyś je przypilnować do wieczora, mam tu mleczko dla nich. Czy nie będzie problemu? - zapytałam.
Od Dragona CD Sorena
środa, 19 sierpnia 2015
Od Sorena
Od jakiegoś czasu chodziłem coraz bardziej zdenerwowany, wiecznie głodny. Nie był to jednak fizyczny głód... Obiecałem sobie, że nie zrobię tego przy Akirze, to dlatego wybiorę się do miasta, przynajmniej na dwa dni. Rodzicom powiem, że chcę poszukać nowych członków do watahy, okradnę dilera w wilczej postaci, a potem od razu na ring. Ale kto zbierze za mnie kasę? Potrzebuje kogoś, kto się ze mną tam wybierze i nie będzie mnie powstrzymywał. Może...
*Chwilę później*
-Dzień dobry, jest może Dragon?-Zapytałem Dagę. Pokładałem w nim spore nadzieje. A potem pomyślałem o moim bracie...
-Ale przecież on mnie już nie pilnuje, z pewnością się nie dowie...-Mruczałem do siebie w oczekiwaniu na basiora.
Od Laili
-Nie, nie trzeba. Ale może Ty potrzebujesz pomocy? Trójka młodych w jednym miocie to nie łatwe zadanie. Jeśli tylko chcielibyście spędzić czas sam na sam z Dragon' em drzwi naszego domu są otwarte dla waszych szczeniąt i dla Was oczywiście. Akira z pewnością będzie chciała poznać nowych kolegów.-Posłałam jej serdeczny uśmiech. Temat mojego syna znów zaczął mnie bardzo męczyć. Pożegnałam parę i ich młode i wyszłam. Zamiast od razu do domu poszłam się przejść. Bardzo daleko od domu...
W międzyczasie...
Niewyraźny cień spoglądał na małą dziewczynkę z uśmiechem. Wiedział, kim ona jest, i wiedział, że nikt inny go nie widzi.
Ale kiedyś.....
Od Dagi CD Laili
Gdy Laili je zobaczyła od razu do nich przybiegła i każdego po kolei pogłaskała. Potem ni wiem dlaczego posmutniała.
- co się stało? - zapytałam.
- wy tworzycie piękna rodzinę, a w mojej jednego członka brakuje. - powiedziała i wbiła wzrok w ziemie.
- Chodzi Ci o Lourena, nie myśl o nim - powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech.
Laila podniosła wzrok i spojrzała na mnie z nadzieją.
- W czymś ci pomoc? - zapytałam.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Od Dagi
Obudziłam się rano ze strasznym bólem brzucha. Zaczyna się...Zwinęłam się z bólu. Czułam, że długo już nie wytrzymam...
- Dragon! - pisnęłam skręcając się. - Dragon, obudź się!
Basior obudził się w miarę szybko. Na początku nie wiedział, dlaczego go budzę, ale kiedy ujrzał mój duży brzuch wszystko mu się przypomniało. Szybko wstał i wziął mnie na plecy (jak on mnie w tym stanie uniósł?!). Pobiegł najszybciej jak umiał do jaskini medyka.
Na miejscu czekała już lekarka. Wiedziała o porodzie. DRragon ołożył mnie delikatnie na słomie i pocałował w czoło. Wyszedł z jaskini i zostawił mnie samą z lekarka. Skręciłam się z bólu, ale nie płakałam. Wadera kazała mi przeć. Wykonywałam wszystkie jej polecenia. Czułam potworny ból...Ale po chwili było już po wszystkim.
Od Laili
-Idę odwiedzić brzemienną waderę, pilnuj ich, proszę.-Pocałowałam go w policzek, wzięłam torbę i szybko uciekłam do jaskini Dagi i Dragon' a. Powitał mnie samiec.
-Witaj jak się ma przyszła mama?
niedziela, 16 sierpnia 2015
Od Laili
Spojrzałam na niego, a potem odwróciłam wzrok. Mój kochany syn...
-Ash... Skąd takie przeczucie?-Zapytałam powstrzymując łzy. Skupiłam wzrok na Akirze, wydawała się czymś zaciekawiona. Wyciągała się w stronę pustej ściany próbując coś chwytać swoimi rączkami.-Ash...?
Od Ash'a
Zamyśliłem się.
- Wiesz... Ostatnio mam takie uczucie, że... Louren gdzieś tu jest. - powiedziałem cicho.
Od Laili do Dragon' a
Spojrzałam na nowego basiora, chyba Dragon' a.
-Gratuluję Wam. Z pewnością ją odwiedzę jeśli tylko znajdę czas. Sama również wychowuje teraz potomstwo.
-Dziękuję, czekamy.-Odszedł prawdopodobnie do ukochanej. Zamknęłam za nim drzwi i podeszłam do męża.
-Nowa para szybko się wyrabia.-Przytuliłam go lekko.-Jak nasza mała?
-Jej brat ciągle przy niej siedzi.-Odparł i wskazał mi Sorena podrzucającego Akirę.
<Ash?>
Od Dragon'a CD Dagi
Co się stało? - zapytała
Daga jest w ciąży może chciałabyś ją odwiedzić-zapytałem
<pani alfa>
sobota, 15 sierpnia 2015
Od Dagi CD Dragon
- co on tu robi zapytałam Dragon na
- lekarz sprawdzi czy jesteś w ciąży - powiedział
Dragon wyszedł, a ja się rozebrałam. Lekarz zaczął mnie badać.
PO BADANIU
Przyszedł Dragon. Potem lekarz powiedział:
-- Tak, moja droga jesteś w ciąży.
<Dragon>
piątek, 14 sierpnia 2015
Od Rinmaru
Westchnęłam i pociągnęłam go za policzek.
- Jak już mówiłam, jesteś facetem. Nie zrozumiesz tego.
Od Rinmaru
- Brawo, złapałeś mnie. - zaklaskałam. - Chociaż na razie chyba lepiej się wstrzymać z figlami...
Od Neos' a
-Ty wredna babo, jak ja Cię złapie!-Zaraz gdy odłożyłem małą zacząłem ją gonić. Złapałem ją i położyłem do łóżka. Zawisłem nad nią na prostych ramionach.
Od Neos' a
-Facetem... No tak.-Uśmiechnąłem się lekko do niej. Położę małą spać i może wyjdę na trochę...
Od Rinmaru
- Nic, nic. Ale jesteś facetem, więc nie zrozumiesz jak się teraz czuję. - zachichotałam.
Od Rinmaru
- Ja chyba trochę odpoczne.... Mimo wszystko jestem trochę zmęczona, i obolała. - oznajmiłam.
czwartek, 13 sierpnia 2015
Od Neos' a
Pomogłem jej wstać kładąc wcześniej małą na łóżku. Zaraz po tym owinąłem córkę w świeży rożek i włożyłem do chusty-nosidełka.
-Dobrze się czujesz? Możesz iść?
Od Rinmaru
- Przyniesiesz mi jakieś lekkie rzeczy na zmianę? Chcę się przebrać. Nie mogę się już doczekać, by wszystko zobaczyć!
Od Neos' a
-Wybacz...-Szepnąłem i skuliłem się jak karcone szczenię. Przyrzekłem sobie, że już nie podniosę głosu przy małej.
Od Neos' a
-Naprawdę?-Zdziwiłem się.-Rin...-Zawahałem się.-Ty widzisz!-Wykrzyknąłem radośnie, ale moja radość nie udzieliła się dziecku.
Od Neos' a
Byłem całkiem pochłonięty małą. Ostrożnie głaskałem ją po główce i sprawdzałem jej odruch bezwarunkowy. Uśmiechałem się do niej.-Witaj, tak długo na Ciebie czekałem księżniczko...
Od Neos' a
-Ale Rin...-Podała mi córkę pomagając mi ją podtrzymać. Uczucie trzymania takiej małej istotki było cudowne. Zaśmiałem się nerwowo.-Ona jest taka cudowna...
Od Rinmaru
Od Neos' a
Od razu cofnąłem rękę i skuliłem się w sobie. Jestem strasznym ojcem, nawet z dzieckiem nie umiem się przywitać...
środa, 12 sierpnia 2015
Od Neos' a
-Tto nasze dziecko...? Nasza mała?-Stanąłem przy łóżku i od razu przykucnąłem.-A jak Ty się czujesz?!
Od Rinmaru
A do tego...
Teraz trzymałam na rękach naszą córkę. Głaskałam jej włosy, jednocześnie patrząc w górę. Jeszcze nigdy, odkąd byłam dzieckiem, nie widziałam tak wyraźnie....
Usłyszałam otwieranie drzwi....
Od Neos' a
OSpanikowałem, nie widziałem co mam robić. Zawołałem Laile i Ash' a. Moja siostra wywaliła mnie z Ash' em za drzwi. Nie ogarnąłem co się dzieje, straciłem przytomność.
Kiedy się obudziłem Laila wycierała ręce z krwi. Posałała mi ciepły uśmiech i wskazała drzwi do sypialni mojej ukochanej. Wszedłem przez drzwi blady jak ściana...
Od Rinmaru
Wstałam, by iść do łazienki.
I wtedy się zaczęło.
Przeszył mnie okropny ból. Zawołałam Neos'a, zaczęłam upadać. Nim do mnie dobiegł przewróciłam się, uderzając głową o podłogę.
Ogarnęła mnie ciemność....
wtorek, 11 sierpnia 2015
Od Neos' a
Czekałem na ten dzień niecierpliwie... Zmożył mnie nagle sen, odpłynąłem z uchem przy jej brzuchu słuchając bicia serca naszego dziecka.
Od Neos' a
-Tak, tak. Wiem...-Mruknąłem cicho i położyłem się obok niej.-Ej, bo my z mamą czekamy na Ciebie. Mamy pewne plany...
Od Neos' a
-Gdyby nie Twój stan zaproponował bym Ci dwie... Gonitwę, albo...-Przysunąłem twarz do jej ucha.-Małe co nieco...-Zamruczałem cicho.
niedziela, 9 sierpnia 2015
Od Neos' a
-Niech Ci będzie...-Jęknąłem zrezygnowany, ale przytuliłem ją do siebie. Czekałem teraz na dwie rzeczy...
sobota, 8 sierpnia 2015
Od Neos' a
-Ja mam prawo wrażliwego faceta.-Spojrzałem na nią i pokazałem jej język.-Tak poza tym to mam coś dla Ciebie, a właściwie dla naszego dziecka. Ładnie błyszczał, więc go wziąłem.-Miałem nadzieję, że nie zorientuje się, że dosłownie go zabrałem. Wyciągnąłem z kieszeni spodni medalion do kołyski.-Chroni przed złem czy coś takiego.
piątek, 7 sierpnia 2015
Od Rinmaru
Znów zaczęłam chichotać.
- No nie złość się... To ja mam prawo huśtawki nastrojów, a nie ty!
Od Rinmaru
- Masz myśleć, że śniło mi się coś, co dotyczy ciebie. I jest to rzecz tak niesamowicie słodka i śmieszna, że zatrzymam ja dla siebie. - oznajmiłam.
Od Rinmaru
Położyłam dłoń na jego policzku, by chwile potem mocno za niego pociągnąć.
- Oczywiście, że nie, mój ty kochany idioto! Jak możesz tak myśleć?
Od Neos' a
Wylądowałem obok niej śmiejąc się głośno. Chwilę umilkliśmy, spojrzeliśmy na siebie i ponownie wybuchliśmy śmiechem.
-Powiesz...?
Od Rinmaru
Zaczęłam piszczeć. Starałam się pociągnąć go tak, by stracił równowagę i wylądował na łóżku obok mnie. I mi się udało.
Od Neos' a
-Dzień dobry księżniczko...-Uśmiechnąłem się do niej lekko.-Jak się spało? Czemu się tak śmiałaś?
Od Rinmaru
Jednak jak przekonać mózg, żeby posłuchał? Tak więc musiałam się obudzić...
Od Neos' a
Myślałem nad czym ona tak chichocze. Usiadłem w fotelu w naszym pokoju i czekałem, aż się obudzi.
Od Rinmaru
Od Jeff' a
Zatrzymałem się obok Avaline.
-Coś nie tak?-Zapytałem cicho patrząc za odlatującą ptaszyną.-Avaline... Ja go nie tknę, wiesz. Chyba, że zacznie, to inna sprawa.-Wyszczerzyłem do niej szpaler białych zębów.
Od Neos' a
Susząc włosy ręcznikiem wyszedłem z łazienki. Śmiech Rin zdziwił mnie, pobiegłem tam szybko.
środa, 5 sierpnia 2015
Od Avaline
Telepatycznie powiedziałam do Lu:
- "Wiesz co Lu, powiedz Sarisowi żeby się nie spinał. I niech się uspokoi."
- "Żeby to było takie proste, ale ok już się robi" - zamachnęła się kilka razy skrzydłami i pofrunęła.
Od Jeff' a
Ruszyłem za nią wolno myśląc jak poprawić jej humor, ale nic nie wpadło mi do głowy. Spojrzałem na jej pierzastego przyjaciela. Mój sokół zaczął szarpać mnie za futro na karku.
wtorek, 4 sierpnia 2015
Od Jeff' a
Spojrzałem na ptaszka i odsłoniłem kły.
~Nikt nie będzie mi groził, zwłaszcza taki, który bije kobiety. Chyba, że należą do wroga i same atakują, ale nie niewinne niewiasty!~
Oburzyłem się.
-Wracajmy jednak, faktycznie zaczyna się ściemniać.-Przeniosłem wzrok na Avaline.
Od Neos' a
Gładziłem ją po policzku i włosach delikatnie myśląc o tym co się wydarzyło. Jaki ten świat zwariowany, a ja będę musiał chronić moje dziecko przed nim. Westchnąłem głośno i spojrzałem na twarz mojej ukochanej, uśmiechnąłem się. Pomyślałem o Laili, o Lou. Mam nadzieję, że mała Akira załata przynajmniej w minimalnym stopniu szramę w sercach jej bliskich po stracie starszego brata. Położyłem dłoń na brzuchu Rin.
- Ale Ty nie odwalaj mi takich numerów...
środa, 29 lipca 2015
Od Avaline
Po chwili wahania Lu rzekła.
-"Tylko jest jeden problem wilczku - i podleciała bliżej Jeffa - Saris gadał coś o patroszeniu, a tak do końca nie wiem co powiedział bo nie mogłam tego słuchać, było za straszne. Więc wiesz masz przechlapane."
wtorek, 28 lipca 2015
Od Jeff' a
~Nie masz się czym martwić posłańcu. Możesz przekazać, że ta piękna dama jest ze mną i pod moją opieką nic się jej nie stanie! Odprowadzę ją bezpiecznie do domu.~
Położyłem łapę na łapie Avaline. Spojrzałem na nią i wywaliłem jęzor jak szczeniak ucieszony.
Od Avaline
Nagle ktoś zaćwierkał nad naszymi głowami i sfruną na duł.
- "Nareszcie Cię znalazłam" - powiedziała zdyszana Lu.
- A co się stało? - powiedziałam lekko zakłopotana bo nadal byłam trochę zarumieniona.
- "Saris... Cię szuka.. i powiedział że masz wracać..... bo się ściemnia" - wydyszała.
I dopiero teraz zauważyłam że niebo robi się różowo-żółto-ciemnoniebieskie.
.....
poniedziałek, 27 lipca 2015
Od Neos' a
-No ja myślę, kiedy trwam na straży nie może się stać coś niepokojącego!-Wyszczerzyłem Zdke do niej jak głupi.
niedziela, 26 lipca 2015
Od Neos' a
Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się. Rozejrzałem się za dzieckiem i przypomniałem sobie o małej mojej siostry, a zaraz potem o jej bracie...
Od Neos' a
Położyłem się obok niej nic już nie mówiąc. Nie wiem kiedy zasnąłem, ale obudził mnie głośny płacz dziecka. Jeszcze nie wybudzony zacząłem mruczeć kołysankę.
Od Rinmaru
- Uważaj, bo się jeszcze obrazi i zamiast się pośpieszyć będzie zwlekał... - prychnęłam żartobliwie.
Od Neos' a
Udawałem zamyślenie, a potem zacząłem mówić do naszego dziecka. Opisywałem urodę jego matki i moje plany z nim związane. Parę razy powtarzałem, aby się spieszył.
Od Neos' a
Pocałowałem ją namiętnie i objąłem w pasie. Pochyliłem się nad jej brzuchem i zamruczałem cicho.
-No pośpiesz się maluchu, chcę Cię wreszcie wziąć na ręce, a potem pofiglować z mamą...
sobota, 25 lipca 2015
Od Neos' a
Spojrzałem na nią zdziwiony.
-Tak Ci się spieszy?-Zaśmiałem się-Wiesz, jeśli chcesz...-Zamruczałem jej uwodzicielsko do ucha.
Od Rinmaru
Przycisnęłam jego usta mocno do swoich.
- Nie mogę się doczekać, aż znowu będziemy mogli zaszaleć... - wymruczałam.
Od Rinmaru
Westchnęłam. Tutaj byłam naprawdę szczęśliwa. To coś, czego w dzieciństwie nie doświadczyłam...
piątek, 24 lipca 2015
Od Neos' a
Przytuliłem ją do siebie.
-Rin, kochanie. Nie płacz, bardzo Cię proszę.-Pocałowałem ją w czubek głowy.
Od Rinmaru
Mnie również zachciało się płakać. Doprowadziłam do łez siostrę mojego ukochanego, do tego alfe...
Od Laili
Od Laili
-A Ty jak? Mam kolejnego siostrzeńca?
-Nie, tym razem masz siostrzenicę. Ciekawe z kim będzie się bawić...-Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
Od Laili
-Nie przeszkadzam?-zapytałam radośnie i zbliżyłam się do nich.
czwartek, 23 lipca 2015
Od Laili
-Ash...-Jęknęłam zrezygnowana i uśmiechnęłam się pod nosem. Wtuliłam się w niego.-Chodź do dzieci. Ja pójdę odwiedzić brata.
Od Laili
-Czuje w sercu, że to najlepszy obrót spraw,ale bardzo za nim tęsknię. Lou, wróć do nas synku.
środa, 22 lipca 2015
Od Laili
Wyszłam na dwór do Ash' a wcześniej zaglądając do pokoju małej, ponieważ obudził mnie jej płacz. Sor wszystkim się zajął.
Od Sorena
Akira spała. Kiedy ojciec wyszedł przybrałem wilczą formę i ułożyłem się koło jej kołyski. Mię spałem, czuwałem.
Od Ash'a
- Wybrałem bardzo dobrze. - stwierdziłem. Jeszcze raz spojrzałem na moje dzieci z czułością.
Od Ash'a
- Możliwe że niedługo odejdę, by go szukać. - oznajmiłem. - Będziesz musiał się wszystkim zająć.
Od Sorena
-Co mam innego robić ojcze? Do nie czego innego się nie nadaje. Ćpam po kątach, biorę udział w nielegalnych walkach...
Od Ash'a
- Czy wierzę... - westchnąłem. - Nie wiem. Ale kiedyś na pewno jeszcze go zobaczymy. Choćbym miał go szukać przez całe moje wieczne życie.
Od Sorena
Spojrzałem na ojca i odłożyłem małą. Usiadłem na kanapie i westchnąłem.
-Wierzysz, że Lou wróci?
Od Sorena
-Akira...-Wypowiedziałem jej imię, a wtedy ona skupiła na mnie wzrok. Jej oczy były magiczne, czarowały ludzi.
Od Sorena
-Ojcze co z nią nie tak? Dlaczego się tak rozgląda? Co tam widzi? Były problemy przy porodzie? Przydusiło ją?- Ojciec skracił mnie wzrokiem.
Od Sorena
Mała ciągle gdzieś się rozglądała, próbowała coś złapać i za czymś stękała. Zdziwiło mnie to. Położyłem ją w łóżeczku i podałem jej grzechotkę. Nie reagowała na nią jednak. Zawołałem ojca.
Od Ash'a
Zaprowadziłem Sorena do pokoju przygotowanego dla małej i nakazałem mu na nią uważać. Wróciłem do Laili.
Od Laili
Przytuliłam się do Ash' a i ziewnęłam zmęczona. Mój mąż od razu wszystkich ewakułował z pokoju.
Od Sorena
Ta mała istotka spojrzała na mnie swoimi nietypowymi oczkami i zaczarowała mnie. Teraz moim zadaniem było chronić jej, mojej małej siostry. A potem miałem troszczyć się o swoje stado. Wziąłem ją ostrożnie na ręce i zaśmiałem się nerwowo. Spojrzałem na rodziców.
Od Jeff' a
Zatrzymałem się i spojrzałem na nią. Po chwili zawahania pocałowałem ją w policzek.
-Dziękuję za poświęcony mi czas piękna kobieto.
Od Sorena
Nie chciałem bardziej wchodzić... Wycofałem się do łazienki. Umyłem się i w ludzkiej postaci wróciłem do ich pokoju. Niepewnie wyciągnąłem dłoń do dziecka.
wtorek, 21 lipca 2015
Od Sorena
Wróciłem do domu zawiedziony. Nie znalazłem mojego brata, a więc go straciłem. Wpadłem przez drzwi i trzasnąłem nimi. Usłyszałem nagle płacz dziecka i zastrzygłem uszami. Szybko wbiegłem na piętro do pokoju starszych.
-Mama, czy Rin...?-Zapach dochodził z pokoju rodziców. Wsunąłem łeb przez drzwi i spojrzałem na zmartwionych rodzicieli. Spojrzałem na ojca.
Od Ash'a
Uśmiechnąłem się. Mała złapała za moje włosy i, najwyraźniej zafascynowana ich kolorem, zaczęła za nie ciągnąć.
Od Laili
Posmutniałam, moi biedni chłopcy. Wiedziałam, że Soren może się załamać. Oby mała Akira była dla niego ukojeniem. Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Mała wreszcie skupiła się na tacie.
Od Laili
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
-Pasuje jej. Chciałabym, aby nasi synowie mogli zobaczyć swoją siostrzyczke.
Od Avaline
Od Laili
Spojrzałam na niego obrażona jak dziecko. Oparłam się o poduszki prawie siedząc. Poprosiłam, aby podał mi córeczkę.
-Jakie imię jej nadamy?
Od Laili
Zachowanie małej zmartwiło mnie i zdziwiło. Mała wyciągała rączki jakby coś próbowała łapać, za chwilę znów chichotała. Podniosłam się z miejsca i usiadłam na łóżku. Próbowałam wstać.
Od Jeff' a
Pobiegłem za nią, ale raczej, aby oglądać jak porusza się z gracją. Jej styl zachwycał mnie.
Od Avaline
- Ale najlepiej nie wkurzaj go. Wiesz mi nie za bardzo lubi wilków na wet jak mu nic nie zrobią.
Od Ash'a
Od Jeff' a
Trzymałam się blisko niej rozmawiając o niczym.
-Wybacz, że zaatakowałem Twojego przyjaciela...
Od Laili
-Ale i tak wciąż wygrywaciem-Zaśmiałam się pod nosem. Kiedy mała się zachłysnęła, odsunęłam ją i ułożyłam w ramionach. Zauważyłam, że się za czymś rozgląda.-Tutaj jest tata...-Wskazałam jej ojca.
Od Laili
Spojrzałam na niego z uśmiechem i pogłaskałam córeczkę po główce. Z pomocą męża przystawiłam dziewczynkę do karmienia.
Od Jeff' a
Spojrzałem na rogi kątem oka i ruszyłem powoli czekając na nią. Myślałem, gdzie ją zabiorę na to polowanie.
Od Avaline
- Może być polowanie.
Zerknęłam na Sarisa a on z nienawiścią patrzył na Jeffa, a Skipper mu coś tłumaczył.
Od Jeff' a
-Masz na coś ochotę? Jakieś miejsce, polowanie? Jestem otwarty na proppzycje.-Posłałem jej ciepły uśmiech.
Od Laili
-Usiądź przy mnie, proszę.-Stękania mojego naszego dziecka koiły moje nerwy. Mała już tu jest, nie ma obaw.
Od Jeff' a
Ignorowałem jednorożce, zwłaszcza tego jednego. Zatrzymałem się przy Avaline i odetchnąłem.
-Nie przeszkadzam?-Zapytałem głupio.
Od Laili
Obudziłam się zmęczona, mimo, że cały czas spałam. Zdenerwowana ciszą podniosłam się na łokciach i spojrzałam na Ash' a, który trzymał zawiniątko. Naszą córkę.
Od Avaline
Od Ash'a
No dobrze...
Teraz mogłem się wszystkim spokojnie zająć. Laila spała.
Tym razem poszło dość szybko. Niedługo potem trzymałem na rękach moją córkę....
Od Laili
Nie chciałam zasypiać, nie mogłam, ale jego moc... Brakowało mi już siły, aby się przeciwstawić.
-Ash...-Wyszeptałam i zasnęłam.
Od Ash'a
Musiałem czegoś spróbować. Musiałem...
Zakryłem jej oczy ręką. Skupiłem się. Widziałem jak jej usta rozchylają się z zaskoczenia.
- Conieco mi jeszcze po matce zostało oprócz wieku.... - powoli wprowadzałem ją w stan sztucznego snu.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Od Ash'a
Nagle sobie coś przypomniałem. Poderwałem się.
- Zaczekaj moment! - zacząłem grzebać w szafkach, szukając pewnego środku i strzykawki. Gdy wszystko znalazłem przygotowałem zastrzyk i delikatnie pomogłem jej usiąść.
- To pomoże ci się rozluźnić. - wstrzyknąłem płyn w jej krzyż. To powinno szybko pomóc...
Od Laili
Poczułam nie pokój, że Ash może wyjść i mnie zostawić. Załapałam go mocniej za dłoń i zacisnęłam powieki, aby powstrzymać łzy.
Od Laili
-Ash!-Złapałam go za rękę mocno. Pomógł mi ubrać odpowiedni strój i ułożyć się w miarę dogodnie na łóżku. Zapowiadała się długa noc...
Od Jeff' a
Ktoś wszedł do mojego domu.
-Jeff, daj mi mieszankę. I jakieś leki na zakażenie.-Młody alfa stał zdyszany i chyba gotowy do podróży. Bez słowa znudzony zabrałem się za pakowanie zamówienia.
- Gdzie tak pędzisz?
-Nie ważne, powiedz moim rodzicom, aby czekali na sygnały.-Skinąłem głową potakująco i wybiegłem za nim. Poleciałem na polanę rogów.
Od Laili
Przede wszystkim spokój.
-Ash, oddychaj. Spokojnie kochany.-Pogłaskałam go po policzku lekko i zwinęłam się z bólu.
Od Avaline
.......
Saris rozmawiał ze Sipperem o dzisiejszej bójce. A ja siedziałam pod drzewem z podkulonymi nogami. Byłam bardzo ciekawa o czym mówią i gdzie poszedł Jeff...........
Od Laili
Oddychałam szybko i płytko. Też nie cieszył mnie ten termin. Zaczęłam błagać, aby jeszcze poczekała i jak na zwołanie akcja została wstrzymana. Spojrzałam na Ash' a.
Od Laili
Ciszę i chwilę spokoju przerwał mój jęk i ból. Podniosłam się do siadu łapiąc się za brzuch. O nie, byłam za słaba na to...
niedziela, 19 lipca 2015
Od Laili
- To nie Twoja wina, to na pewno nie jest Twoja wina skarbie. Nikt nie jest winny.-Szepnęłam płaczliwie i pocałowałam go czule.
Od Laili
Poczułam dłoń Ash' a na plecach i zacisnęłam powieki. Przytuliłam się mocno do poduszki i ułożyłam na boku.
-Muszę pamiętać o córce, nie mogę jej zawieść, musi żyć. Nie mogę pozwolić na stratę kolejnego dziecka.-W tym momencie usłyszałam trzask drzwi. Zawołałam Neos' a czy nie wyszedł, ale nie...-O nie, Sor.-Znów zaczęłam płakać.
Od Laili
Wróciłam do łóżka nie potrafiąc już zatrzymać łez. Płakałam bez przerwy, nie potrafiłam się powstrzymać. To było straszne. Zawyłam z rozpaczy i ukryłam twarz w poduszkę.
Od Ash'a
Zacisnąłem dłonie na włosach. Wbiłem sobie paznokcie w skórę. Po paru chwilach poczułem ciepłą skróżkę krwi cieknącą mi po twarzy...
Od Ash'a
Nie...
Nie byłem w stanie pomóc mojemu synowi. Nie mogłem nic zrobić...
Zakryłem twarz dłońmi i opadłem na ziemię.
Od Sorena
Spojrzałem na niego przez ramię.
-Nie ma go.-Rzuciłem. Usłyszałem okrzyk mamy i jej szloch.
Od Laili
Wtuliłam się w niego i westchnęłam. Coś znów się działo, a ja nie mogłam chronić moich potomków. To było straszne uczucie.
Od Sorena
Spojrzałem za nim. Ten demon miał oczy mojego brata... Ale mój brat miał siłę, aby walczyć. Chciałem za nim biec, ale zgubiłem go. Musiałem wracać do domu. Poczułem, że część mnie właśnie gdzieś umarła.
Od Ash'a
- Nie wiem... Ale lepiej będzie jeśli teraz nigdzie nie pójdziemy... - opiekuńczo objąłem ją ramionami. Byle nic się nie stało...
Od Louren'a
Rozpaczliwie starałem się odzyskać kontrole. W tą krótką chwilę, gdy mi się udało, rzuciłem bratu zrozpaczone spojrzenie i instynktownie użuwając skrzydeł odleciałem...
Wątpiłem, że kiedykolwiek wróce...
Od Louren'a
Od Laili
Poderwałam się z miejsca słysząc krzyk mojego syna i łapy na trawie. Ktoś w pokoju obok spadł z łóżka. Stawiam na Neos' a. Spojrzałam na Ash' a wystraszona.
Od Louren'a
Gdzieś w głębi lasu przeszył mnie ból. Upadłem na kolana. Słyszałem, jak z moich własnych ust wyrywa się krzyk cierpienia. Czułem, że...
Pękam.
Przestaje istnieć.
Znikam.
Całość rozpłynęła się w ciemności.
Teraz czułem jedynie otaczające mnie zło, i zgrozę w moim wnętrzu.
Od Sorena
-Nie jestem już małym dzieckiem, poza tym co Ci do tego? Idź i im naskarż panie idealny!-Wyszedłem z jego pokoju.
Od Louren'a
Od Louren'a
Straciłem kontrole nad swoimi rękami i wymierzyłem mu siarczysty policzek. Mocno wciągnął powietrze i zszokowany wpatrywał się w ziemię. Zaciągnąłem go do mojego pokoju, po czym zmusiłem, by usiadł na łóżku. Wciąż wyglądało na to, że mój cios na chwile "zawiesił" jego i tak otumaniony przez narkotyki mózg.
Od Sorena
-Lou, cholera! To boli i nie musisz się tak drzeć. Poza tym to nie pierwszy raz, nic mi nie jest.
Od Louren'a
Narkotyk!
- Zwariowałeś?! - wrzasnąłem. - Narkotyki?! - mocno zacisnąłem dłoń na jego ręce, czując oszałamiającą wściekłość.
Od Louren'a
- Najpierw mi powiesz. - nakazałem. Pokręcił głową. Warknąłem.
- Powiedz albo sam sprawdze!
Od Sorena
-Oj tam, oj tam. Możemy w pewnym stopniu wyrównać szansę...-Posłałem mu znaczące spojrzenie i wyciągnąłem z kieszeni strzykawkę. Odwróciłem się do niego plecami i wbiłem igłę w ciało. Z cichym jękiem przyjąłem substancje. Poczułem jego dłoń na ramieniu i posłałem mu wiadomość.
~To jak? Zgadzasz się na to?~
Od Sorena
Spojrzałem na brata z radością.
-Choć mały sparing, ja i Ty. Możesz tam używać tych mocy chce się sprawdzić, proszę. Lou, nie daj się prosić! No...!-Skakałem wokół niego jak dawniej kiedy byliśmy szczeniakami.
Od Laili
Czekałam na kolejne pieszczoty chichocząc jak podlotek. Usłyszałam jak chłopcy tłuką się w korytarzu. Sor był czymś podniecony.
sobota, 18 lipca 2015
Od Laili
Czułam się taka szczęśliwa. To było cudowne, wspaniałe. Mój spokój znów zakłóciło mocne kopnięcie.
Od Laili
Tak jak mnie prosił przybrałam Ludzką postać i przytuliłam się do niego mocno.
-Kocham Cię...
Od Laili
Wreszcie mogłam odpocząć, nie martwić się. Ash mówił, że wszystko w porządku, a ja mu wierzyłam. Odetchnęłam głęboko.
Od Jeff' a
Spojrzałem na jednorożce i wesychnąłem. Odwróciłem się od nich i ruszyłem w stronę swojej rudery. Kiedy dotarłem na miejsce, drzwi ledwo trzymały się w zawiasach.
-Tak, dom... Ech.-Westchnąłem i wszedłem do środka. Położyłem się na starej kanapie służącej mi za łóżko i zamknąłem oczy.-Jestem wilkiem w potrzasku, odgryzłem łapę o brzasku... Wolność czerwienią pokryła moje kły. Wilk wolny, wilk kaleka. Miałem trwać, nie uciekać...!-Podśpiewałem sobie zwijając się w kulkę.-Dlaczego zawsze życie musi mi dokopać. Wzięło by mnie wreszcie ubiło, a nie...-Warknąłem zły.-Brawo Jeff, zwariowałeś. Jesteś tak samotny, że gadasz sam do siebie.
piątek, 17 lipca 2015
Od Avaline
- Avaline, pójdź proszę po Sarisa a my sobie pogadamy spokojnie w cztery oczy a gdy przyjdzie niech się do nas dołączy.
Spojrzałam na niego.
- Niech będzie.
Zmieniona w wilka pobiegłam znaleźć Sarisa.....
Gdy dobiegłam na miejsce bójki Saris spokojnie jakby nigdy nic skubał trawę. Jego kara sierść nie była już splamiona krwią ani zadrapaniami. Zmieniona w człowieka podeszłam do niego...
- Oj, Saris - i przytuliłam jego wielką głowę. Ryczeć mi się chciało!!
- Co ciekawego o mnie mówili? - zapytał zaciekawiony.
- Nie ważne - i po policzku spłynęła mi łza.
Saris delikatnie otarł się o mnie.
- Nie płacz już, proszę i przepraszam że cię kopnąłem, wnerwił mnie i straciłem nad sobą kontrole.
- Wypaczam ci - i pogłaskałam go po szyi.
Od Laili
Spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Będzie silna, albo tak samo jak bracia rozbrykana.-Stwierdziłam.-Wiesz, gdzie są chłopcy?
Od Ash'a
Przytuliłem ją i zsunąłem się niżej, by położyć głowę na jej brzuchu. I w tym momencie mała istotka wymierzyła silnego kopa, którego poczułem na szczęce.
- Au... - zachichotałem.
czwartek, 16 lipca 2015
Od Laili
Położyłam się wtulona w niego. O dziwo dziecko stało się teraz bardzo aktywne, kopało i rzucało się. To było bardzo dziwne... Zamknęłam oczy i spróbowałam się uspokoić. Polizałam Ash' a z dołu w dłoń.
Od Laili
-No co się wydzierasz?-Zapytałam żartobliwie starając się go w ten sposób uspokoić. To było dziwne. Jakby kopnięcie, ale dorosłego już Lou. Wstałam i zaczęłam z nim ganiać, przynajmniej starałam się.
Od Laili
-Ash!-Zachichotałam zrywając się na równe nogi. Zaśmiałam się i spróbowałam skoczyć na ziemię, ale upadłam z powodu bólu.
Od Laili
Nie, raczej nie. Za bardzo się zmieniłam, wydaje mi się, że straciłam siebie. Spojrzałam na niego.
-Nie, wszystko w porządku mój miły.
Od Laili
Skuliłam się chowając pysk pod łapą. Byłam zmęczona, oprócz fizycznie to również psychicznie.
Od Laili
Skinęłam głową.
-Wracaj do gości, nie powinnam Cię odrywać od pracy.-Uciekłam do domu. Położyłam się na boku w naszej sypialni na łóżku i zamknęłam oczy.
Od Ash'a
- Sor będzie musiał, a Lou... - westchnąłem. - Lou jest bardzo silny, ale brakuje mu wiary w siebie. Potrzebuje kogoś, kto go wzmocni. Potrzebuje kogoś, kto go pokocha bez względu na wszystko...
Od Laili
-Taaaa... Kochane dzieci.-Wymruczałam wspominając tamte chwile.-Nie zmienili się za wiele. Poza tym, co myślisz o zmianach, które w nich zaszły?
Od Laili
-Przepraszam, chyba jestem przewrażliwiona, ale bardzo się martwię. Przy chłopcach odczuwałam czasami ból kiedy dostałam w żołądek...-Przytuliłam się do niego mocno, nadal się martwiłam, ale nie aż tak.
Od Ash'a
- Lai, to dziewczynka. Może po prostu będzie spokojnym złotym dzieckiem. Albo śpiochem. - uśmiechnąłem się.
Od Laili
-Proszę?-Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Coś się stało?- Zapytał powtórnie. Musiałam mu powiedzieć o moich obawach.
-Ash, z naszym dzieckiem... Nie czuję jego ruchów.
Od Laili
Spojrzałam na niego z miłością i otarłam się o niego. Liczyłam na to, że nasze dziecko jakoś zareaguje i wtedy zdałam sobie sprawę, że nasz potomek nie wykazuje żadnych oznak ruchu. Czyżby... miało urodzić się martwe?
Od Jeff' a
-Nikt nie będzie bił kobiety w mojej obecności bez powodu. Nasza bójka nie powinna Ciebie dotyczyć. To było wyjaśnienie paru spraw, a on to przeniósł na Ciebie, Avaline. Teraz będzie wiedzieć,że nie powinien.
środa, 15 lipca 2015
Od Laili
-Wybacz kochany, wracamy do domu.-Odezwałam się do niego puszczając go. Za to polizałam go lekko w pysk.
Od Laili
Spojrzałam na ukochanego. Chciałam już do domu, a pewnie Ash nie ruszy się póki ta sprawa nie będzie rozwiązana.
-Jeśli Ty odpowiedziałeś na atak na naszą waderę to znaczy, że jesteście kwita. Oczywiście powinniśmy Cię ukarać za akt agresji wobec gości, ale to nie teraz. Ja i Ash musimy już wracać, wam też to radzimy.-Odciągnęłam ukochanego za ucho.
Od Jeff' a
Jeden z nich zaatakował naszą waderę. Stanąłem w obronie Avaline, ten, który ją zaatakował żyje, ale nie może się ruszyć. Nie grożą mu kłusownicy, nie w tym terenie.-Spojrzałem na alfę.- Co zamierzasz z tym zrobić?
wtorek, 14 lipca 2015
Od Avaline
Gdy tak Jeff mnie prowadził dostrzegłam kilka postaci chyba.....Skippera i Asha!!!
- Nie!! - zatrzymałam się.
Nie miałam zamiaru tam iść do nich
Od Avaline
Próbowałam wstać ale tak mnie zamulało że wszystko się dookoła mnie kręciło....
Od Jeff' a
-Avaline, już dobrze. Jak się czujesz? Nic Ci nie jest?-Wtuliłem nos pod jej gardłem i zaskomliłem. Martwiłem się o nią bardzo.
Od Avaline
- Nic... mi nie... jest - skrzywiłam się.
Nieźle kręciło mi się w głowie.
Od Jeff' a
Kiedy tylko kopnął Avaline dostałem szału. Skoczyłem na niego i rozszarpałem mu bok. Gryzłem i drapałem bez opamiętania. Póki rogacz nie padł na bok atakowałem. Zbliżyłem się do Wadery.
-Avaline...-Trąciłem ją pyskiem.
Od Avaline
- Odbiło wam!!!
Zatrzymałam się przed nimi.Saris i Jeff odskoczyli od siebie.
- "To nie twoja sprawa Avaline" - sykną Saris unosząc głowę.
Rany na jego ciele powoli się sklepiały.
- Nie mam zamiaru na to patrzeć ! - warknęłam - Wolałabym dostać głowę i zemdleć.
Saris popatrzył się na mnie i podszedł do mnie.
- "Dobra....."
I ostatnie co widziałam to uniesione kopyto Sarisa a potem nieskończoną ciemność....
Od Jeff' a
Wyskoczyłem mu na grzbiet i złapałem go za kark. Przewrócił się na plecy i przygniotł mnie. Z moich płuc wydostało się gwałtownie powietrze. Chwyciłem go mocno i szarpnąłem, aby ze mnie zlazł. Byłem zły.
Od Avaline
Więc coraz bardziej przyspieszałam......
Od Jeff' a
poniedziałek, 13 lipca 2015
Od Avaline
Zmieniłam się w wilka i pobiegłam za dźwiękiem...
__________________
Nawzajem Jeff
Od Jeff' a
Zapach Sarisa był taki wyraźny... Biegłem za nim coraz szybciej, aż w końcu skoczyłem mu na plecy. Zacząłem wymieniać jego błędy
---
Branoc Avaline :*
Od Avaline
Przyspieszyłam .....
Od Jeff' a
Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że mogę ubić wrednegk rogacza. Wybiegłem ze swojego domu..
Od Avaline
Od Jeff' a
Oddalałem się od całej sielanki coraz bardziej szukając kryjówki. Wracałem do swojego starego domu
Od Avaline
- Dobra, ale pytaj się o wszystko Skippera ,OK - wskazałam na jaśminowego jednorożca który właśnie podchodził i był szefem stada.
Specjalnie wymigałam się z tego by poszukać Jeffa a jeszcze przy okazie Sarisa by przemówić mu do rozumu o rzucanie się na jakiegokolwiek wilka.
Od Neos' a
Nie uwierzyłem jej, ale też nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Położyłem się płasko przed nią i zacząłem czuwać.
Od Laili
Patrzyłam na te zwierzęta czując niepokój. Chciałam jak najszybciej odejść od nich do domu.
Od Jeff' a
Bez słowa odszedłem od rogaczy. Sokół towarzyszył mi latając nad moją głową i szarpiąc za futro na karku.
Od Avaline
Przyglądałam się im przez chwile. Po kilku minutach zauważyłam że nie ma Jeffa....
Od Neos' a
Zaśmiałem się głośno i wziąłem słoik i tabliczkę ze stolika. Skorzystałem z zapasów alf. Przyniosłem jej zamówienie.
-Proszę moja droga.
Od Rinmaru
Obudziłam się niedługo potem. I byłam strasznie głodna...
- Neeeooos... - zawołałam. - Przynieś mi ogórka... I czekolade...
Od Neos' a
To było wspaniałe patrzeć na jej sen i uśmiech. Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że muszę przygotować miejsce dla dziecka...
Od Laili
Usiadłam obok męża w wygodnej dla mojego stanu pozycji starając się wyglądać tak dobrze jak mój mąż i spojrZałam na Avaline.
Od Avaline
Od Neos' a
Patrzyłem jak mój świat zasypia i uśmichnąłem się. Miałem zostać ojcem, biedne dziecko. Będzie miało strasznego ojca.
Od Jeff' a
-Nie możecie tu zostać, a przynajmniej nie powinniście. Tu często pojawiają się ludzie. Idźcie za Avaline do naszego alfy, on wskaże miejsce dla was. Ze względu na ludzi pójdę pierwszy w razie jakby mieli się pojawić.-Odezwałem się.-Nie zwlekajcie i słuchajcie rad Avaline, ona będzie ze mną w kontakcie.
Od Avaline
- "I co chcesz zrobić?" - spytał mnie Skipper.
Spuściłam głowę. Sama już nic nie wiedziałam. Byłam zagubiona....
Od Jeff' a
Obudziłem się ze strasznym bólem głowy... Za co znów mi się oberwało? Poczułem ten zapach... Jednorożec. Warknąłem cicho i wstałem. Avaline dobrze czuła się przy rogach, wataha pewnie też je polubi... Może zostaną na dłużej. To znaczy tylko jedno, Jeff musisz zniknąć stary dziadzie...
Od Avaline
- Jeff, przestań! - krzyknęłam.
Ale on robił swoje. Saris szykował się do skoku. Musiałam coś zrobić a jedyną rzeczą by go powstrzymać było.....
- Przepraszam - i walnęłam z całej siły Jeffa w głowę tak ze stracił przytomność.
Od Jeff' a
Wyprzedziłem roga. Las dusz to mój teren, znałem to jak własną kieszeń. Wytropiłem stado i ruszyłem w jego stronę. Nie zwracałem już uwagi na Sarisa i wołania Avaline. Stanąłem przed stadem i zawyłem. Spojrzałem na nich i odsłoniłem zęby.
Od Avaline
Saris szarpną głową by uwolnić się od napastnika.
- Wystarczy !! - syknęłam przez zęby gdy sokół walną z impetem w drzewo.
Od Neos' a
Położyłem się obok niej i pogłaskałem ją po policzku. Pocałowałem ją w czoło i zszedłem na dół..
Od Laili
W wilczej postaci z brzuchem poszłam za Ash' em. Usiadłam obok niego czekając na gości. Zaczęłam się uśmiechać..
Od Jeff' a
Zatrzymałem się i strząsnąłem głową. Krew popłynęła mi z pyska. Spojrzałem na Avaline i warknąłem zły... Sokół pojawił się nad moją głową. Zaczął szarpać grzywę ogiera.
Od Avaline
Saris się zatrzymał i kopną Jeffa w szczękę kiedy chciał go ugryźć.
- Nie za mało wam walki!! - krzyknęłam.
Od Jeff' a
Goniłem tego rogacza powarkując groźnie. Czasem podgryzałem go w nogi jak na polowaniu. Udawałem, że to instynkt. Usłyszałem za sobą Avaline..
Od Avaline
Jeff pobiegł za Sarisem.
Odwróciłam się do Asha i powiedziałam .
- Wiesz co Ash później ci powiem co jest grane, a teraz muszę ich upilnować ich by coś się strasznego nie stało a najlepiej czekajcie w Dolinie Kwiatów tam wszyscy się spotkamy.
Zmieniłam się wilka i pobiegłam za Jeffem.....
Od Neos' a
Zamyśliłem się nad jej słowami.
-Chciałbym syna Nico.-Oznajmiłem jej cicho i pocałowałem jej brzuch lekko.
Od Neos' a
-O czym myślisz?-Zapytałem kładąc głowę na jej brzuchu. Wciąż liczyłem na jakiś ruch, albo odgłos.
Od Neos' a
-A wiesz, na terenach pojawili się obcy. Ich przedstawiciel wydaje się chyba uczulony na agresję, choć używa jej wobec Avaline. Jeff broni wadery, a Ash łagodnym głosem zapobiegł walce. Alfa zrobił się strasznie łagodny.
Od Neos' a
Cała ta sytuacja wydała mi się komiczna. Powstrzymując śmiech wróciłem do mojej ukochanej.
Od Jeff' a
Spojrzałem na Avaline i odszedłem za jednorogiem... Nie mam zamiaru zostawić tego gada samego na tych terenach.
niedziela, 12 lipca 2015
Od Avaline
- "Dobra koniec tego przedstawienia idę ich szukać" - odwrócił się i pobiegł w las.
Stałam oszołomiona...
Od Ash'a
Nie no, jeśli dalej tak będzie to zwariuje!
Cichym, słodkim tonem zapytałem.
- A nie możemy pogadać w spokoju, bez przemocy? Bo atmosfera jest już dość napięta...
Od Avaline
Saris walną kopytem w ziemie.
- Ej bez takich mi tu - stanęłam po między nimi.
- " Powiedz mi Avaline jak ja z tobą wytrzymuje?"
Wzruszyłam ramionami.
Saris cofną się o krok do tyłu....
Od Jeff' a
Położyłem uszy po sobie i nastroszyłem sierść warcząc na rogacza. Byłem na niego wściekły. Avaline robiła wszystko pod tą szkapę, a on?! Spojrzałem na niego wyzywająco.
Od Avaline
- Daj spokój Saris, nie bądź taki. Powinieneś podziękować mi że nie znalazłam terenów na których byli Ptfory
Od Jeff' a
Nie rozumiałem intencji tego rogacza. Wilki chcąc pomóc jego stadu, postanowiły go chronić, A ten się drze jak rozhisterizowane dziecko. Stanąłem za Avaline i spojrzałem na rogacza spod byka.
-NIE KRZYCZ NA NIĄ!-W umyśle rogacza zabrzmiał mój rozkaz.
Od Ash'a
Dość zdezorientowany spoglądałem to w jedną, to w drugą stronę. Ale na szczęście chyba nie byłem jedynym, który niczego nie kapował...
Od Avaline
Wyszliśmy na dwór i nagle Ash staną razem z innymi a ja w coś wpadłam.
Obróciłam głowę i zobaczyłam.... Sarisa!!
- "Przepraszam bardzo co. - powiedzial lagodnie i nagle krzykną - CO POWIEDZIAŁAŚ!!"
- Oj, będzie draka - skrzywiłam się
Od Jeff' a
-Ja z Tobą pójdę Ash, po dordze wytłumaczysz mi ile mnie minęło.-Zaśmiałem się gorzko. Usłyszałem kroki na schodach i powitałem Neos' a.-To jest nasz trzech, jestem w stanie komunikować się ze stadem.
Od Ash'a
- Oj, niezbyt dobrze... Trzeba by im pomóc. To raczej zadanie dla alf, ale.... - zwracałem się kolejno do członków mojej rodziny. - Ty, Laila, w twoim stanie nigdzie nie idziesz. Lou, ty się tam lepiej nie zbliżaj. A Soren ma szlaban. Czyli to moja robota. Może nawet uda się mi z nimi zaprzyjaźnić... - stwierdziłem tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Dam rady się z nimi porozumieć?
Od Laili
Spojrzałam na Ash' a i moich synów. Zawołała brata.
-Chłopcy pojdziecie eksportować stado na bezpieczne tereny. Mogę zaryzykować i Avaline sprowadź tu Sarisa.-Zauważyłam zaniepokojną minę Jeff' a.-Proszę, postarajcie się szybko wykonać zadania. Kochany wybierz jakieś miejsce dla naszych gości, niech czują się bezpiecznie.
Od Avaline
Musiałam coś wymyślać bo Saris po prostu mnie zatłucze.
- Stado zgubiło się w Lesie Dusz. - powiedziałam im.
Od Avaline
Po chwili przez okno podleciała do mnie Lu.
- "Mamy problem Avalin"
- Tylko niemów że dowiedział się Saris! - Prawie krzyknęłam.
- "Nie, ale tak samo gorszy - ciszyła głos - Są w środku Lasu Dusz i się zgubiły"
Zbladłam...
Od Neos' a
Wyczułem dwa nowe zapachy. Od razu poczułem nerwy, nikt nie będzie zbliżał się do mojej żony, zwłaszcza teraz.
Od Laili
Zamyśliłam się.
- Czy któreś z nas miało już kontakt z tymi stworzeniami?-Spojrzałam na Jeff' a, a on skinął tylko głową.
-Mogę spotkać się z jednym z nich? Czy legendy o dziewicach są prawdziwe?-Położyłam dłoń na brzuchu i przysunęłam się do Ash' a.
Od Avaline
Gdy skończyłam czekałam na ich reakcje.
Od Laili
Usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam otworzyć. Powitałam Avaline i Jeff' a i zaprosiłam obu do domu. Jeff przywitał się z moim mężem, na widok synów był zaskoczony... Poprosiłam synów, aby posiedzieli ze mną.
Od Avaline
- Może... - i wzruszyłam ramionami.
Stanęliśmy przed domem Asha. Zapukałam.....
Od Neos' a
Spojrzałem jej w oczy i podwinąłem jej koszulkę. Pocałowałem jej brzuch.
-Hej mały łobuzie, Twój Tata czeka już na Ciebie z niecierpliwością.-Po cichu liczyłem na mocnego syna.
Od Sorena
-Nie musisz nic ukrywać ojcze, już wiem.-Odprałem cicho i poszedłem do kuchni się napić. Następnie wstąpiłem do matki.
Od Rinmaru
- Raczej nic nie usłyszysz... Ja jeszcze nawet nic nie czuje. - pogłaskałam go po głowie.
Od Ash'a
- Z matką wszystko jak najlepiej. Ale Lou... Czy to... Był "atak"? - zapytałem syna. Ten skinął głową.
