- Jak chcesz. Tylko później nie żałuj. - warknąłem i przyciągnąłem jego dłoń do siebie. Miałem bardzo ostre paznokcie, więc bez problemu nakłułem jego nadgarstek. Przycisnąłem usta do krwawiącej ranki.
Narkotyk!
- Zwariowałeś?! - wrzasnąłem. - Narkotyki?! - mocno zacisnąłem dłoń na jego ręce, czując oszałamiającą wściekłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz