-Chcesz pobrykać?-Zaśmiałam się cicho i pocałowałam go czule.
sobota, 18 lipca 2015
Od Laili
Czułam się taka szczęśliwa. To było cudowne, wspaniałe. Mój spokój znów zakłóciło mocne kopnięcie.
Od Laili
Tak jak mnie prosił przybrałam Ludzką postać i przytuliłam się do niego mocno.
-Kocham Cię...
Od Laili
Wreszcie mogłam odpocząć, nie martwić się. Ash mówił, że wszystko w porządku, a ja mu wierzyłam. Odetchnęłam głęboko.
Od Jeff' a
Spojrzałem na jednorożce i wesychnąłem. Odwróciłem się od nich i ruszyłem w stronę swojej rudery. Kiedy dotarłem na miejsce, drzwi ledwo trzymały się w zawiasach.
-Tak, dom... Ech.-Westchnąłem i wszedłem do środka. Położyłem się na starej kanapie służącej mi za łóżko i zamknąłem oczy.-Jestem wilkiem w potrzasku, odgryzłem łapę o brzasku... Wolność czerwienią pokryła moje kły. Wilk wolny, wilk kaleka. Miałem trwać, nie uciekać...!-Podśpiewałem sobie zwijając się w kulkę.-Dlaczego zawsze życie musi mi dokopać. Wzięło by mnie wreszcie ubiło, a nie...-Warknąłem zły.-Brawo Jeff, zwariowałeś. Jesteś tak samotny, że gadasz sam do siebie.
piątek, 17 lipca 2015
Od Avaline
- Avaline, pójdź proszę po Sarisa a my sobie pogadamy spokojnie w cztery oczy a gdy przyjdzie niech się do nas dołączy.
Spojrzałam na niego.
- Niech będzie.
Zmieniona w wilka pobiegłam znaleźć Sarisa.....
Gdy dobiegłam na miejsce bójki Saris spokojnie jakby nigdy nic skubał trawę. Jego kara sierść nie była już splamiona krwią ani zadrapaniami. Zmieniona w człowieka podeszłam do niego...
- Oj, Saris - i przytuliłam jego wielką głowę. Ryczeć mi się chciało!!
- Co ciekawego o mnie mówili? - zapytał zaciekawiony.
- Nie ważne - i po policzku spłynęła mi łza.
Saris delikatnie otarł się o mnie.
- Nie płacz już, proszę i przepraszam że cię kopnąłem, wnerwił mnie i straciłem nad sobą kontrole.
- Wypaczam ci - i pogłaskałam go po szyi.
Od Laili
Spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Będzie silna, albo tak samo jak bracia rozbrykana.-Stwierdziłam.-Wiesz, gdzie są chłopcy?
Od Ash'a
Przytuliłem ją i zsunąłem się niżej, by położyć głowę na jej brzuchu. I w tym momencie mała istotka wymierzyła silnego kopa, którego poczułem na szczęce.
- Au... - zachichotałem.
czwartek, 16 lipca 2015
Od Laili
Położyłam się wtulona w niego. O dziwo dziecko stało się teraz bardzo aktywne, kopało i rzucało się. To było bardzo dziwne... Zamknęłam oczy i spróbowałam się uspokoić. Polizałam Ash' a z dołu w dłoń.
Od Laili
-No co się wydzierasz?-Zapytałam żartobliwie starając się go w ten sposób uspokoić. To było dziwne. Jakby kopnięcie, ale dorosłego już Lou. Wstałam i zaczęłam z nim ganiać, przynajmniej starałam się.
Od Laili
-Ash!-Zachichotałam zrywając się na równe nogi. Zaśmiałam się i spróbowałam skoczyć na ziemię, ale upadłam z powodu bólu.
Od Laili
Nie, raczej nie. Za bardzo się zmieniłam, wydaje mi się, że straciłam siebie. Spojrzałam na niego.
-Nie, wszystko w porządku mój miły.
Od Laili
Skuliłam się chowając pysk pod łapą. Byłam zmęczona, oprócz fizycznie to również psychicznie.
Od Laili
Skinęłam głową.
-Wracaj do gości, nie powinnam Cię odrywać od pracy.-Uciekłam do domu. Położyłam się na boku w naszej sypialni na łóżku i zamknęłam oczy.
Od Ash'a
- Sor będzie musiał, a Lou... - westchnąłem. - Lou jest bardzo silny, ale brakuje mu wiary w siebie. Potrzebuje kogoś, kto go wzmocni. Potrzebuje kogoś, kto go pokocha bez względu na wszystko...
Od Laili
-Taaaa... Kochane dzieci.-Wymruczałam wspominając tamte chwile.-Nie zmienili się za wiele. Poza tym, co myślisz o zmianach, które w nich zaszły?
Od Laili
-Przepraszam, chyba jestem przewrażliwiona, ale bardzo się martwię. Przy chłopcach odczuwałam czasami ból kiedy dostałam w żołądek...-Przytuliłam się do niego mocno, nadal się martwiłam, ale nie aż tak.
Od Ash'a
- Lai, to dziewczynka. Może po prostu będzie spokojnym złotym dzieckiem. Albo śpiochem. - uśmiechnąłem się.
Od Laili
-Proszę?-Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Coś się stało?- Zapytał powtórnie. Musiałam mu powiedzieć o moich obawach.
-Ash, z naszym dzieckiem... Nie czuję jego ruchów.
Od Laili
Spojrzałam na niego z miłością i otarłam się o niego. Liczyłam na to, że nasze dziecko jakoś zareaguje i wtedy zdałam sobie sprawę, że nasz potomek nie wykazuje żadnych oznak ruchu. Czyżby... miało urodzić się martwe?
Od Jeff' a
-Nikt nie będzie bił kobiety w mojej obecności bez powodu. Nasza bójka nie powinna Ciebie dotyczyć. To było wyjaśnienie paru spraw, a on to przeniósł na Ciebie, Avaline. Teraz będzie wiedzieć,że nie powinien.
środa, 15 lipca 2015
Od Laili
-Wybacz kochany, wracamy do domu.-Odezwałam się do niego puszczając go. Za to polizałam go lekko w pysk.
Od Laili
Spojrzałam na ukochanego. Chciałam już do domu, a pewnie Ash nie ruszy się póki ta sprawa nie będzie rozwiązana.
-Jeśli Ty odpowiedziałeś na atak na naszą waderę to znaczy, że jesteście kwita. Oczywiście powinniśmy Cię ukarać za akt agresji wobec gości, ale to nie teraz. Ja i Ash musimy już wracać, wam też to radzimy.-Odciągnęłam ukochanego za ucho.
Od Jeff' a
Jeden z nich zaatakował naszą waderę. Stanąłem w obronie Avaline, ten, który ją zaatakował żyje, ale nie może się ruszyć. Nie grożą mu kłusownicy, nie w tym terenie.-Spojrzałem na alfę.- Co zamierzasz z tym zrobić?
wtorek, 14 lipca 2015
Od Avaline
Gdy tak Jeff mnie prowadził dostrzegłam kilka postaci chyba.....Skippera i Asha!!!
- Nie!! - zatrzymałam się.
Nie miałam zamiaru tam iść do nich
Od Avaline
Próbowałam wstać ale tak mnie zamulało że wszystko się dookoła mnie kręciło....
Od Jeff' a
-Avaline, już dobrze. Jak się czujesz? Nic Ci nie jest?-Wtuliłem nos pod jej gardłem i zaskomliłem. Martwiłem się o nią bardzo.
Od Avaline
- Nic... mi nie... jest - skrzywiłam się.
Nieźle kręciło mi się w głowie.
Od Jeff' a
Kiedy tylko kopnął Avaline dostałem szału. Skoczyłem na niego i rozszarpałem mu bok. Gryzłem i drapałem bez opamiętania. Póki rogacz nie padł na bok atakowałem. Zbliżyłem się do Wadery.
-Avaline...-Trąciłem ją pyskiem.
Od Avaline
- Odbiło wam!!!
Zatrzymałam się przed nimi.Saris i Jeff odskoczyli od siebie.
- "To nie twoja sprawa Avaline" - sykną Saris unosząc głowę.
Rany na jego ciele powoli się sklepiały.
- Nie mam zamiaru na to patrzeć ! - warknęłam - Wolałabym dostać głowę i zemdleć.
Saris popatrzył się na mnie i podszedł do mnie.
- "Dobra....."
I ostatnie co widziałam to uniesione kopyto Sarisa a potem nieskończoną ciemność....
Od Jeff' a
Wyskoczyłem mu na grzbiet i złapałem go za kark. Przewrócił się na plecy i przygniotł mnie. Z moich płuc wydostało się gwałtownie powietrze. Chwyciłem go mocno i szarpnąłem, aby ze mnie zlazł. Byłem zły.
Od Avaline
Więc coraz bardziej przyspieszałam......
Od Jeff' a
poniedziałek, 13 lipca 2015
Od Avaline
Zmieniłam się w wilka i pobiegłam za dźwiękiem...
__________________
Nawzajem Jeff
Od Jeff' a
Zapach Sarisa był taki wyraźny... Biegłem za nim coraz szybciej, aż w końcu skoczyłem mu na plecy. Zacząłem wymieniać jego błędy
---
Branoc Avaline :*
Od Avaline
Przyspieszyłam .....
Od Jeff' a
Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że mogę ubić wrednegk rogacza. Wybiegłem ze swojego domu..
Od Avaline
Od Jeff' a
Oddalałem się od całej sielanki coraz bardziej szukając kryjówki. Wracałem do swojego starego domu
Od Avaline
- Dobra, ale pytaj się o wszystko Skippera ,OK - wskazałam na jaśminowego jednorożca który właśnie podchodził i był szefem stada.
Specjalnie wymigałam się z tego by poszukać Jeffa a jeszcze przy okazie Sarisa by przemówić mu do rozumu o rzucanie się na jakiegokolwiek wilka.
Od Neos' a
Nie uwierzyłem jej, ale też nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Położyłem się płasko przed nią i zacząłem czuwać.
Od Laili
Patrzyłam na te zwierzęta czując niepokój. Chciałam jak najszybciej odejść od nich do domu.
Od Jeff' a
Bez słowa odszedłem od rogaczy. Sokół towarzyszył mi latając nad moją głową i szarpiąc za futro na karku.
Od Avaline
Przyglądałam się im przez chwile. Po kilku minutach zauważyłam że nie ma Jeffa....
Od Neos' a
Zaśmiałem się głośno i wziąłem słoik i tabliczkę ze stolika. Skorzystałem z zapasów alf. Przyniosłem jej zamówienie.
-Proszę moja droga.
Od Rinmaru
Obudziłam się niedługo potem. I byłam strasznie głodna...
- Neeeooos... - zawołałam. - Przynieś mi ogórka... I czekolade...
Od Neos' a
To było wspaniałe patrzeć na jej sen i uśmiech. Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że muszę przygotować miejsce dla dziecka...
Od Laili
Usiadłam obok męża w wygodnej dla mojego stanu pozycji starając się wyglądać tak dobrze jak mój mąż i spojrZałam na Avaline.
Od Avaline
Od Neos' a
Patrzyłem jak mój świat zasypia i uśmichnąłem się. Miałem zostać ojcem, biedne dziecko. Będzie miało strasznego ojca.
Od Jeff' a
-Nie możecie tu zostać, a przynajmniej nie powinniście. Tu często pojawiają się ludzie. Idźcie za Avaline do naszego alfy, on wskaże miejsce dla was. Ze względu na ludzi pójdę pierwszy w razie jakby mieli się pojawić.-Odezwałem się.-Nie zwlekajcie i słuchajcie rad Avaline, ona będzie ze mną w kontakcie.
Od Avaline
- "I co chcesz zrobić?" - spytał mnie Skipper.
Spuściłam głowę. Sama już nic nie wiedziałam. Byłam zagubiona....
Od Jeff' a
Obudziłem się ze strasznym bólem głowy... Za co znów mi się oberwało? Poczułem ten zapach... Jednorożec. Warknąłem cicho i wstałem. Avaline dobrze czuła się przy rogach, wataha pewnie też je polubi... Może zostaną na dłużej. To znaczy tylko jedno, Jeff musisz zniknąć stary dziadzie...
Od Avaline
- Jeff, przestań! - krzyknęłam.
Ale on robił swoje. Saris szykował się do skoku. Musiałam coś zrobić a jedyną rzeczą by go powstrzymać było.....
- Przepraszam - i walnęłam z całej siły Jeffa w głowę tak ze stracił przytomność.
Od Jeff' a
Wyprzedziłem roga. Las dusz to mój teren, znałem to jak własną kieszeń. Wytropiłem stado i ruszyłem w jego stronę. Nie zwracałem już uwagi na Sarisa i wołania Avaline. Stanąłem przed stadem i zawyłem. Spojrzałem na nich i odsłoniłem zęby.
Od Avaline
Saris szarpną głową by uwolnić się od napastnika.
- Wystarczy !! - syknęłam przez zęby gdy sokół walną z impetem w drzewo.
Od Neos' a
Położyłem się obok niej i pogłaskałem ją po policzku. Pocałowałem ją w czoło i zszedłem na dół..
Od Laili
W wilczej postaci z brzuchem poszłam za Ash' em. Usiadłam obok niego czekając na gości. Zaczęłam się uśmiechać..
Od Jeff' a
Zatrzymałem się i strząsnąłem głową. Krew popłynęła mi z pyska. Spojrzałem na Avaline i warknąłem zły... Sokół pojawił się nad moją głową. Zaczął szarpać grzywę ogiera.
Od Avaline
Saris się zatrzymał i kopną Jeffa w szczękę kiedy chciał go ugryźć.
- Nie za mało wam walki!! - krzyknęłam.
Od Jeff' a
Goniłem tego rogacza powarkując groźnie. Czasem podgryzałem go w nogi jak na polowaniu. Udawałem, że to instynkt. Usłyszałem za sobą Avaline..
Od Avaline
Jeff pobiegł za Sarisem.
Odwróciłam się do Asha i powiedziałam .
- Wiesz co Ash później ci powiem co jest grane, a teraz muszę ich upilnować ich by coś się strasznego nie stało a najlepiej czekajcie w Dolinie Kwiatów tam wszyscy się spotkamy.
Zmieniłam się wilka i pobiegłam za Jeffem.....
Od Neos' a
Zamyśliłem się nad jej słowami.
-Chciałbym syna Nico.-Oznajmiłem jej cicho i pocałowałem jej brzuch lekko.
Od Neos' a
-O czym myślisz?-Zapytałem kładąc głowę na jej brzuchu. Wciąż liczyłem na jakiś ruch, albo odgłos.
Od Neos' a
-A wiesz, na terenach pojawili się obcy. Ich przedstawiciel wydaje się chyba uczulony na agresję, choć używa jej wobec Avaline. Jeff broni wadery, a Ash łagodnym głosem zapobiegł walce. Alfa zrobił się strasznie łagodny.
Od Neos' a
Cała ta sytuacja wydała mi się komiczna. Powstrzymując śmiech wróciłem do mojej ukochanej.
Od Jeff' a
Spojrzałem na Avaline i odszedłem za jednorogiem... Nie mam zamiaru zostawić tego gada samego na tych terenach.
niedziela, 12 lipca 2015
Od Avaline
- "Dobra koniec tego przedstawienia idę ich szukać" - odwrócił się i pobiegł w las.
Stałam oszołomiona...
Od Ash'a
Nie no, jeśli dalej tak będzie to zwariuje!
Cichym, słodkim tonem zapytałem.
- A nie możemy pogadać w spokoju, bez przemocy? Bo atmosfera jest już dość napięta...
Od Avaline
Saris walną kopytem w ziemie.
- Ej bez takich mi tu - stanęłam po między nimi.
- " Powiedz mi Avaline jak ja z tobą wytrzymuje?"
Wzruszyłam ramionami.
Saris cofną się o krok do tyłu....
Od Jeff' a
Położyłem uszy po sobie i nastroszyłem sierść warcząc na rogacza. Byłem na niego wściekły. Avaline robiła wszystko pod tą szkapę, a on?! Spojrzałem na niego wyzywająco.
Od Avaline
- Daj spokój Saris, nie bądź taki. Powinieneś podziękować mi że nie znalazłam terenów na których byli Ptfory
Od Jeff' a
Nie rozumiałem intencji tego rogacza. Wilki chcąc pomóc jego stadu, postanowiły go chronić, A ten się drze jak rozhisterizowane dziecko. Stanąłem za Avaline i spojrzałem na rogacza spod byka.
-NIE KRZYCZ NA NIĄ!-W umyśle rogacza zabrzmiał mój rozkaz.
Od Ash'a
Dość zdezorientowany spoglądałem to w jedną, to w drugą stronę. Ale na szczęście chyba nie byłem jedynym, który niczego nie kapował...
Od Avaline
Wyszliśmy na dwór i nagle Ash staną razem z innymi a ja w coś wpadłam.
Obróciłam głowę i zobaczyłam.... Sarisa!!
- "Przepraszam bardzo co. - powiedzial lagodnie i nagle krzykną - CO POWIEDZIAŁAŚ!!"
- Oj, będzie draka - skrzywiłam się
Od Jeff' a
-Ja z Tobą pójdę Ash, po dordze wytłumaczysz mi ile mnie minęło.-Zaśmiałem się gorzko. Usłyszałem kroki na schodach i powitałem Neos' a.-To jest nasz trzech, jestem w stanie komunikować się ze stadem.
Od Ash'a
- Oj, niezbyt dobrze... Trzeba by im pomóc. To raczej zadanie dla alf, ale.... - zwracałem się kolejno do członków mojej rodziny. - Ty, Laila, w twoim stanie nigdzie nie idziesz. Lou, ty się tam lepiej nie zbliżaj. A Soren ma szlaban. Czyli to moja robota. Może nawet uda się mi z nimi zaprzyjaźnić... - stwierdziłem tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Dam rady się z nimi porozumieć?
Od Laili
Spojrzałam na Ash' a i moich synów. Zawołała brata.
-Chłopcy pojdziecie eksportować stado na bezpieczne tereny. Mogę zaryzykować i Avaline sprowadź tu Sarisa.-Zauważyłam zaniepokojną minę Jeff' a.-Proszę, postarajcie się szybko wykonać zadania. Kochany wybierz jakieś miejsce dla naszych gości, niech czują się bezpiecznie.
Od Avaline
Musiałam coś wymyślać bo Saris po prostu mnie zatłucze.
- Stado zgubiło się w Lesie Dusz. - powiedziałam im.
Od Avaline
Po chwili przez okno podleciała do mnie Lu.
- "Mamy problem Avalin"
- Tylko niemów że dowiedział się Saris! - Prawie krzyknęłam.
- "Nie, ale tak samo gorszy - ciszyła głos - Są w środku Lasu Dusz i się zgubiły"
Zbladłam...
Od Neos' a
Wyczułem dwa nowe zapachy. Od razu poczułem nerwy, nikt nie będzie zbliżał się do mojej żony, zwłaszcza teraz.
Od Laili
Zamyśliłam się.
- Czy któreś z nas miało już kontakt z tymi stworzeniami?-Spojrzałam na Jeff' a, a on skinął tylko głową.
-Mogę spotkać się z jednym z nich? Czy legendy o dziewicach są prawdziwe?-Położyłam dłoń na brzuchu i przysunęłam się do Ash' a.
Od Avaline
Gdy skończyłam czekałam na ich reakcje.
Od Laili
Usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam otworzyć. Powitałam Avaline i Jeff' a i zaprosiłam obu do domu. Jeff przywitał się z moim mężem, na widok synów był zaskoczony... Poprosiłam synów, aby posiedzieli ze mną.
Od Avaline
- Może... - i wzruszyłam ramionami.
Stanęliśmy przed domem Asha. Zapukałam.....
Od Neos' a
Spojrzałem jej w oczy i podwinąłem jej koszulkę. Pocałowałem jej brzuch.
-Hej mały łobuzie, Twój Tata czeka już na Ciebie z niecierpliwością.-Po cichu liczyłem na mocnego syna.
Od Sorena
-Nie musisz nic ukrywać ojcze, już wiem.-Odprałem cicho i poszedłem do kuchni się napić. Następnie wstąpiłem do matki.
Od Rinmaru
- Raczej nic nie usłyszysz... Ja jeszcze nawet nic nie czuje. - pogłaskałam go po głowie.
Od Ash'a
- Z matką wszystko jak najlepiej. Ale Lou... Czy to... Był "atak"? - zapytałem syna. Ten skinął głową.