sobota, 18 lipca 2015

Od Laili

-Chcesz pobrykać?-Zaśmiałam się cicho i pocałowałam go czule.

Od Ash'a

- Dobra dziewczynka. - zachichotałem i delikatnie przygryzłem jej ucho.

Od Laili

Wywróciłam oczami i westchnęłam.
-No dobrze, jak sobie życzysz.

Od Ash'a

- Ale jeśli będzie cie boleć powiesz mi, ok? - ucałowałem jej skroń.

Od Laili

-Nie, albo już przywykłam po chłopcach. Mam nadzieję, że się potem uspokoi...

Od Ash'a

Zmarszczyłem brwi i zapytałem cicho.
- Boli cie?

Od Laili

Czułam się taka szczęśliwa. To było cudowne, wspaniałe. Mój spokój znów zakłóciło mocne kopnięcie.

Od Ash'a

Z czułością gładziłem jej plecy.
- Ja ciebie bardziej... - zachichotałem.

Od Laili

Tak jak mnie prosił przybrałam Ludzką postać i przytuliłam się do niego mocno.
-Kocham Cię...

Od Ash'a

- Lai... - zamruczałem. - Może zmienisz się w człowieka? Chce cię troszkę poprzytulać...

Od Laili

Wreszcie mogłam odpocząć, nie martwić się. Ash mówił, że wszystko w porządku, a ja mu wierzyłam. Odetchnęłam głęboko.

Od Jeff' a

Spojrzałem na jednorożce i wesychnąłem. Odwróciłem się od nich i ruszyłem w stronę swojej rudery. Kiedy dotarłem na miejsce, drzwi ledwo trzymały się w zawiasach.
-Tak, dom... Ech.-Westchnąłem i wszedłem do środka. Położyłem się na starej kanapie służącej mi za łóżko i zamknąłem oczy.-Jestem wilkiem w potrzasku, odgryzłem łapę o brzasku... Wolność czerwienią pokryła moje kły. Wilk wolny, wilk kaleka. Miałem trwać, nie uciekać...!-Podśpiewałem sobie zwijając się w kulkę.-Dlaczego zawsze życie musi mi dokopać. Wzięło by mnie wreszcie ubiło, a nie...-Warknąłem zły.-Brawo Jeff, zwariowałeś. Jesteś tak samotny, że gadasz sam do siebie.

piątek, 17 lipca 2015

Od Avaline

Byłam wkurzona!! Oczywiście Skipper to za uwarzył i powiedział łagodnie.
- Avaline, pójdź proszę po Sarisa a my sobie pogadamy spokojnie w cztery oczy a gdy przyjdzie niech się do nas dołączy.
Spojrzałam na niego.
- Niech będzie. 
Zmieniona w wilka pobiegłam znaleźć Sarisa.....
Gdy dobiegłam na miejsce bójki Saris spokojnie jakby nigdy nic skubał trawę. Jego kara sierść nie była już splamiona krwią ani zadrapaniami. Zmieniona w człowieka podeszłam do niego...
- Oj, Saris - i przytuliłam jego wielką głowę. Ryczeć mi się chciało!!
- Co ciekawego o mnie mówili? - zapytał zaciekawiony.
- Nie ważne - i po policzku spłynęła mi łza.
Saris delikatnie otarł się o mnie.
- Nie płacz już, proszę i przepraszam że cię kopnąłem, wnerwił mnie i straciłem nad sobą kontrole.
- Wypaczam ci - i pogłaskałam go po szyi.

Od Ash'a

- Nie wiem... Gdzieś poleźli.. - znów przyłożyłem ucho do jej brzucha.

Od Laili

Spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Będzie silna, albo tak samo jak bracia rozbrykana.-Stwierdziłam.-Wiesz, gdzie są chłopcy?

Od Ash'a

Przytuliłem ją i zsunąłem się niżej, by położyć głowę na jej brzuchu. I w tym momencie mała istotka wymierzyła silnego kopa, którego poczułem na szczęce.
- Au... - zachichotałem.

czwartek, 16 lipca 2015

Od Laili

Położyłam się wtulona w niego. O dziwo dziecko stało się teraz bardzo aktywne, kopało i rzucało się. To było bardzo dziwne... Zamknęłam oczy i spróbowałam się uspokoić. Polizałam Ash' a z dołu w dłoń.

Od Ash'a

Złapałem ją i położyłem się z nią na łóżku. Trzeba trochę odpocząć...

Od Laili

-No co się wydzierasz?-Zapytałam żartobliwie starając się go w ten sposób uspokoić. To było dziwne. Jakby kopnięcie, ale dorosłego już Lou. Wstałam i zaczęłam z nim ganiać, przynajmniej starałam się.

Od Ash'a

- Laila?! - wykrzyknąłem i w ludzkiej formie przykląkłem obok niej.

Od Laili

-Ash!-Zachichotałam zrywając się na równe nogi. Zaśmiałam się i spróbowałam skoczyć na ziemię, ale upadłam z powodu bólu.  

Od Ash'a

- No proszę... - zacząłem ją delikatnie podgryzać.

Od Laili

-Ash, mówię, w porządku.-Odparłam i ułożyłam się znów z pyskiem pod łapą. Westchnęłam.

Od Ash'a

Zmarszczyłem brwi.
- Laila, przecież widze że coś jest nie tak.

Od Laili

Nie, raczej nie. Za bardzo się zmieniłam, wydaje mi się, że straciłam siebie. Spojrzałam na niego.
-Nie, wszystko w porządku mój miły.

Od Ash'a

- Skarbie, wszystko dobrze? - przytuliłem ją.

Od Laili

Skuliłam się chowając pysk pod łapą. Byłam zmęczona, oprócz fizycznie to również psychicznie.

Od Ash'a

- Już przecież wszystko jest zrobione. - uśmiechnąłem się i przysiadłem obok.

Od Laili

Skinęłam głową.
-Wracaj do gości, nie powinnam Cię odrywać od pracy.-Uciekłam do domu. Położyłam się na boku w naszej sypialni na łóżku i zamknęłam oczy.

Od Ash'a

- Sor będzie musiał, a Lou... - westchnąłem. - Lou jest bardzo silny, ale brakuje mu wiary w siebie. Potrzebuje kogoś, kto go wzmocni. Potrzebuje kogoś, kto go pokocha bez względu na wszystko...

Od Laili

-Jak myślisz, Sor skończy z walkami? A Lou wygra swoją walkę...?

Od Ash'a

Westchnąłem. Zmiany...
- Zmienili się dość mocno... Ale w środku to dalej nasi chłopcy...

Od Laili

-Taaaa... Kochane dzieci.-Wymruczałam wspominając tamte chwile.-Nie zmienili się za wiele. Poza tym, co myślisz o zmianach, które w nich zaszły?

Od Ash'a

- Wiem. Pamiętam, jak czasami na nich klęłaś. - zachichotałem.

Od Laili

-Przepraszam, chyba jestem przewrażliwiona, ale bardzo się martwię. Przy chłopcach odczuwałam czasami ból kiedy dostałam w żołądek...-Przytuliłam się do niego mocno, nadal się martwiłam, ale nie aż tak.

Od Ash'a

- Lai, to dziewczynka. Może po prostu będzie spokojnym złotym dzieckiem. Albo śpiochem. - uśmiechnąłem się.

Od Laili

-Proszę?-Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Coś się stało?- Zapytał powtórnie. Musiałam mu powiedzieć o moich obawach.
-Ash, z naszym dzieckiem... Nie czuję jego ruchów.

Od Ash'a

Zauważyłem,  że mina jej zrzedła.
- Coś się stało?

Od Laili

Spojrzałam na niego z miłością i otarłam się o niego. Liczyłam na to, że nasze dziecko jakoś zareaguje i wtedy zdałam sobie sprawę, że nasz potomek nie wykazuje żadnych oznak ruchu. Czyżby... miało urodzić się martwe?

Od Jeff' a

-Nikt nie będzie bił kobiety w mojej obecności bez powodu. Nasza bójka nie powinna Ciebie dotyczyć. To było wyjaśnienie paru spraw, a on to przeniósł na Ciebie, Avaline. Teraz będzie wiedzieć,że nie powinien.

środa, 15 lipca 2015

Od Avaline

- Zaatakował!!! A kto się bił !! - krzyknęłam mu prosto w twarz kiedy Alfa poszedł.

Od Ash'a

- Tak, tak...  - westchnąłem i potulnie podążyłem za nią.

Od Laili

-Wybacz kochany, wracamy do domu.-Odezwałam się do niego puszczając go. Za to polizałam go lekko w pysk.

Od Ash'a

- Aaaau... - jęknąłem.  Moja droga żona potrafi być okrutna..

Od Laili

Spojrzałam na ukochanego. Chciałam już do domu, a pewnie Ash nie ruszy się póki ta sprawa nie będzie rozwiązana.
-Jeśli Ty odpowiedziałeś na atak na naszą waderę to znaczy, że jesteście kwita. Oczywiście powinniśmy Cię ukarać za akt agresji wobec gości, ale to nie teraz. Ja i Ash musimy już wracać, wam też to radzimy.-Odciągnęłam ukochanego za ucho.

Od Ash'a

Znów byłem lekko skołowany. Nie wiedziałem już co o tym myśleć...

Od Jeff' a

Jeden z nich zaatakował naszą waderę. Stanąłem w obronie Avaline, ten, który ją zaatakował żyje, ale nie może się ruszyć. Nie grożą mu kłusownicy, nie w tym terenie.-Spojrzałem na alfę.- Co zamierzasz z tym zrobić?

wtorek, 14 lipca 2015

Od Avaline

Myślałam że się zaraz rozpłacze. Spuściłam głowę i zamknęłam oczy.....

Od Ash'a

Byłem trochę skołowany.
- Co się... stało?

Od Jeff' a

Zabrałem ją do alfy i spojrzałem na inne jednorożce. Byłem zły i umazany krwią.

Od Neos' a

Obudziłem się niedługo po tym jak zasnęła i wyszedłem na dwór. Musiałem pomyśleć.

Od Avaline

Wzrok trochę mi się poprawił lecz był wciąż rozmazany.
Gdy tak Jeff mnie prowadził dostrzegłam kilka postaci chyba.....Skippera i Asha!!!
- Nie!! - zatrzymałam się.
Nie miałam zamiaru tam iść do nich

Od Ash'a

Rozmowa szła spokojnie. Po jakimś czasie wrócili Jeff z Avaline...

Od Rinmaru

Też powinnam się jeszcze przespać... Przymknęłam oczy.

Od Jeff' a

Pomogłem jej wstać i spojrzałem na roga zanim zabrałem ją do alf i pozostałych rogaczy.

Od Avaline

- Naprawdę nic mi nie jest. 
Próbowałam wstać ale tak mnie zamulało że wszystko się dookoła mnie kręciło....

Od Neos' a

Już jej nie odpowiedziałem, spałem. W nocy miałem sen o małej dziewczynce.

Od Jeff' a

-Avaline, już dobrze. Jak się czujesz? Nic Ci nie jest?-Wtuliłem nos pod jej gardłem i zaskomliłem. Martwiłem się o nią bardzo.

Od Rinmaru

- Lili? - skrzywiłam się. - No nie wiem...

Od Avaline

No ładnie teraz będzie niezła draka...
- Nic... mi nie... jest - skrzywiłam się.
Nieźle kręciło mi się w głowie.

Od Neos' a

-A co powiesz na Lili?-Zapytałem sennie.

Od Jeff' a

Kiedy tylko kopnął Avaline dostałem szału. Skoczyłem na niego i rozszarpałem mu bok. Gryzłem i drapałem bez opamiętania. Póki rogacz nie padł na bok atakowałem. Zbliżyłem się do Wadery.
-Avaline...-Trąciłem ją pyskiem.

Od Rinmaru

- Tak jak mówiłam, o imieniu. - uśmiechnęłam się lekko.

Od Avaline

Zobaczyłam ich i wykrzyknęłam w ich stronę.
- Odbiło wam!!!
Zatrzymałam się przed nimi.Saris i Jeff odskoczyli od siebie.
- "To nie twoja sprawa Avaline" - sykną Saris unosząc głowę.
Rany na jego ciele powoli się sklepiały.
- Nie mam zamiaru na to patrzeć ! - warknęłam - Wolałabym dostać głowę i zemdleć.
Saris popatrzył się na mnie i podszedł do mnie.
- "Dobra....."
I ostatnie co widziałam to uniesione kopyto Sarisa a potem nieskończoną ciemność....

Od Neos' a

-O czym myślisz?-Wymruczałem zasypiając. Ciągle chciałem jej pilnować.

Od Rinmaru

Wtuliłam się w niego, ale nie miałam ochoty na spanie. Znów zaczęłam rozmyślać.

Od Jeff' a

Wyskoczyłem mu na grzbiet i złapałem go za kark. Przewrócił się na plecy i przygniotł mnie. Z moich płuc wydostało się gwałtownie powietrze. Chwyciłem go mocno i szarpnąłem, aby ze mnie zlazł. Byłem zły.

Od Avaline

Coraz bardziej byłam pewna ,że to oni się tak biją....
 Więc coraz bardziej przyspieszałam......

Od Jeff' a

Wyczaiłem roga samego, z dala od stada. Od razu zaczęliśmy się bić. Ja go podgryzałem, on próbował mnie kopać... Niestety nie udawało mu się, znałem już jego sztuczki.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Avaline

W końcu coś usłyszałam. Było ledwo dosłyszalny dźwięk szarpaniny.
Zmieniłam się w wilka i pobiegłam za dźwiękiem...
__________________
Nawzajem Jeff

Od Jeff' a

Zapach Sarisa był taki wyraźny... Biegłem za nim coraz szybciej, aż w końcu skoczyłem mu na plecy. Zacząłem wymieniać jego błędy

---
Branoc Avaline :*

Od Avaline

Coraz bardziej byłam niespokojna. Te dziwne uczucie co zawsze sugerowało że coś jest nie tak.
Przyspieszyłam .....

Od Jeff' a

Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że mogę ubić wrednegk rogacza. Wybiegłem ze swojego domu..

Od Neos' a

Posłusznie wykonałem jej prośbę i położyłem się spać.

Od Avaline

Szłam powoli rozglądając się we wszystkie strony. Powoli myślałam że Saris gdzieś przyczaił się na Jeffa lub na odwrót.

Od Rinmaru

Gdy wrócił przyciągnęłam go do siebie.
- Nakarm mnie...

Od Jeff' a

Oddalałem się od całej sielanki coraz bardziej szukając kryjówki. Wracałem do swojego starego domu

Od Ash'a

Zaczęła się rozmowa. Jak na razie wszystko szło gładko...

Od Neos' a

Spojrzałem na nią z dołu.
-Już moja księżniczko.-Zaśmiałem się cicho.

Od Rinmaru

- Neooos... Przynieś mi coś jeszcze...  - poprosiłam słodkim głosem.

Od Avaline

Przytaknęłam.
- Dobra, ale pytaj się o wszystko Skippera ,OK - wskazałam na jaśminowego jednorożca który właśnie podchodził i był szefem stada.
Specjalnie wymigałam się z tego by poszukać Jeffa a jeszcze przy okazie Sarisa by przemówić mu do rozumu o rzucanie się na jakiegokolwiek wilka.

Od Neos' a

Nie uwierzyłem jej, ale też nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Położyłem się płasko przed nią i zacząłem czuwać.

Od Laili

Patrzyłam na te zwierzęta czując niepokój. Chciałam jak najszybciej odejść od nich do domu.

Od Ash'a

Pozostawało jakoś zacząć rozejm...
- Avaline... Mogłabyś zacząć rozmowe?

Od Jeff' a

Bez słowa odszedłem od rogaczy. Sokół towarzyszył mi latając nad moją głową i szarpiąc za futro na karku.

Od Rinmaru

Zaczęłam przegryzać raz to, raz to.
- Jakie to dobre... - westchnęłam.

Od Avaline

Pomachałam Laili i Ash' owi na przywitanie. Jednorożce od razu zaczęły skubać zieloną trawę.
Przyglądałam się im przez chwile. Po kilku minutach zauważyłam że nie ma Jeffa....

Od Neos' a

Zaśmiałem się głośno i wziąłem słoik i tabliczkę ze stolika. Skorzystałem z zapasów alf. Przyniosłem jej zamówienie.
-Proszę moja droga.

Od Rinmaru

Obudziłam się niedługo potem. I byłam strasznie głodna...
- Neeeooos... - zawołałam. - Przynieś mi ogórka... I czekolade...

Od Neos' a

To było wspaniałe patrzeć na jej sen i uśmiech. Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że muszę przygotować miejsce dla dziecka...

Od Laili

Usiadłam obok męża w wygodnej dla mojego stanu pozycji starając się wyglądać tak dobrze jak mój mąż i spojrZałam na Avaline.

Od Rinmaru

Miałam sny.
O słodkich, dziecięcych głosikach...
Przez sen uśmiechałam się szeroko.

Od Ash'a

- No i są... - uśmiechnąłem się i postarałem przybrać pozę godną alfy.

Od Avaline

Przytaknęłam. Niestety niektóre jednorożce nie były tego pewne czy chcą iść. Od razu je uspokoiłam i po krótkim, szybkim marszu już byliśmy w Dolinie...

Od Neos' a

Patrzyłem jak mój świat zasypia i uśmichnąłem się. Miałem zostać ojcem, biedne dziecko. Będzie miało strasznego ojca.

Od Jeff' a

-Nie możecie tu zostać, a przynajmniej nie powinniście. Tu często pojawiają się ludzie. Idźcie za Avaline do naszego alfy, on wskaże miejsce dla was. Ze względu na ludzi pójdę pierwszy w razie jakby mieli się pojawić.-Odezwałem się.-Nie zwlekajcie i słuchajcie rad Avaline, ona będzie ze mną w kontakcie.

Od Laili

-Resztę?-Zapytałam wyrwana z zamyślenia.

Od Ash'a

Przytuliłem ją.
- Teraz czekamy tylko na reszte....

Od Avaline

Patrzyłam na Jeffa który próbował wstać.
- "I co chcesz zrobić?" - spytał mnie Skipper.
Spuściłam głowę. Sama już nic nie wiedziałam. Byłam zagubiona....

Od Laili

Zaśmiałam się ukrywając bolesny skurcz. Przysunęłam się do niego.

Od Jeff' a

Obudziłem się ze strasznym bólem głowy... Za co znów mi się oberwało? Poczułem ten zapach... Jednorożec. Warknąłem cicho i wstałem. Avaline dobrze czuła się przy rogach, wataha pewnie też je polubi... Może zostaną na dłużej. To znaczy tylko jedno, Jeff musisz zniknąć stary dziadzie...

Od Ash'a

- Na pewno obronie, ale wiesz, starzeje się... - westchnąłem teatralnie.

Od Laili

-Ciąża to nie niepełnosprawność...-wymruczałam cicho.-Poza tym mój rycerz mnie obroni.

Od Avaline

Zatrzymałam się przed Jeffem. Stado zaczęło panicznie iść do tylu na jego widok.
- Jeff, przestań! - krzyknęłam.
Ale on robił swoje. Saris szykował się do skoku. Musiałam coś zrobić a jedyną rzeczą by go powstrzymać było.....
- Przepraszam - i walnęłam z całej siły Jeffa w głowę tak ze stracił przytomność.

Od Ash'a

- No przecież nie krzycze... Ale co jeśli będzie walka? - zapytałem poważnym tonem.

Od Rinmaru

W ciszy czekałam na łóżku. Powoli przysypiałam...

Od Laili

-Nie krzycz na mnie kochanie, chciałam się przejść. Nie mogę ciągle siedzieć w domu.

Od Jeff' a

Wyprzedziłem roga. Las dusz to mój teren, znałem to jak własną kieszeń. Wytropiłem stado i ruszyłem w jego stronę. Nie zwracałem już uwagi na Sarisa i wołania Avaline. Stanąłem przed stadem i zawyłem. Spojrzałem na nich i odsłoniłem zęby.

Od Avaline

Niema jak BIJATYKA!!!
Saris szarpną głową by uwolnić się od napastnika.
- Wystarczy !! - syknęłam przez zęby gdy sokół walną z impetem w drzewo.

Od Neos' a

Położyłem się obok niej i pogłaskałem ją po policzku. Pocałowałem ją w czoło i zszedłem na dół..

Od Ash'a

Zrezygnowany westchnąłem.
- Miałaś siedzieć w domu!

Od Laili

W wilczej postaci z brzuchem poszłam za Ash' em. Usiadłam obok niego czekając na gości. Zaczęłam się uśmiechać..

Od Jeff' a

Zatrzymałem się i strząsnąłem głową. Krew popłynęła mi z pyska. Spojrzałem na Avaline i warknąłem zły... Sokół pojawił się nad moją głową. Zaczął szarpać grzywę ogiera.

Od Rinmaru

Zmierzwiłam mu włosy. Pocałowałam go w ucho.

Od Ash'a

W wilczej formie pobiegłem do wymienionego miejsca. Usiadłem w cieniu i czekałem...

Od Avaline

Zaczęłam przeklinać pod nosem.
Saris się zatrzymał i kopną Jeffa w szczękę kiedy chciał go ugryźć.
- Nie za mało wam walki!! - krzyknęłam.

Od Neos' a

Zaśmiałem się cicho i przytuliłem ją lekko.

Od Jeff' a

Goniłem tego rogacza powarkując groźnie. Czasem podgryzałem go w nogi jak na polowaniu. Udawałem, że to instynkt. Usłyszałem za sobą Avaline..

Od Avaline

Coraz bardziej mi się zdawało ze coś tu nie gra. Saris nigdy nie odmawiał sobie walki on po prostu to uwielbiał a teraz. Oczywiście tak wole ale coś tu nie gra...
Jeff pobiegł za Sarisem.
Odwróciłam się do Asha i powiedziałam .
- Wiesz co Ash później ci powiem co jest grane, a teraz muszę ich upilnować ich by coś się strasznego nie stało a najlepiej czekajcie w Dolinie Kwiatów tam wszyscy się spotkamy.
Zmieniłam się wilka i pobiegłam za Jeffem.....

Od Rinmaru

Zachichotałam.
- Nie rób, łaskocze!

Od Neos' a

Zamyśliłem się nad jej słowami.
-Chciałbym syna Nico.-Oznajmiłem jej cicho i pocałowałem jej brzuch lekko.

Od Rinmaru

- Myślę o imieniu... I żałuję że nie zobacze naszego maleństwa... - westchnęłam.

Od Neos' a

-O czym myślisz?-Zapytałem kładąc głowę na jej brzuchu. Wciąż liczyłem na jakiś ruch, albo odgłos.

Od Rinmaru

Mruknęłam coś. Mnie gryzie, jakie będzie nasze dziecko...

Od Neos' a

-Ciekawe jak mu się córka urodzi...?-zamyśliłem się.

Od Rinmaru

- No tak.... To chyba przez chłopców... - zamyśliłam się.

Od Neos' a

-A wiesz, na terenach pojawili się obcy. Ich przedstawiciel wydaje się chyba uczulony na agresję, choć używa jej wobec Avaline. Jeff broni wadery, a Ash łagodnym głosem zapobiegł walce. Alfa zrobił się strasznie łagodny.

Od Rinmaru

Słyszałam jak wchodzi.
- Neos? O co tyle zamieszania?

Od Neos' a

Cała ta sytuacja wydała mi się komiczna. Powstrzymując śmiech wróciłem do mojej ukochanej.

Od Jeff' a

Spojrzałem na Avaline i odszedłem za jednorogiem... Nie mam zamiaru zostawić tego gada samego na tych terenach.

Od Ash'a

- Ee... Powiesz mi o co teraz chodzi? - zapytałem.

niedziela, 12 lipca 2015

Od Avaline

Jednorożec spojrzał na Asha. Prychną ale nic poza tym nie zrobił ,nawet się nie ruszył. Zdziwiło mnie to.
- "Dobra koniec tego przedstawienia idę ich szukać" - odwrócił się i pobiegł w las.
Stałam oszołomiona...

Od Ash'a

Nie no, jeśli dalej tak będzie to zwariuje!
Cichym, słodkim tonem zapytałem.
- A nie możemy pogadać w spokoju, bez przemocy? Bo atmosfera jest już dość napięta...

Od Avaline

Zaraz zgotuje się tu prawdziwe PIEKŁO!!
Saris walną kopytem w ziemie.
- Ej bez takich mi tu - stanęłam po między nimi.
- " Powiedz mi Avaline jak ja z tobą wytrzymuje?"
Wzruszyłam ramionami.
Saris cofną się o krok do tyłu....

Od Ash'a

Obserwowałem toczącą się przede mną scenę w ciszy. Dalej nic nie rozumiałem...

Od Jeff' a

Położyłem uszy po sobie i nastroszyłem sierść warcząc na rogacza. Byłem na niego wściekły. Avaline robiła wszystko pod tą szkapę, a on?! Spojrzałem na niego wyzywająco.

Od Avaline

Saris skuli.ł uszy i parskną gniewnie na Jeffa.
- Daj spokój Saris, nie bądź taki. Powinieneś podziękować mi że nie znalazłam terenów na których byli Ptfory

Od Jeff' a

Nie rozumiałem intencji tego rogacza. Wilki chcąc pomóc jego stadu, postanowiły go chronić,  A ten się drze jak rozhisterizowane dziecko. Stanąłem za Avaline i spojrzałem na rogacza spod byka.
-NIE KRZYCZ NA NIĄ!-W umyśle rogacza zabrzmiał mój rozkaz.

Od Ash'a

Dość zdezorientowany spoglądałem to w jedną, to w drugą stronę. Ale na szczęście chyba nie byłem jedynym, który niczego nie kapował...

Od Avaline

- Wy nie, chociaż nie wiem tag do końca.
Wyszliśmy na dwór i  nagle Ash staną razem z innymi a ja w coś wpadłam.
 Obróciłam głowę i zobaczyłam.... Sarisa!!

- "Przepraszam bardzo co. - powiedzial lagodnie i nagle krzykną - CO POWIEDZIAŁAŚ!!"
- Oj, będzie draka - skrzywiłam się

Od Jeff' a

-Ja z Tobą pójdę Ash, po dordze wytłumaczysz mi ile mnie minęło.-Zaśmiałem się gorzko. Usłyszałem kroki na schodach i powitałem Neos' a.-To jest nasz trzech, jestem w stanie komunikować się ze stadem.

Od Ash'a

- Oj, niezbyt dobrze... Trzeba by im pomóc. To raczej zadanie dla alf, ale.... - zwracałem się kolejno do członków mojej rodziny. - Ty, Laila, w twoim stanie nigdzie nie idziesz. Lou, ty się tam lepiej nie zbliżaj. A Soren ma szlaban. Czyli to moja robota. Może nawet uda się mi z nimi zaprzyjaźnić... - stwierdziłem tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Dam rady się z nimi porozumieć?

Od Laili

Spojrzałam na Ash' a i moich synów. Zawołała brata.
-Chłopcy pojdziecie eksportować stado na bezpieczne tereny. Mogę zaryzykować i Avaline sprowadź tu Sarisa.-Zauważyłam zaniepokojną minę Jeff' a.-Proszę, postarajcie się szybko wykonać zadania. Kochany wybierz jakieś miejsce dla naszych gości, niech czują się bezpiecznie.

Od Avaline

- Jest GORZEJ nisz sądziłam.
Musiałam coś wymyślać bo Saris po prostu mnie zatłucze.
- Stado zgubiło się w Lesie Dusz. - powiedziałam im.

Od Ash'a

Spojrzałem na Avaline pytająco.
- Czy coś się stało?

Od Avaline

- Jak chcesz się spotkać z Sarisem to lepiej nie, ale ze stadem tak.
Po chwili przez okno podleciała do mnie Lu.
- "Mamy problem Avalin"
- Tylko niemów że dowiedział się Saris! - Prawie krzyknęłam.
- "Nie, ale tak samo gorszy - ciszyła głos - Są w środku Lasu Dusz i się zgubiły"
Zbladłam...

Od Rinmaru

- Neos...? - zapytałam cicho. Czułam,  że zesztywniał.

Od Neos' a

Wyczułem dwa nowe zapachy. Od razu poczułem nerwy, nikt nie będzie zbliżał się do mojej żony, zwłaszcza teraz.

Od Laili

Zamyśliłam się.
- Czy któreś z nas miało już kontakt z tymi stworzeniami?-Spojrzałam na Jeff' a, a on skinął tylko głową.
-Mogę spotkać się z jednym z nich? Czy legendy o dziewicach są prawdziwe?-Położyłam dłoń na brzuchu i przysunęłam się do Ash' a.

Od Ash'a

- Mhm... - zamyśliłem się. - Co ty na to, Laila?

Od Avaline

Przegryzłam wargę i zaczęłam mówić o stadzie jednorożców...
Gdy skończyłam czekałam na ich reakcje.

Od Ash'a

- A więc? Co was tu sprowadza? - zapytałem, uśmiechając się.

Od Laili

Usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam otworzyć. Powitałam Avaline i Jeff' a i zaprosiłam obu do domu. Jeff przywitał się z moim mężem, na widok synów był zaskoczony... Poprosiłam synów, aby posiedzieli ze mną.

Od Avaline

Westchnęłam.
- Może... -  i wzruszyłam ramionami.
Stanęliśmy przed domem Asha. Zapukałam.....

Od Rinmaru

Cicho zachichotałam. Mój słodki Neos...

Od Neos' a

Spojrzałem jej w oczy i podwinąłem jej koszulkę. Pocałowałem jej brzuch.
-Hej mały łobuzie, Twój Tata czeka już na Ciebie z niecierpliwością.-Po cichu liczyłem na mocnego syna.

Od Sorena

-Nie musisz nic ukrywać ojcze, już wiem.-Odprałem cicho i poszedłem do kuchni się napić. Następnie wstąpiłem do matki.

Od Rinmaru

- Raczej nic nie usłyszysz... Ja jeszcze nawet nic nie czuje. - pogłaskałam go po głowie.

Od Ash'a

- Z matką wszystko jak najlepiej. Ale Lou... Czy to... Był "atak"? - zapytałem syna. Ten skinął głową.

Od Neos' a

Położyłem ją na łóżku płasko i przyłożyłem ucho do jej brzucha słuchając uważnie...

Od Sorena

-Nic ojcze, nie przejmuj się. Teraz najważniejsza jest nasza matka.