sobota, 4 lipca 2015
Od Neos' a
Od Laili
-Lou, synku. Obudź się kochany... Proszę, nie rób mi tego.-Miałam łzy w oczach, głaskałam go po włosach i policzkach.
Od Louren'a
- Nie zasypiam, mamo... Po prostu trochę źle się czuje... Uwierz, nic mi nie będzie. - wymamrotałem, uniosłem dłoń i lekko musnąłem palcami jej policzek.
Sekundę później wszystko stało się czarne i odpłynąłem.
Od Laili
-Lou, patrz na mnie, nie wolno Ci zasypiać. Rozumiesz synku?-Pogłaskałam go po głowie i zaciągnęłam supełek na bandażu. Zaczęłam go karmić i głaskać po głowie.-Nie zasypiaj...-Powtórzyłam zmartwiona.
Od Rinmaru
Uśmiechnęłam się z czułością, lecz zrezygnowana.
- Cieszy mnie to, ale... Wątpie by mi cokolwiek pomogło...
Od Neos' a
Od Louren'a
Oddychałem cicho i płytko. Byłem zmęczny, tak jakoś dziwnie zmęczony...
Być może z powodu utraty krwi. Sporo jej się ze mnie wylało...
Od Laili
Od Louren'a
Pozwalałem mu się gryźć, ale trzymałem go w miejscu. Obok mnie uformowała się już spora kałuża krwi...
Od Sorena
Od Louren'a
Znaleźliśmy go. Uklękłem przy nim i delikatnie go podniosłem.
- Mamo, wykaż się zdolnościami kulinarnymi i przygotój mu coś lekkiego... - poprosiłem, pojmując dlaczego wyszedł z domu. Dalej był w większości wilkiem.
Zaniosłem go do domu...
Od Rinmaru
Wtuliłam się w jego sierść i westchnęłam.
Przy nim nawet ciemności nie były takie straszne...
Od Neos' a
-Nie bój się, ciągle tu jestem.-Odparłem cicho. Zeskoczyłem i położyłem się obok niej obejmując ją łapą.
Od Sorena
Od Rinmaru
- Neos...? - zawołałam go cicho. Nie wiedziałam co jest dookoła mnie, troszkę zaczynałam się bać...
Od Neos' a
Od Sorena
Od Rinmaru
Wiłam się i drżałam, płonąc w tak dużo obiecującym ogniu. Paznokciami drapałam skałę pode mną.
Od Louren'a
Obudził mnie huk. Poderwałem się.
- Soren?! - podbiegłem do niego. - Co ty... Natychmiast wracaj do ludzkiej postaci!
Od Neos' a
Od Sorena
Od Laili
Od Rinmaru
Wstrząsnął mną dreszcz. Ciemność przed moimi oczami rozjaśniły błyski.
Wplotłam palce we włosy Neos'a i przycisnęłam go do siebie.
Od Neos' a
Od Laili
-Kup mi misia.-Odezwałam się nagle cicho.
Od Rinmaru
Jęczałam, teraz głośniej.
- Neooos.... - wydyszałam i wgryzłam się w jego kark, zostawiając na jego skórze ślady zębów.
Od Ash'a
- No tak, ale odziedziczył też jej charakter. - zacząłem przewracać kartki. Znalazłem szkic wykonany przez ojca.
Matka niosła małego mnie na barana i uśmiechała się szeroko.
- Zawsze mnie chroniła...
Od Neos' a
Od Laili
-Wiem, jej dziedzictwo przeszło na Lou.-Wyszeptałam.
Od Rinmaru
Wyczułam zmianę jego humoru. Domyśliłam się gdzie jesteśmy.
Objęłam go mocno i delikatnie ugryzłam w kark.
Od Ash'a
Westchnąłem. Wiedziałem, co chodzi jej po głowie.
- Może i matka wygląda na zimną, ale to nie prawda. Była delikatna i kochająca. Jedyne, co nie pozwalało jej być sobą, to jej dziedzictwo...
Od Neos' a
-Tu jest za dużo ludzi, a nie mam zamiaru być cicho.-Zachichotałem i pobiegłem do naszej jamy, miejsca, gdzie mnie zostawiła na cały rok. To wspomnienie zabolało, zwolniłem.
Od Laili
Od Ash'a
Zaprowadziłem ją do naszego pokoju i wyciągnąłem starą, posklejaną książkę. Na pierwszej stronie był wykonany ołówkiem szkic.
- Zrobiłem to gdy tylko nauczyłem się szkicować. - uśmiechnąłem się. Ilustracja przedstawiała moją rodzinę, a jako że potrafiłem nieźle malować, wyszło prawie idealnie.
Od Neos' a
Od Laili
-Pewnie!-uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam czy przypadkiem nie obudziłam chłopców. Poszłam za nim do naszego pokoju.
Od Rinmaru
Położyłam moją dłoń na jego i pociągnęłam materiał w dół. Złapałam zębami za płatek jego ucha.
Od Ash'a
Ucałowałem jej włosy. Wpadłem na pewien pomysł.
- Co powiesz na poznanie historii mojej rodziny?
Od Neos' a
Obserwowałem jej reakcje na moje różne czułości. W końcu odważyłem się odciągnąć gumkę jej bielizny ostrożnie.
Od Laili
Uśmiechnęłam się do niego.
- Tak...-wyszeptałam zamyślona. Zauważyłam, że Soren się we mnie wpatruje. Jego kły wystawały zza jego warg. Pogłaskałam go czule i wstałam do męża. Przytuliłam go.
piątek, 3 lipca 2015
Od Rinmaru
Przygryzałam wargę, starając się być cicho. Jedynie pojedyncze jęki wyrywały się z moich ust, tłumiłam je całując mojego ukochanego.
Od Ash'a
Podążyłem za nią. Oparłem się o framuge drzwi i przyglądałem im.
- Jak tak śpią, to są nawet słodcy. - wyszeptałem z uśmiechem.
środa, 1 lipca 2015
Od Neos' a
-Nie bój się najmilsza, nie skrzywdze Cię.-Wyszeptałem jej do ucha i pogłaskałem ją po policzku. Nie miałem zamiaru nic robić bez jej zgody i chęci. Pieściłem ją więc delikatnie i przyjemnie.
Od Laili
Skinęłam głową i poszłam do naszych synów. Usiadłam na podłokietniku i zaczęłam głaskać Sorena po głowie. Spojrzałam na śpiącego Lou i zasmuciłam się. Ciężkie brzemię nosi mój wojownik.
Od Jeff' a
Pogłaskałem sokoła po łbie i pozowoliłem mu znów wzbić się w powietrze. Spojrzałem na Avaline i uśmiechnąłem się.
-Chyba tak, cieszę się, że w końcu się udało. Chociaż uczyłem się od mistrza.-Puściłem jej oczko i połączyłem umysł z drapieżnym ptakiem trzymającym się blisko lini drzew.
-Opowiedz mi coś o tych rogaczach.-Spojrzałem na Sarisa.
Od Avaline
Nagle szybkim ruchem przechyliłam głowę. Sokół prawie drasną mnie szponami i wylądował na ramieniu Jeffa.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam.
- Zadanie zaliczone
wtorek, 30 czerwca 2015
Od Rinmaru
Objęłam go w pasie nogami, starając się opanować drżenie. Wiedziałam przecież, że mnie nie skrzywdzi...
Od Neos' a
Pogłaskałem ją po policzku, a potem zjechałem dłonią po jej boku do połowy uda. Położyłem dlonie na jej pośladki i przeciągnąłem jej biodra do swoich.
Od Laili
-Demon...-powtórzyłam i westchnęłam cicho.- Co to oznacza? Ash czy Ty wiesz coś jeszcze?-Spojrzałam na niego zmartwiona.
Od Ash'a
- Louren odziedziczył to po mojej matce. Mi trafiła się tylko długowieczność, ale on... - westchnąłem. - Louren to demon z krwi i kości.
Od Jeff' a
Starałem się jak mogłem, aby połączyć się z jej umysłem, niestety nie potrafiłem. Zanim się jednak poddałem poczułem otwarty umysł jakiegoś drapieżnika. Polował na sikorkę Avaline. Przekazałem mu, aby się powstrzymał... Po chwili zobaczyłem majestatycznego sokoła nad drzewami.
Od Aveline
Kiedy Jeff spytał mnie czy dam mu lekcje porozumiewaniem się myślami aż się zdziwiłam.
- Ja umiem to od zawsze. Nie wiem czy będziesz to potrafił ale nie zaszkodzi spróbować.
Wiec mówiłam co ma robić by jakoś się połączyć z innym umysłem....
Od Jeff' a
Od Aveline
- To ty powinieneś mnie uspokoić a nie ja ciebie.
Pobiegliśmy do domu Asha. Chciałam zapukać ale się zawahałam.....
Od Jeff' a
Od Avaline
Dobra niech mu będzie tylko mam nadzieje ze znowu nie będzie masakry.
- Powiem ci tylko tyle że możliwe przyjdzie na te tereny stado jednorożców. A czy przyjdą ma mi odpowiedzieć tamta właśnie sikorka. - pokazałam mu nadlatującą Lu.
Jeff spojrzał w górę. Sikorka przycupnęła mi na ramieniu.
- I?? - spytałam ją.
- "Przyjdą ale ja ci mówię Saris nie będzie z tego zadowolony"
Od Jeff' a
-Z nimi też rozmawiasz?-Znów przytaknęła.
-Lubisz ptaki?-Kolejne przytaknięcie. Wywróciłem oczami.
-Wyjdziesz za mnie?-Palnąłem, przytaknęła.
-Czekaj, co?-Spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nic... O czym tak intensywnie myślisz? Zdradzisz czy mam się uczyć zdolności telepatii?
Od Avaline
- "Mam lecieć czy zostać " - i zaczęła się śmiać.
- Ha ha. Ty lepiej nie kombinuj tylko leć do Skippera.
Poderwała się do lotu i zniknęła za drzewami. Zerknęłam do tylu. Jeff dalej był w wodzie ale znaczni bliżej nisz wcześniej.
Od Jeff' a
-Nadal się gniewasz?-Zapytałem, a ona skoczyła na mnie. Wykonałem dziwny manewr, który skończył się dość krępującą sceną, w której wadera obejmowała mnie łapami. Nie wiedząc co robić zamarłem w tym momencie...
Od Neos' a
Od Laili
Od Avaline
On tylko zachichotał. Skoczyłam ale on się odsuną i wpadłam do wody.
Po chwili wynurzyłam się.
Lu zachichotała krążąc na demną.
Od Jeff' a
-Dziękuję za uratowanie życia. Bardzo przepraszam za atak na Twojego przyjaciela...-Odparłem szczerze skruszony i spojrzałem na nią. Nie odpowiedziała, była chyba zamyślona. Spojrzałem na taflę jeziora i przyszła mi do głowy głupia myśl. Wziąłem rozbieg i wskoczyłem do wody z dużym pluskiem. Usłyszałem pisk dziewczyny, a kiedy się wynurzyłem zobaczyłem, że jest zamoczona. Zaczęła na mnie krzyczeć, ale ja tylko się zaśmiałem i zacząłem ją chlapać. Wybiegłem na brzeg i otarłem się mokrym futrem o jej nogi.
-No, złap mnie jeśli potrafisz!-Ciągle ciągnąłem ją do wody i moczyłem lekko.
Od Neos' a
-Spokojnie, nie spinaj się tak kochana.-Spróbowałem ją lekko pieścić.
Od Laili
-Trzymam Cię za słowo, że mnie nie zostawisz...
Od Avaline
-"Przestań !? Oboje mnie denerwujecie" -syknęłam do niego w myślach.
Czułam jak czarna krew w moich żyłach zaczyna intensywnie płynąc (nie wróżyło to nic dobrego).
- Po pierwsze co to za durne pytanie! - spojrzałam na niego lodowatym spojrzeniem - nawet jag byś był moim wrogiem to bym ci pomogła ale jesteś moim przyjacielem!!
Powoli czułam ze nie wytrzymam i skocze na niego rozszarpując go.
Odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Nie czekałam na jego reakcje a Sarisowi kazałam za sobą nie iść.
Doszłam do Jeziora Jednorożców. Zrobiłam kilka wdechów by się uspokoić. Kiedy złość minęła wezwałam Lu.
- "To nie jest dobry pomysł"- powiedziała Lu gdy mówiłam żeby poleciała do stada i powiedziała do przywódcy by przybył na te tereny.
- O Sarisa się nie martw coś mu tam pozmyślam. A Skipperowi powiedz wszystko o tym miejscu czyli wady i zalety. Tutaj na pewno niema Duszobujców.
......
Od Neos' a
Od Laili
Pisnęłam cicho i pochyliłam się do przodu.
-Taka jestem i musisz z tym żyć, bo nie puszczę Cię tak łatwo...
Od Neos' a
Wróciłem do Rinmaru zmęczony. Położyłem się obok niej na łóżku i jęknąłem obolały. Spojrzałam na nią czy zareagowała w jakikolwiek sposób...
Od Laili
Spojrzałam na niego.-Też Co się tak marzy?-Pchnęłam go, żeby się położył i usiadłam na nim okrakiem.
Od Ash'a
Uśmiechnąłem się.
- Taaak... Takie dwie małe, śliczne dziewczynki, czepiające się starszych braci...
Od Laili
- Co robią?
-Mówiłam kochany, śpią. Dwa maluszki, razem. Jak kiedyś... Ash, chciałbyś jeszcze jednego? Albo dwa?
Od Ash'a
- I co tam u nich? - zapytałem, gdy Laila wróciła.
- Śpią. Chyba wreszcie zrozumieli że są bliźniakami...
Od Louren'a
Przyciągnąłem go do siebie.
- Mówię prawdę, ty chudzielcu... - uśmiechnąłem się z czułością i odpłynąłem...
Od Laili
Znalazłam naszych synów przytulnych do siebie jak dwa pingwiny. Podeszłam do nich i okryłam ich ciepłym kocem. Każdego pogłaskałam po głowie i zostawiłam zmęczonych. Wróciłam do Ash' a pełna spokoju.
Od Sorena
-Dzięki, wiesz...-Burknąłem zły i ziewnąłem. Zamknąłem oczy i wtuliłem się w niego. Gdyby nie on...
Od Louren'a
Uśmiechnąłem się. Soren znów był człowiekiem. O aktualnie dość nieciekawym wyglądzie.
- Wyglądasz okropnie. Witaj, braciszku. - przytuliłem go mocniej. Poczułem się senny. Wreszcie byłem spokojny...
Od Sorena
-Zanim wyszliśmy odlałem się na kwiatek mamy, a potem ścigaliśmy... Dlatego to jedzenie było podawane lekko ubrudzony błotem, abyśmy nie czuli narkotyku.-Odezwałem się nagle i przytuliłem do niego. Kończyny zaczęły mi się wydłużać, robiło mi się niewygodnie i zimno...
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Od Louren'a
- A... Coś z naszego dzieciństwa? Musisz coś pamiętać. Jakieś wesołe chwile... - zacząłem z roztargnieniem gładzić go po głowie.
Od Louren'a
Oparłem głowę o jego bok.
- Powiedz, tak szczerze... Pamiętasz cokolwiek z czasu zanim cie zabrali?
Od Sorena
Spojrzałem na niego i fuknąłem. Spojrzałem na ślady po moich zębach i zacząłem starannie lizać to miejsce patrząc na niego.
Od Louren'a
- Jedzie ci z paszczy. - skwitowałem i podniosłem się lekko na ręce.
Syknąłem. Całkowicie zapomniałem o ugryzieniu...
Od Sorena
Położyłem się mrucząc niezadowolony z pozycji w jakiej się znalazłem i ziewnąłem chuchając chłopakowi prosto w nos.
Od Louren'a
Zmieniłem się w człowieka i rzuciłem się na niego, używając go jako przytulanki.
- Nie odpuszcze póki sobie wszystkiego nie przypomnisz.
Od Sorena
-Zostaw mnie wariacie.-Odburknąłem zły i skoczyłem na kanapę. Zacząłem szarpać poduszki i podłokietniki.
Od Sorena
Zacząłem machać łbem i głośnej protestować. To było dziwne, dlaczego mówiłem?
-Nie, nie... Zos...-znów zacząłem warczeć i odepchnąłem go mocno.
Od Sorena
Zacząłem wyć i się wyrywać... Właśnie wtedy poczułem jak moje struny drżą, a z pyska wydostaje się ciche i zachrypnięte "Nie"
Od Louren'a
- Sam mnie do tego zmuszasz... - podeszłem do niego i nie zwracając uwagi na jego warczenie przewaliłem go na ziemię i usiadłem na nim, po czym zacząłem wylizywać mu uszy. Wiedziałem jak bardzo tego nie cierpi...
Od Sorena
Weźcie tego diabła ode mnie! Odsunąłem się od niego warcząc. Cofnąłem się pod ścianę jeżąc sierść.
Od Louren'a
- Ale ty uparty... - zmieniłem się w wilka, w niedemoniczną formę i usiadłem obok niego.
Od Sorena
Czego chciałeś człowieku? Nic takiego nie potrafię... Położyłem mu łapę na twarzy i zacząłem ujadać.
Od Louren'a
Zaśmiałem się cicho.
- Troche się uspokoiłeś, co? - posadziłem go przed sobą. - A teraz błagam cię, zmień się w człowieka, albo chociaż zacznij gadać...
Od Sorena
Zacząłem się wiercić pomrukując z niezadowoleniem. Mężczyźni wyszli zamykając drzwi, jedyną drogę ucieczki. Pisnąłem mu głośno do ucha i złapałem go zębami za nos, tym razem go nie krzywdząc.
Od Louren'a
- Pij, głupku... - wcisnąłem jego pysk do wody. Pisnął cicho.
- No już, już... Może już nawet teraz nas w tym pokoju zostawcie... - podniosłem go, mocno trzymając.
Od Sorena
Spojrzałem na niego nieufnie. Chciało mi się pić, ale nie aż tak. Ruszyłem biegiem na mężczyzn chcąc uciec na dwór. Ktoś złapał mnie za obrożę i przyciągnął do siebie. Poczułem wodę przy pysku.
Od Louren'a
- No. I jak będzie trzeba to zamkniecie nas na noc w pokoju. - przytrzymałem go w miejscu. Ojciec podał mi wodę. Nalałem sobie trochę na dłoń.
- Masz, napij się.
Od Sorena
-Już o tresujesz?-Zapytał mężczyzna z tęczowymi włosami .
Od Louren'a
- Tato, rzućże butelkę wody. - zawołałem. Usiadłem przed Sorenem tak, by nie mógł uciec.
- To będzie niezła zabawa, próba udomowienia brata. - pieszczotliwie pociągnąłem go za ucho. Z warknięciem złapał mnie kłami za rękę. Po mojej skórze spłynął strumyczek krwi. Soren mnie obserwował. Nie zabrałem ręki.
- A gryź ile chcesz, w dzieciństwie dość się nażarliśmy. - spojrzałem mu głęboko w oczy.
Od Sorena
Od Louren'a
Od Sorena
Od Louren'a
Złapałem Sorena za skórę na karku, delikatnie go unosząc. Obserwowani przez przerażonych i uskakujących mi z drogi gapiów zagłębiliśmy się w las.
Od Sorena
-Soren, synku...-Ja się chyba przesłyszałem. Jaki Soren? Może zgubiła gdzieś w tłumie syna? Oby szczeniak nie dostał się na ring. Poczułem pociągnięcie za obrożę i usłyszałem gwizd Pana. Zagapiłem się i nie zauważyłem, że wprowadzają nowicjusza. Stanąłem na szeroko rozstawionych łapach i pochyliłem się lekko warcząc. No chodź, to twoje ostatnie minuty życia... Zapadła cisza, ludzie czekali, aż się zacznie. Ale dlaczego w ciszy? Czyżby znaleźli nowego ulubieńca? Nie, nie oddam mojej publiki. Zawyłem i fuknąłem na przeciwnika. On nie reagował, co z nim? Zacząłem go okrążać, a on wciąż stał w miejscu. Zastosuję swój najłatwiejszy chwyt... Zaszedłem go od tyłu i skoczyłem. Już miałem chwycić go za kark, ale się uchylił. Upadłem przed nim, a on się na mnie rzucił. Zaskomliłem czując jego ostre zęby w łopatce. Nie miałem jak go chwycić. Wyrwałem mu się i odsłoniłem kły. Skąd wiedział co planuję?! Zacząłem szybko oddychać i zaszarżowałem na niego. Złapałem go za pysk i wbiłem mu zęby w podniebienie. Rzucał się próbując mnie odepchnąć, ale ja trzymałem go mocno. Nie dam się pokonać, giń śmieciu! Złapałem go za gardło i przydusiłem do ziemi. Drapnął mnie w oko, a za mocniej zacisnąłem zęby na jego gardle czując potworny ból w okolicach oka... Przygniotłem go całym ciałem, był silny i bronił się. Prawie udało mu się mnie odrzucić. Uścisk moich kłów na jego ciało zelżał. Chwyciłem go za kark, on mnie za łapy. Przewrócił mnie i teraz to on nade mną górował. Lewe oko zalała mi krew, zacząłem słabnąć, po nim nie było tego widać. Pewność siebie zaczęła mnie opuszczać. Nie, nie! Nie mogę przegrać! Spróbowałem znów złapać go za gardło, ale on tylko przydusił mnie do ziemi łapą za gardło. Próbowałem się uwolnić, ale nie mogłem... Poczułem jak mój Pan uderza mnie w zad, wyrwałem do przodu, jego kły rozpłatały mi gardło. Ponownie spróbowałem na niego skoczyć i znów skończyłem pod jego kłami... Siły bardzo szybko mnie opuszczały.
Leżałem w kałuży własnej krwi oddychając płytko łapiąc coraz mniej powietrza, mój przeciwnik właśnie miał zakończyć mój żywot. Wokół panowała cisza oprócz płaczu kobiety... Dlaczego ona ciągle płakała?! Nagle mój Pan na mnie zagwizdał, użył dźwięku oznaczający koniec walki. Spojrzałem na przeciwnika i zamknąłem oczy... Skończyłem walkę, mogłem odetchnąć, umrzeć...
Od Louren'a
Oglądałem stragany, bez większego zainteresowania.
Moją uwagę przyciągnęły dopiero okrzyki publiczności. Całą grupą skierowaliśmy się do tego miejsca.
Walki psów. Okropność.
I nagle...
Ten zapach. Tak znajomy...
Zacząłem gwałtownie się rozglądać...
Zielony pobłysk.
Soren!!
Na szczęście ojciec również to zauważył i mnie przytrzymał. Spojrzałem na niego błagalnie, ale zachowałem spokój.
- Musimy załatwić to bez paniki. - wyszeptał do mnie i podzielił się wiadomością z resztą rodziny. Zaczęliśmy się naradzać. Wreszcie coś wymyśliliśmy.
Zachowując kamienną twarz podszedłem razem z ojcem do "właściciela" Sorena.
- Panie, sprzedaj pan tego psa... - zaczął ojciec, kusząco potrząsając sakiewką z pieniędzmi.
Sprzedawca zmierzył nas wzrokiem.
- Jeszcze jakieś życzenia? Nie jest na sprzedaż, poza tym to nie pies tylko wilk. - próbował odgonić nas ruchem ręki.
Zacząłem się denerwować. Wbiłem w niego moje najbardziej hipnotyzujące spojrzenie. Ojciec dalej nalegał, mimo to facet się nie poddał. Jak tak myślę, moja zdolność działa na wszystko, co posiada mózg...
Tak, sytuacja tego faceta jest jasna...
Nagle jednak zaczął coś wyjąkiwać.
- Nno ale... Jeśli znajdziecie psa, który go powali, będziecie mogli go sobie wziąć. - zakasłał, a ja zdusiłem ochotę na dodania "O, czyli jednak masz kawałek mózgu"
- A więc dobrze, zaraz zobaczysz naszego zawodnika... - ojciec pociągnął mnie za sobą. Stanęliśmy w sporej odległości od festynu, tak, by nas nie widzieli.
- To będzie twoja robota, Lou. Soren nie zna twojej demonicznej formy, nie pozna cie....
- Wiem... Wiem. - bez słowa przemieniłem się w zwierze. Ojciec zaprowadził mnie do handlarza. W jego oczach pojawiło się przerażenie...
Tak, bój się, bój, zarechotałem w duszy.
Od Sorena
Od Ash'a
" - Soren nie jest dzieckiem, poradzi sobie. Jest silny. "
Przypomniałem sobie swoje własne słowa. Tak bardzo chciałem w nie wierzyć...
Od Louren'a
Od Neos' a
Od Louren'a
Od Sorena
Od Ash'a
Od Neos' a
Od Neos' a
Od Ash'a
Spojrzałem na Neos'a. Wciąż leżał na ziemi, chyba jeszcze nie zauważył przemiany Louren'a...
Od Neos' a
Od Louren'a
Zaczynałem być demonem.
Od Ash'a
Od Neos' a
Od Sorena
Od Ash'a
- Tylko nie rób nic głupiego! - zawołałem do Lou. Ten ledwo zauważalnie skinął głową i jeszcze przyśpieszył. Ludzie, co za struś wyścigowy... Po paru sekundach już go nie widziałem. Przystanąłem i zaczekałem na Neos'a. Gdy się ze mną zrównał przykucnąłem.
- Właź. Trzeba się trochę pośpieszyć...
Od Neos' a
Od Louren'a
- Zabrali go... - zacząłem warczeć. - Zabiję ich... - podniosłem się gotowy do biegu.
- Czekaj, ja też ide. - ojciec czekał już, zmieniony w wilka. Oboje spojrzeliśmy wyczekująco na Neos'a.
Od Neos' a
-Lou... A gdzie Twój brat?-zapytałem cicho i położyłem uszy po sobie.
Od Louren'a
Poczekałem, aż mnie puści, i ze zwieszoną głową usiadłem przed nim. Cienie częściowo zniknęły.
- Przepraszam...
Od Ash'a
W momencie, gdy światło padło na zaciśnięte powieki Louren'a, gwałtownie otworzył oczy, ukazując złote ślepia. Chłopak rzucił się na mnie, najwyraźniej nie do końca wiedząc, kim jestem. Mocno przycisnąłem go do ziemi.
- Louren, to ja!!
niedziela, 28 czerwca 2015
Od Neos' a
Ruszyłem za nim bojąc się jego reakcji. Starałem się trzymać na uboczu i tylko go naprowadzać. Z oddali zobaczyłem worek na zwłoki i zamarłem... O nie, chyba się nie spóźniliśmy?
Od Ash'a
Wiadomość od Neos'a sprawiła, że moje serce się zatrzymało. Kazałem Laili został w domu, a sam pobiegłem tropem. To co zobaczyłem...
Od Sorena
Spojrzałem na brata, to coś czarne i jak Lou dostaje kijem w łeb. Zabrali jego klatkę z widoku, przykryli czarną płachtą. Spędziłem cały dzień w zamknięciu nie dostając odpowiedzi od brata. Chyba, nie umarł...?
Pod wieczór załadowali klatki do ciężarówki, w tym moją. Widziałem trzy lisy, mnóstwo zajęcy w jednej kaltce, jednego wilka i kilkanaście psów. O co z tym wszystkim chodziło? Moją uwagę przykuł worek na zwłoki, z jego wylotu wystawały łapy znanego mi wilka... Lou... Ruszyliśmy.
Niedaleko znanego mi miejsca wyrzucili ciało i ruszyli dalej. Ja wyłem za nim żałośnie póki nie zmożył mnie sen. Nie był to jednak cukierkowy bal...
Od Louren'a
Wybudził mnie zapach krwi. Otworzyłem oczy i podniosłem się na drżące łapy.
Co do...
Klatka?
Soren!
Rozejrzałem się dokoła w poszukiwaniu brata. Znalazłem go. Również był w klatce, dźgali go...
Moja wściekłość wzrosła. Zacząłem warczeć. Oczy ludzi zwróciły się w moją stronę.
Pozwoliłem by moje oczy zapłonęły.
I na raz z mojego ciała wystrzeliły wijące się cienie.
Miałem teraz jeden cel.
Zabić ludzi i uwolnić brata.
Od Neos' a
Pewnie była bardzo zmęczona, skoro znów spała. Zostawiłem ją i poszedłem się przewietrzyć. Zaniepokoił mnie zapach krwi i człowieka. Pobiegłem tropem czerwonego płynu. Znalazłem zapach mojego siostrzeńca. Powęszyłem znowu i wyczułem drugiego..wróciłem do ich rodziców.
Od Sorena
Resztkami świadomości rozpoznałem mojego brata, który upadł na bok w kałużę krwi i krzyki koleknych myśliwych. Ktoś uderzył mnie pałką w łeb i uniósł. Zaskomliłem za bratem i odpłynąłem.
Obudziłem się w jakieś klatce leżąc na słomie. Słyszałem ujadające psy, głosy ludzi i uderzenie w kraty. To właśnie ono mnie obudziło. Otworzyłem oczy i podniosłem się. Kiedy wyprostowałem łapy dokonałem krat grzbietami, klatka była stanowczo za mała. Rozejrzałem się i zobaczyłem gapiących się na mnie ludzi. Chyba na coś czekali... Poczułem jak w zad dźga mnie coś ostrego i skoczyłem na drzwi klatki. Usłyszałem aplauz, zadowolone krzyki mężczyzn i wyrażające oburzenie kobiety. Gdzie ja do cholery byłem? Louren! O matko, a co z moim bratem?!
Od Rinmaru
Wtuliłam się w jego pierś.
- Neeeeooos.... Kooocham cie... - wymruczałam. To był chyba pierwszy raz, gdy to powiedziałam...
Od Neos' a
Zadowolony pogłaskałem ją po policzku i pocałowałem w czoło. Przykryłem ją kocem i ułożyłem obok niej.
Od Neos' a
Uśmiechnąłem się widząc jak się śmieje przez sen. Położyłem ją obok siebie delikatnie i zacząłem głaskać po głowie.
Od Louren'a
Drgnąłem. Czy to był...
Soren!!
Jak szalony pognałem do miejsca, z którego dochodziło wycie. W biegu zmieniłem się w wilka. A na miejscu...
Myśliwy pochylał się nad moim bratem, gotowy do oskórowana go.
Troszeczkę się zdenerwowałem.
Skoczyłem na mężczyzne. Wylądowałem na nim i zacząłem go szarpać. Nie mogłem się powstrzymać... Mimo że czułem ostrze noża raz po raz wbijające się w mój bok, nie mogłem przestać.
Rozszarpałem myśliwego na strzępy.
Ziemia pod moimi łapami pokryła się czerwienią jego krwi oraz głęboką, nieprzeniknioną czernią mojej...
Od Rinmaru
W moim śnie Neos mnie gonił, kusił słodkim głosem. Miałam ochotę po prostu na niego zaczekać i pozwolić się złapać, ale ta zabawa była fajna...
Od Sorena
Byłem zły na ojca, matkę i mojego brata. Czego znowu nie widziałem? Czemu znów jestem pomijany? Co ze mną nie tak? Poczułem pociągnięcie za lewą łapę i ból u jej nasady. Zawyłem i upadłem. Cholera, pułapka. Tym razem jednak dobrze pilnowana. Myśliwy podszedł do mnie celując w moją szyję. Odsłoniłem kły i warknąłem głośno. W moich oczach widoczny był szał. strzałka wbiła się w moją żyłę. Zdążyłem cicho zawołać pomocy i padłem pod wpływem narkotyku...
Od Louren'a
Westchnąłem i wyciągnąłem spod koszuli złoty kamień na łańcuszku. Jego przejrzyste kiedyś wnętrze pokryło się cieniem.
Nie zostało dużo czasu, musze się pośpieszyć...
Od Sorena
-O czym Ty mówisz? Co przede mną ukrywasz?!-Oburzyłem się i machnąłem łapą uderzając w piach. O co mu chodziło?! Spojrzałem na niego i uciekłem do lisa...
Od Louren'a
- Sor.... - przysiadłem. - Wiesz... Może teraz nie zrozumiesz moich słów, ale... Ty jesteś tu potrzebny... Już niedługo zrozumiesz, z jakiego powodu. Owszem, możemy urwać się na parę dni, ale TY musisz zostać z matką i ojcem... - przez twarz przemknął mi skurcz. To co miało się zdarzyć... To, o czym wiedzieliśmy tylko ja i ojciec...
Dziedzictwo.
Od Rinmaru
Wtuliłam się w Neos'a pochlipując jak dziecko...
Od Sorena
Spojrzałem na swojego brata podekscytowany. Zdziwiony przekrzywił łeb w bok.
-Lou mam propozycje. Zostawmy kiedyś naszych rodziców i żyjmy we dwoje? Na własną rękę?
Od Neos' a
Kiedy wróciłem moja Rin rzucają się przez sen. Przytuliłem ją i zacząłem ostrożnie budzić
-Rin, skarbie. To tylko sen, kochanie.
Od Louren'a
Od Rinmaru
Ten dzień gdy... Prawie robili mi TO.
Jeden z dwóch powodów przez które nie mogłam normalnie żyć, bojąc się każdego szelestu.
Zaczęłam rzucać się po całym łóżku...
Od Sorena
Byłem zawiedziony, że moja sztuczka nie zadziałała. Cofnąłem się i wytarzałem w trawie. Patrzyłem na brata.
Od Rinmaru
Odrzucenie...
Jedynym małym, jasnym płomyczkiem nadziei było to, że gdy zaczęłam trząść się z zimna ktoś okrył mnie kocem...
Od Louren'a
- Niestety, Sor, ale to nie przejdzie... - całkowicie zamknąłem mój umysł. Długo zajęło mi nauczenie się, by wszystkie cienie z mojego umysłu trzymać na uwięzi...
Od Sorena
Zbliżyłem się do niego i położyłem mu łapę na plecach. Dotknąłem jego umysłu i spróbowałem wyczytać o co mu chodziło. Dopiero uczyłem się tej umiejętności.
Od Louren'a
- Och, gdybyś wiedział... - wymamrotałem. Soren spojrzał na mnie pytająco, ale ja stanąłem na samej krawędzi w ludzkiej postaci, trzymając ręce w kieszeniach i obserwując księżyc. Gdyby wiedział...
Od Sorena
Warknąłem na niego przechodząc obok i usiadłem na skraju wzniesienia. Rozejrzałem się po terenach porównując je z opisami lisa. Kątem oka patrzyłem na brata. Kiedy się odwrócił skoczyłem na niego i powaliłem go. Po chwili leżał pode mną z gardłem w moich zębach. Puściłem go i zaśmiałem się.
-Może jesteś szybszy, ale w walce mi nie dorównasz...
Od Neos' a
-Czego?!-Cofnąłem się zdziwiony. Widziałem jej skuloną sylwetkę. Chciałem ją przytulić, ale to tylko wpędziło ją w większą panikę.
Od Louren'a
- Musisz troche poćwiczyć, braciszku...
Od Sorena
-Dajmy im znać, że byliśmy tu i możemy iść.-Spojrzałem na fikusa w rogu. Spojrzałem na brata znacząco i zbliżyłem się do kwiatka. Odlałem się na niego i przybiłem piątkę bratu wychodząc z domu za nim.
Od Neos' a
-Rinamru, co się stało?-zapytałem przerywając pieszczotę.-Coś nie tak?-Zdziwiłem się i pogłaskałem ją po policzku.
Od Louren'a
Od Rinmaru
Od Ash'a
Od Sorena
Spojrzałem na niego i przeciągnąłem się.
-Mhm, u wuja to samo.-Odparłem cicho.-Wiesz kto z nim siedzi?-Już jako człowiek usiadłem na kanapie i przetarłem twarz zmęczony. Byłem cały ubrudzony błotem, we włosach miałem liście.
Od Neos' a
Pieściłem ją ostrożnie napawając się jej bliskością, jej wspaniałym ciałem i zapachem. Położyłem ją na łóżku i zawisłem nad nią.
Od Laili
Gdyby nie dłoń Ash' a, która skutecznie mnie uciszała nie potrafiłbym siedzieć cicho. Ta noc była cudowna, nie chciałam poranka.