sobota, 4 lipca 2015

Od Neos' a

-Nie wierzysz w moje możliwości?-Zapytałem zły i wstałem z miejsca gwałtownie. Usiadłem fochnięty w pewnej odległości, ale tak, aby czuła mój ogon pod palcami.

Od Laili

Kazałam Ash' owi pomóc przy młodym. Położyliśmy go na kanapie, zaczęłam robić mu sztuczne oddychanie. Czuwałam przy nim, póki się nie obudził.
-Lou, synku. Obudź się kochany... Proszę, nie rób mi tego.-Miałam łzy w oczach, głaskałam go po włosach i policzkach.

Od Louren'a

- Nie zasypiam,  mamo... Po prostu trochę źle się czuje... Uwierz, nic mi nie będzie. - wymamrotałem, uniosłem dłoń i lekko musnąłem palcami jej policzek.
Sekundę później wszystko stało się czarne i odpłynąłem.

Od Laili

Zauważyłam, że nie jest z nim najlepiej. Zaprowadziłam go do krzesła i posadziłam go.
-Lou, patrz na mnie, nie wolno Ci zasypiać. Rozumiesz synku?-Pogłaskałam go po głowie i zaciągnęłam supełek na bandażu. Zaczęłam go karmić i głaskać po głowie.-Nie zasypiaj...-Powtórzyłam zmartwiona.

Od Rinmaru

Uśmiechnęłam się z czułością, lecz zrezygnowana.
- Cieszy mnie to, ale... Wątpie by mi cokolwiek pomogło...

Od Neos' a

-Możemy spróbować tego co zawsze. Poza tym znajdę dla Ciebie lekarza, będziesz mnie widzieć, już zawsze.-Postanowiłem.

Od Louren'a

Oddychałem cicho i płytko. Byłem zmęczny, tak jakoś dziwnie zmęczony...
Być może z powodu utraty krwi. Sporo jej się ze mnie wylało...

Od Laili

Spojrzałam na moich synów i kazałam posadzić Sorena na krześle. Przygotowałam posiłek dla całej rodziny. Kiedy Lou posadził brata, ten od razu rzucił się na jedzenie. Wzięłam apteczkę i zajęłam się raną starszego syna. Spojrzałam na niego i wróciłam do rany.

Od Rinmaru

- Wiesz... Chciałabym zobaczyć jak wyglądasz. Musisz być bardzo piękny... - westchnęłam.

Od Neos' a

Zacząłem jej dmuchać w ucho lekko i lizałem ją czule. Zacząłem ją grzać.

Od Louren'a

Pozwalałem mu się gryźć, ale trzymałem go w miejscu. Obok mnie uformowała się już spora kałuża krwi...

Od Sorena

Wgryzłem się w jego rękę mocno, czując krew na języku zacisnąłem powieki i mocniej zęby na jego przedramieniu. Kiedy wniósł mnie do domu poczułem zapach gotowanego łososia... Spojrzałem na Lou i warknąłem szarpiąc jego ciało. Potem przeniosłem wzrok na ojca i poczułem ochotę rzucić się na niego.

Od Louren'a

Znaleźliśmy go. Uklękłem przy nim i delikatnie go podniosłem.
- Mamo, wykaż się zdolnościami kulinarnymi i przygotój mu coś lekkiego... - poprosiłem, pojmując dlaczego wyszedł z domu. Dalej był w większości wilkiem.
Zaniosłem go do domu...

Od Rinmaru

Wtuliłam się w jego sierść i westchnęłam.
Przy nim nawet ciemności nie były takie straszne...

Od Neos' a

Dotknąłem jej czoła nosem.
-Nie bój się, ciągle tu jestem.-Odparłem cicho. Zeskoczyłem i położyłem się obok niej obejmując ją łapą.

Od Sorena

Wciąż brnąłem przed siebie, póki nie upadłem na ziemię potykając się o coś. Uderzyłem pyskiem w ziemię, znów odzyskałem wzrok. Poczułem jak ktoś staje obok mnie, nie patrzyłem kto to. Po prostu się rozpłakałem jak dziecko i skuliłem do pozycji embrionalnej. Ten głód mnie zabije...

Od Rinmaru

- Neos...? - zawołałam go cicho. Nie wiedziałam co jest dookoła mnie, troszkę zaczynałam się bać...

Od Ash'a

Zaalarmowało nas wołanie Louren'a. Podbiegliśmy na dół...

Od Neos' a

Kiedy skończyłem odsunąłem się od niej i okryłem ją swoimi ubraniami. Polimorfowałem w wilka i wlazłem na jamę.

Od Sorena

Warknąłem na niego i wyczołgałem się na dwór. Moim ciałem wstrząsnął potężny dreszcz, upadłem, aż mnie zamroczyło. Usłyszałem jak brat idzie za mną i wciąż coś krzyczy. Potem usłyszałem matkę i ojca. Na oślep czołgałem się dalej w las... Czułem zapach tego czego pragnął mój mózg i ciało...

Od Rinmaru

Wiłam się i drżałam, płonąc w tak dużo obiecującym ogniu. Paznokciami drapałam skałę pode mną.

Od Louren'a

Obudził mnie huk. Poderwałem się.
- Soren?! - podbiegłem do niego. - Co ty... Natychmiast wracaj do ludzkiej postaci!

Od Neos' a

Postanowiłem to zrobić... Zająłem się od razu "męską robotą" wsłuchując się w jej jęki i moje imię, które ciągle powtarzała.

Od Ash'a

- Spokojnie, najwyżej spadli z kanapy... - zachichotałem.

Od Sorena

Ten straszliwy ból głowy... Mój mózg tego potrzebował, ja tego potrzebowałem. Wstając z łóżka przewróciłem się i coś zepsułem. Nie wiedziałem co, po porostu zacząłem się czołgać do wyjścia w pół wilczej postaci... Chyba się zepsułem. Ludzkie nogi nie chciały zniknąć, ciągnąłem za sobą dolną część człowieka w stronę wyjścia.

Od Laili

-Oczywiście mój misiu-uwiesiłam się mu na szyi i przytuliłam do niego. Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Usłyszałam jak coś w salonie się przewraca. Miałam już się zrywać do biegu, ale Ash objął mnie w pasie.

Od Rinmaru

Wstrząsnął mną dreszcz. Ciemność przed moimi oczami rozjaśniły błyski.
Wplotłam palce we włosy Neos'a i przycisnęłam go do siebie.

Od Ash'a

- Misia? A ja nie jestem twoim misiem? - zaśmiałem się i posadziłem ją sobie na kolanach.

Od Neos' a

Starałem się zignorować lekki ucisk jej zębów na kark. Zacząłem odpinać guziki jej koszuli całując składając pocałunki na odkrytej skórze... Spojrzałem jej w oczy i pogłaskałem wewnętrzną stronę jej uda.

Od Laili

To był słodki widok. Oparłam się o niego i zaczęłam przeglądać album. Strasznie mi się podobał taki rodzaj poznawania jego historii. Znów poczułam się jak dziecko w starym sklepie z zabawkami...
-Kup mi misia.-Odezwałam się nagle cicho.

Od Rinmaru

Jęczałam, teraz głośniej.
- Neooos.... - wydyszałam i wgryzłam się w jego kark, zostawiając na jego skórze ślady zębów.

Od Ash'a

- No tak, ale odziedziczył też jej charakter. - zacząłem przewracać kartki. Znalazłem szkic wykonany przez ojca.
Matka niosła małego mnie na barana i uśmiechała się szeroko.
- Zawsze mnie chroniła...

Od Neos' a

Zaśmiałem się i "zrzuciłem ją przed jamą. Od razu do niej przylgnąłem w namiętnym pocałunku. Dotykałem jej zachłannie.

Od Laili

Wywróciłam oczami, czy on zawsze musi czytać mi w myślach? Westchnęłam cicho.
-Wiem, jej dziedzictwo przeszło na Lou.-Wyszeptałam.

Od Rinmaru

Wyczułam zmianę jego humoru. Domyśliłam się gdzie jesteśmy.
Objęłam go mocno i delikatnie ugryzłam w kark.

Od Ash'a

Westchnąłem. Wiedziałem, co chodzi jej po głowie.
- Może i matka wygląda na zimną, ale to nie prawda. Była delikatna i kochająca. Jedyne, co nie pozwalało jej być sobą, to jej dziedzictwo...

Od Neos' a

Nakryłem ją jakimś kocem i ruszyłem w stronę wyjścia z domu.
-Tu jest za dużo ludzi, a nie mam zamiaru być cicho.-Zachichotałem i pobiegłem do naszej jamy, miejsca, gdzie mnie zostawiła na cały rok. To wspomnienie zabolało, zwolniłem.

Od Laili

Spojrzałam na ryciny, mój kochany był świetnym artystą. Obrazy wydawały się żywe, dokładnie odwzorowały postaci. Spojrzałam na ilustrację przedstawiającą jego ojca i poczułam przypływ sympatii, z tym człowiekiem bym się dogadała, jego siostra wydawała się bardzo wesoła, może nasi synowie znaleźliby w niej kompana do zabaw. Kiedy spojrzałam na jego matkę cała ta radość, którą czułam patrząc na pozostałych członków gdzieś znikła. Poczułam jak od tego zdjęcia bije chłód, duma i wyższość. Mimo, że było to zwykłe zdjęcie dostałam gęsiej skórki. Jak dobrze, że ta kobieta już nie żyje... Nie, nie powinnam tak myśleć. Ona jest bardzo ważna dla mojego męża, po prostu się cieszę, że nie muszę jej spotykać, ale nie życzyłabym jej  źle. Pewnie taka jest, powinna być dla mnie wzorem matki, pewnie by mnie uczyła... Co to ja przy niej? Przy moim Ash' u, krwi z jej krwi...? Spojrzałam na ukochanego szukając podobieństw do jego rodziców. Chyba wdał się w matkę...

Od Rinmaru

Wydałam z siebie okrzyk zaskoczenia.
- Co ty robisz?

Od Ash'a

Zaprowadziłem ją do naszego pokoju i wyciągnąłem starą, posklejaną książkę. Na pierwszej stronie był wykonany ołówkiem szkic.
- Zrobiłem to gdy tylko nauczyłem się szkicować. - uśmiechnąłem się. Ilustracja przedstawiała moją rodzinę, a jako że potrafiłem nieźle malować, wyszło prawie idealnie.

Od Neos' a

Spojrzałem na nią zdziwiony, ale również szczęśliwy. Przeciągnąłem niski pomruk zadowolenia, złapałem ją w pasie i przerzuciłem przez ramię.

Od Laili

Spojrzałam na niego, ciekawa propozycja...
-Pewnie!-uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam czy przypadkiem nie obudziłam chłopców. Poszłam za nim do naszego pokoju.

Od Rinmaru

Położyłam moją dłoń na jego i pociągnęłam materiał w dół. Złapałam zębami za płatek jego ucha.

Od Ash'a

Ucałowałem jej włosy. Wpadłem na pewien pomysł.
- Co powiesz na poznanie historii mojej rodziny?

Od Neos' a

Obserwowałem jej reakcje na moje różne czułości. W końcu odważyłem się odciągnąć gumkę jej bielizny ostrożnie.

Od Laili

Uśmiechnęłam się do niego.
- Tak...-wyszeptałam zamyślona. Zauważyłam, że Soren się we mnie wpatruje. Jego kły wystawały zza jego warg. Pogłaskałam go czule i wstałam do męża. Przytuliłam go.

piątek, 3 lipca 2015

Od Rinmaru

Przygryzałam wargę, starając się być cicho. Jedynie pojedyncze jęki wyrywały się z moich ust, tłumiłam je całując mojego ukochanego.

Od Ash'a

Podążyłem za nią. Oparłem się o framuge drzwi i przyglądałem im.
- Jak tak śpią, to są nawet słodcy. -  wyszeptałem z uśmiechem.

środa, 1 lipca 2015

Od Neos' a

-Nie bój się najmilsza, nie skrzywdze Cię.-Wyszeptałem jej do ucha i pogłaskałem ją po policzku. Nie miałem zamiaru nic robić bez jej zgody i chęci. Pieściłem ją więc delikatnie i przyjemnie.

Od Laili

Skinęłam głową i poszłam do naszych synów. Usiadłam na podłokietniku i zaczęłam głaskać Sorena po głowie. Spojrzałam na śpiącego Lou i zasmuciłam się. Ciężkie brzemię nosi mój wojownik.

Od Jeff' a

Pogłaskałem sokoła po łbie i pozowoliłem mu znów wzbić się w powietrze. Spojrzałem na Avaline i uśmiechnąłem się.
-Chyba tak, cieszę się, że w końcu się udało. Chociaż uczyłem się od mistrza.-Puściłem jej oczko i połączyłem umysł z drapieżnym ptakiem trzymającym się blisko lini drzew.
-Opowiedz mi coś o tych rogaczach.-Spojrzałem na Sarisa.

Od Avaline

Usłyszałam sokoli dźwięk (nie wiem jak to napisać). Odwróciłam się w jego stronę.
Nagle szybkim ruchem przechyliłam głowę. Sokół prawie drasną mnie szponami i wylądował na ramieniu Jeffa.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam.
- Zadanie zaliczone

wtorek, 30 czerwca 2015

Od Rinmaru

Objęłam go w pasie nogami, starając się opanować drżenie. Wiedziałam przecież, że mnie nie skrzywdzi...

Od Ash'a

Pokręciłem głową.
- Na razie nie... Ale staram się dowiedzieć więcej.

Od Neos' a

Pogłaskałem ją po policzku, a potem zjechałem dłonią po jej boku do połowy uda. Położyłem dlonie na jej pośladki i przeciągnąłem jej biodra do swoich.

Od Laili

-Demon...-powtórzyłam i westchnęłam cicho.- Co to oznacza? Ash czy Ty wiesz coś jeszcze?-Spojrzałam na niego zmartwiona.

Od Rinmaru

Objęłam go za szyję i wtuliłam twarz w jego kark, muskając jego skórę wargami.

Od Ash'a

- Louren odziedziczył to po mojej matce. Mi trafiła się tylko długowieczność, ale on... - westchnąłem. - Louren to demon z krwi i kości.

Od Jeff' a

Starałem się jak mogłem, aby połączyć się z jej umysłem, niestety nie potrafiłem. Zanim się jednak poddałem poczułem otwarty umysł jakiegoś drapieżnika. Polował na sikorkę Avaline. Przekazałem mu, aby się powstrzymał... Po chwili zobaczyłem majestatycznego sokoła nad drzewami.

Od Aveline

Wezwałam Sarisa na Jezioro Jednorożcowi. Nie był zachwycony widokiem Jeffa ale teraz przynajmniej się nie spinał.
Kiedy Jeff spytał mnie czy dam mu lekcje porozumiewaniem się myślami aż się zdziwiłam.
- Ja umiem to od zawsze. Nie wiem czy będziesz to potrafił ale nie zaszkodzi spróbować.
Wiec mówiłam co ma robić by jakoś się połączyć z innym umysłem....

Od Jeff' a

Miałem dziwne przeczucie, aby nie zakłócać spokoju alf, więc zaproponowałem powrót do jej końskiego przyjaciela i pobranie od niej lekcji komunikacji między umysłami.

Od Aveline

Westchnęłam.
- To ty powinieneś mnie uspokoić a nie ja ciebie. 
Pobiegliśmy do domu Asha. Chciałam zapukać ale się zawahałam.....

Od Jeff' a

-Powiadomiłaś o tym alfę?-Zapytałem przestępując z łapy na łapę.-Przyjdą?-Spojrzałem na nią, a ona uśmiechnęła się lekko.-Powinnaś zawiadomić Ash' a jeśli nie chcesz jatki. Z mojej strony możesz liczyć na pokój, o ile nie będą zachowywać się jak tamten, ale nie ręczę za resztę...-Zmierzyłem ją zmartwionym wzrokiem.-Chodź, miej to już za sobą i bądź spokojniejsza, albo mnie uspokój.-Poprosiłem.

Od Avaline

Skrzywiłam się lekko.
Dobra niech mu będzie tylko mam nadzieje ze znowu nie będzie masakry.
- Powiem ci tylko tyle że możliwe przyjdzie na te tereny stado jednorożców. A czy przyjdą ma mi odpowiedzieć tamta właśnie sikorka. - pokazałam mu nadlatującą Lu.
Jeff spojrzał w górę. Sikorka przycupnęła mi na ramieniu.
- I?? - spytałam ją.
- "Przyjdą ale ja ci mówię Saris nie będzie z tego zadowolony"

Od Jeff' a

-To co już dobrze?-Zapytałem wychodząc na brzeg. Otrzepałem się z wody i usiadłem obok niej. Skinęła potakująco głową. Spojrzałem za jej ptaszkiem.
-Z nimi też rozmawiasz?-Znów przytaknęła.
-Lubisz ptaki?-Kolejne przytaknięcie. Wywróciłem oczami.
-Wyjdziesz za mnie?-Palnąłem, przytaknęła.
-Czekaj, co?-Spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nic... O czym tak intensywnie myślisz? Zdradzisz czy mam się uczyć zdolności telepatii?

Od Avaline

Zatkało mnie. Przegryzłam dolną wargę i podpłynęłam do brzegu. Wyszłam z wody. Lu usiadła mi na głowie.
- "Mam lecieć czy zostać " - i zaczęła się śmiać.
- Ha ha. Ty lepiej nie kombinuj tylko leć do Skippera.
Poderwała się do lotu i zniknęła za drzewami. Zerknęłam do tylu. Jeff dalej był w wodzie ale znaczni bliżej nisz wcześniej.

Od Jeff' a

Wskoczyłem za nią do wody cały czas się śmiejąc. Podpłynąłem do niej i spojrzałem jej w oczy.
-Nadal się gniewasz?-Zapytałem, a ona skoczyła na mnie. Wykonałem dziwny manewr, który skończył się dość krępującą sceną, w której wadera obejmowała mnie łapami. Nie wiedząc co robić zamarłem w tym momencie...

Od Neos' a

Przyjąłem jej czułość z ulgą i utęsknieniem. Podniosłem się lekko układając się z nią w wygodniejszej pozycji i wsunąłem kolano między jej uda.

Od Laili

Przypomniałam sobie o czymś.
-Może łaskawie opowiesz mi coś o naszym Lou?-Zapytałam z wyrzutem w głosie. Martwiłam się o naszą rodzinę. 

Od Rinmaru

Wtuliłam się w niego. Udało mi sie zebrać troche odwagi i go pocałowałam.

Od Avaline

- Jak ja cię złapie to mnie popamiętasz - zmieniłam się wilka. 
On tylko zachichotał. Skoczyłam ale on się odsuną i wpadłam do wody.
Po chwili wynurzyłam się. 
Lu zachichotała krążąc na demną.

Od Ash'a

- Chyba że mnie wygonisz.... Ale nie pójdzie ci łatwo... -  zachichotałem.

Od Jeff' a

Poczułem się winny. Spojrzałem spod byka na konia i ruszyłem tropem Avaline. Znalazłem ją nad Jeziorem Jednorożców, usiadłem obok niej. Milczeliśmy dłuższą chwilę, aż postanowiłem przerwać ciszę.
-Dziękuję za uratowanie życia. Bardzo przepraszam za atak na Twojego przyjaciela...-Odparłem szczerze skruszony i spojrzałem na nią. Nie odpowiedziała, była chyba zamyślona. Spojrzałem na taflę jeziora i przyszła mi do głowy głupia myśl. Wziąłem rozbieg i wskoczyłem do wody z dużym pluskiem. Usłyszałem pisk dziewczyny, a kiedy się wynurzyłem zobaczyłem, że jest zamoczona. Zaczęła na mnie krzyczeć, ale ja tylko się zaśmiałem i zacząłem ją chlapać. Wybiegłem na brzeg i otarłem się mokrym futrem o jej nogi.
-No, złap mnie jeśli potrafisz!-Ciągle ciągnąłem ją do wody i moczyłem lekko.

Od Neos' a

Zaśmiałem się cicho i pocałowałem ją w czubek głowy.
-Spokojnie, nie spinaj się tak kochana.-Spróbowałem ją lekko pieścić.

Od Laili

Przytuliłam się do niego mocno i zamknęłam oczy. Czułam się przy nim bezpiecznie i pewnie. Pogłaskałam go po klatce piersiowej i zamruczałam cicho.
-Trzymam Cię za słowo, że mnie nie zostawisz...

Od Avaline

-"Wiesz co Avalin może ja go zabije i się to skończy" - spytał Saris
-"Przestań !? Oboje mnie denerwujecie" -syknęłam do niego w myślach.
Czułam jak czarna krew w moich żyłach zaczyna intensywnie płynąc (nie wróżyło to nic dobrego). 
- Po pierwsze co to za durne pytanie! - spojrzałam na niego lodowatym spojrzeniem - nawet jag byś był moim wrogiem to bym ci pomogła ale jesteś moim przyjacielem!!
Powoli czułam ze nie wytrzymam i skocze na niego rozszarpując go. 
Odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Nie czekałam na jego reakcje a Sarisowi kazałam za sobą nie iść.

Doszłam do Jeziora Jednorożców. Zrobiłam kilka wdechów by się uspokoić. Kiedy złość minęła wezwałam Lu. 

- "To nie jest dobry pomysł"- powiedziała Lu gdy mówiłam żeby poleciała do stada i powiedziała do przywódcy by przybył na te tereny.
- O Sarisa się nie martw coś mu tam pozmyślam. A Skipperowi powiedz wszystko o tym miejscu czyli wady i zalety. Tutaj na pewno niema Duszobujców.
......

Od Rinmaru

- Dz-dzieci?! - zaczerwieniłam się po uszy. - N-nie wiem, nie mam pojęcia...

Od Neos' a

-Wiesz, jakbym miał dzieci i tak by mi robiły to nie chcę ich za bardzo. Poza tym pilnowanie ich, przewijanie, karmienie...-Zacząłem marudzić przytulając ją do siebie. Spojrzałem na nią.-A Ty chcesz?

Od Ash'a

- Ha! To raczej ja cię nie puszcze... Nigdy, nigdy, nigdy! - pocałowałem ją w nos.

Od Rinmaru

Przytuliłam się do niego, wzdychając. Wygląda na to, że wszystko skończyło się dobrze...

Od Laili

Pisnęłam cicho i pochyliłam się do przodu.
-Taka jestem i musisz z tym żyć, bo nie puszczę Cię tak łatwo...

Od Neos' a

Wróciłem do Rinmaru zmęczony. Położyłem się obok niej na łóżku i jęknąłem obolały. Spojrzałam na nią czy zareagowała w jakikolwiek sposób...

Od Ash'a

- Ty dzika kobieto... - uszczypnąłem ją lekko w pośladek. - Wszyscy są na dole...

Od Laili

Spojrzałam na niego.-Też Co się tak marzy?-Pchnęłam go, żeby się położył i usiadłam na nim okrakiem.

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się.
- Taaak... Takie dwie małe, śliczne dziewczynki, czepiające się starszych braci...

Od Laili

- Co robią?
-Mówiłam kochany, śpią. Dwa maluszki, razem. Jak kiedyś... Ash, chciałbyś jeszcze jednego? Albo dwa?

Od Ash'a

- I co tam u nich? - zapytałem, gdy Laila wróciła.
- Śpią. Chyba wreszcie zrozumieli że są bliźniakami...

Od Louren'a

Przyciągnąłem go do siebie.
- Mówię prawdę, ty chudzielcu... - uśmiechnąłem się z czułością i odpłynąłem...

Od Laili

Znalazłam naszych synów przytulnych do siebie jak dwa pingwiny. Podeszłam do nich i okryłam ich ciepłym kocem. Każdego pogłaskałam po głowie i zostawiłam zmęczonych. Wróciłam do Ash' a pełna spokoju.

Od Sorena

-Dzięki, wiesz...-Burknąłem zły i ziewnąłem. Zamknąłem oczy i wtuliłem się w niego. Gdyby nie on...

Od Louren'a

Uśmiechnąłem się. Soren znów był człowiekiem. O aktualnie dość nieciekawym wyglądzie.
- Wyglądasz okropnie. Witaj, braciszku. - przytuliłem go mocniej. Poczułem się senny. Wreszcie byłem spokojny...

Od Sorena

-Zanim wyszliśmy odlałem się na kwiatek mamy, a potem ścigaliśmy... Dlatego to jedzenie było podawane lekko ubrudzony błotem, abyśmy nie czuli narkotyku.-Odezwałem się nagle i przytuliłem do niego. Kończyny zaczęły mi się wydłużać, robiło mi się niewygodnie i zimno...

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Louren'a

- A... Coś z naszego dzieciństwa? Musisz coś pamiętać. Jakieś wesołe chwile... - zacząłem z roztargnieniem gładzić go po głowie.

Od Sorena

-Ból...-oparłem krótko i zamknąłem oczy. Wyciągnąłem się na tej kanapie.

Od Louren'a

Oparłem głowę o jego bok.
- Powiedz, tak szczerze... Pamiętasz cokolwiek z czasu zanim cie zabrali?

Od Sorena

Spojrzałem na niego i fuknąłem. Spojrzałem na ślady po moich zębach i zacząłem starannie lizać to miejsce patrząc na niego.

Od Louren'a

- Jedzie ci z paszczy. - skwitowałem i podniosłem się lekko na ręce.
Syknąłem. Całkowicie zapomniałem o ugryzieniu...

Od Sorena

Położyłem się mrucząc niezadowolony z pozycji w jakiej się znalazłem i ziewnąłem chuchając chłopakowi prosto w nos.

Od Louren'a

Zmieniłem się w człowieka i rzuciłem się na niego, używając go jako przytulanki.
- Nie odpuszcze póki sobie wszystkiego nie przypomnisz.

Od Sorena

-Zostaw mnie wariacie.-Odburknąłem zły i skoczyłem na kanapę. Zacząłem szarpać poduszki i podłokietniki.

Od Louren'a

Znów przysiadłem obok.
- A teraz gadaj, braciszku, gadaj...

Od Sorena

Zacząłem machać łbem i głośnej protestować. To było dziwne, dlaczego mówiłem?
-Nie, nie... Zos...-znów zacząłem warczeć i odepchnąłem go mocno.

Od Louren'a

- Bardzo dobrze, braciszku. - zachichotałem i kontynuowałem mamlanie.

Od Sorena

Zacząłem wyć i się wyrywać... Właśnie wtedy poczułem jak moje struny drżą, a z pyska wydostaje się ciche i zachrypnięte "Nie"

Od Louren'a

- Sam mnie do tego zmuszasz... - podeszłem do niego i nie zwracając uwagi na jego warczenie przewaliłem go na ziemię i usiadłem na nim, po czym zacząłem wylizywać mu uszy. Wiedziałem jak bardzo tego nie cierpi...

Od Sorena

Weźcie tego diabła ode mnie! Odsunąłem się od niego warcząc. Cofnąłem się pod ścianę jeżąc sierść.

Od Louren'a

- Ale ty uparty... - zmieniłem się w wilka, w niedemoniczną formę i usiadłem obok niego.

Od Sorena

Czego chciałeś człowieku? Nic takiego nie potrafię... Położyłem mu łapę na twarzy i zacząłem ujadać.

Od Louren'a

Zaśmiałem się cicho.
- Troche się uspokoiłeś, co? - posadziłem go przed sobą. - A teraz błagam cię, zmień się w człowieka, albo chociaż zacznij gadać...

Od Sorena

Zacząłem się wiercić pomrukując z niezadowoleniem. Mężczyźni wyszli zamykając drzwi, jedyną drogę ucieczki. Pisnąłem mu głośno do ucha i złapałem go zębami za nos, tym razem go nie krzywdząc.

Od Louren'a

- Pij, głupku... - wcisnąłem jego pysk do wody. Pisnął cicho.
- No już,  już... Może już nawet teraz nas w tym pokoju zostawcie... - podniosłem go, mocno trzymając.

Od Sorena

Spojrzałem na niego nieufnie. Chciało mi się pić, ale nie aż tak. Ruszyłem biegiem na mężczyzn chcąc uciec na dwór. Ktoś złapał mnie za obrożę i przyciągnął do siebie. Poczułem wodę przy pysku.

Od Louren'a

- No. I jak będzie trzeba to zamkniecie nas na noc w pokoju. - przytrzymałem go w miejscu. Ojciec podał mi wodę. Nalałem sobie trochę na dłoń.
- Masz, napij się.

Od Sorena

Warknąłem gardłowo i mocniej zacisnąłem zęby na jego dłoni patrząc na mężczyzn z tyłu. Za nimi stała tamta płacząca kobieta. Puściłem jego rękę i zlizałem krew z pyska. Spróbowałem uciec przeskakując mu przez ramię. Ktoś się zaśmiał.
-Już o tresujesz?-Zapytał mężczyzna z tęczowymi włosami .

Od Louren'a

Podążyłem za nim.
- Tato, rzućże butelkę wody. - zawołałem. Usiadłem przed Sorenem tak, by nie mógł uciec.
- To będzie niezła zabawa, próba udomowienia brata. - pieszczotliwie pociągnąłem go za ucho. Z warknięciem złapał mnie kłami za rękę. Po mojej skórze spłynął strumyczek krwi. Soren mnie obserwował. Nie zabrałem ręki.
- A gryź ile chcesz, w dzieciństwie dość się nażarliśmy. - spojrzałem mu głęboko w oczy.

Od Sorena

Nie rozumiałem o co chodzi im z tym Sorenem i odzywaniem się. Nie miałem zamiaru bratać się z obcym, zwierzęta na nie rozmawiają z ludźmi. Cofnąłem się w kąt i oblizałem suchy nos.

Od Louren'a

- Ludzie, Sor, opanuj się... - lekko pstryknąłem go w nos. Spojrzał na mnie zaskoczony. - Byś się odezwał, a nie tylko cały czas warczysz...

Od Sorena

Obudziłem się cały obolały. Gdzie ja byłem, nie poznawałem tego miejsca. To nie była moje klatka ani dom mojego Pana. Gdzie ja byłem?! Poderwałem się na równe łapy, ale po chwili runąłem na ziemię. Kręciło mi się w głowie i mięśnie odmawiały posłuszeństwa... Rozejrzałem się i zauważyłem jak trzech mężczyzn patrzy na mnie... Każdy w innym wieku. Gdzie Pan? Odsłoniłem kły i warknąłem.

Od Louren'a

Użyłem swojej jeszcze niedoszlifowanej umiejętności, iluzji otumaniającej wszystkie zmysły. Obserwowałem, jak wszyscy wpatrują się w Sorena, biegającego jak oszalały po ringu. W iluzji zadałam mu śmierć, tak na prawdę usypiając go. Rozwiałem część iluzji, pozostawiając jedynie tą, która była odpowiedzialna za rany. Handlarz spoglądał mnie wszystko osłupiały. Usłyszałem gwizd ojca. Sygnał...
Złapałem Sorena za skórę na karku, delikatnie go unosząc. Obserwowani przez przerażonych i uskakujących mi z drogi gapiów zagłębiliśmy się w las.

Od Sorena

Mój Pan kazał mnie przyprowadzić. Widziałem przy nim jakiegoś wilka i od razu skoczyłem na niego ciągnąc się na łańcuchu. Czyżby wreszcie godny przeciwnik? Widziałem jak jego Pan i on na mnie dziwnie patrzą jakby z bólem. Nie potrzebuję łaski i współczucia. Zawyłem stając dęba, zaraz potem dostałem od Pana po pysku. Nie mogłem go ugryźć, nie wolno mi było. Wprowadzili mnie na ring i pozwolili sobie pobiegać. Czekałem na tego zwierza, już chciałem go zabić. Nie posłucham jak zagwiżdże, dobiję. Gryzłem wystające kije i skakałem na ręce. Usłyszałem gdzieś płacz kobiety i spojrzałem w tamtą stronę kątem oka. Kto wpuszcza taką babę na mój pokaz? Żałosne...
-Soren, synku...-Ja się chyba przesłyszałem. Jaki Soren? Może zgubiła gdzieś w tłumie syna? Oby szczeniak nie dostał się na ring. Poczułem pociągnięcie za obrożę i usłyszałem gwizd Pana. Zagapiłem się i nie zauważyłem, że wprowadzają nowicjusza. Stanąłem na szeroko rozstawionych łapach i pochyliłem się lekko warcząc. No chodź, to twoje ostatnie minuty życia... Zapadła cisza, ludzie czekali, aż się zacznie. Ale dlaczego w ciszy? Czyżby znaleźli nowego ulubieńca? Nie, nie oddam mojej publiki. Zawyłem i fuknąłem na przeciwnika. On nie reagował, co z nim? Zacząłem go okrążać, a on wciąż stał w miejscu. Zastosuję swój najłatwiejszy chwyt... Zaszedłem go od tyłu i skoczyłem. Już miałem chwycić go za kark, ale się uchylił. Upadłem przed nim, a on się na mnie rzucił. Zaskomliłem czując jego ostre zęby w łopatce. Nie miałem jak go chwycić. Wyrwałem mu się i odsłoniłem kły. Skąd wiedział co planuję?! Zacząłem szybko oddychać i zaszarżowałem na niego. Złapałem go za pysk i wbiłem mu zęby w podniebienie. Rzucał się próbując mnie odepchnąć, ale ja trzymałem go mocno. Nie dam się pokonać, giń śmieciu! Złapałem go za gardło i przydusiłem do ziemi. Drapnął mnie w oko, a za mocniej zacisnąłem zęby na jego gardle czując potworny ból w okolicach oka... Przygniotłem go całym ciałem, był silny i bronił się. Prawie udało mu się mnie odrzucić. Uścisk moich kłów na jego ciało zelżał. Chwyciłem go za kark, on mnie za łapy. Przewrócił mnie i teraz to on nade mną górował. Lewe oko zalała mi krew, zacząłem słabnąć, po nim nie było tego widać. Pewność siebie zaczęła mnie opuszczać. Nie, nie! Nie mogę przegrać! Spróbowałem znów złapać go za gardło, ale on tylko przydusił mnie do ziemi łapą za gardło. Próbowałem się uwolnić, ale nie mogłem... Poczułem jak mój Pan uderza mnie w zad, wyrwałem do przodu, jego kły rozpłatały mi gardło. Ponownie spróbowałem na niego skoczyć i znów skończyłem pod jego kłami... Siły bardzo szybko mnie opuszczały.

Leżałem w kałuży własnej krwi oddychając płytko łapiąc coraz mniej powietrza, mój przeciwnik właśnie miał zakończyć mój żywot. Wokół panowała cisza oprócz płaczu kobiety... Dlaczego ona ciągle płakała?! Nagle mój Pan na mnie zagwizdał, użył dźwięku oznaczający koniec walki. Spojrzałem na przeciwnika i zamknąłem oczy... Skończyłem walkę, mogłem odetchnąć, umrzeć...

Od Louren'a

No i zawlekli mnie na ten festyn...
Oglądałem stragany, bez większego zainteresowania.
Moją uwagę przyciągnęły dopiero okrzyki publiczności. Całą grupą skierowaliśmy się do tego miejsca.
Walki psów. Okropność.
I nagle...
Ten zapach. Tak znajomy...
Zacząłem gwałtownie się rozglądać...
Zielony pobłysk.
Soren!!

Na szczęście ojciec również to zauważył i mnie przytrzymał. Spojrzałem na niego błagalnie, ale zachowałem spokój.
- Musimy załatwić to bez paniki. - wyszeptał do mnie i podzielił się wiadomością z resztą rodziny. Zaczęliśmy się naradzać. Wreszcie coś wymyśliliśmy.

Zachowując kamienną twarz podszedłem razem z ojcem do "właściciela" Sorena.
- Panie, sprzedaj pan tego psa... - zaczął ojciec, kusząco potrząsając sakiewką z pieniędzmi.
Sprzedawca zmierzył nas wzrokiem.
- Jeszcze jakieś życzenia? Nie jest na sprzedaż, poza tym to nie pies tylko wilk. - próbował odgonić nas ruchem ręki.
Zacząłem się denerwować. Wbiłem w niego moje najbardziej hipnotyzujące spojrzenie. Ojciec dalej nalegał, mimo to facet się nie poddał. Jak tak myślę, moja zdolność działa na wszystko, co posiada mózg...
Tak, sytuacja tego faceta jest jasna...
Nagle jednak zaczął coś wyjąkiwać.
- Nno ale... Jeśli znajdziecie psa, który go powali, będziecie mogli go sobie wziąć. - zakasłał, a ja zdusiłem ochotę na dodania "O, czyli jednak masz kawałek mózgu"
- A więc dobrze, zaraz zobaczysz naszego zawodnika... - ojciec pociągnął mnie za sobą. Stanęliśmy w sporej odległości od festynu, tak, by nas nie widzieli.
- To będzie twoja robota, Lou. Soren nie zna twojej demonicznej formy, nie pozna cie....
- Wiem... Wiem. - bez słowa przemieniłem się w zwierze. Ojciec zaprowadził mnie do handlarza. W jego oczach pojawiło się przerażenie...
Tak, bój się, bój, zarechotałem w duszy.

Od Sorena

Usłyszałem dzwonek oznajmiający początek kolejnej walki i poczułem jak ktoś uwalnia mój pysk. Przede mną stał rosły amstaff z raną na pysku. Ja umazany krwią, z rozszarpanym karkiem po czterech poprzednich walkach z sześcioma psami kłapałem kłami okrążając go. Czułem jak mnie dźgają kijami i wrzeszczą na mnie. Ja na to nie reagowałem, ale pies... Kiedy odwrócił łeb odsłaniając gardło rzuciłem się na niego. Walka nie trwała długo. Usłyszałem charakterystyczny gwizd mojego pana znaczący, abym się zatrzymał. Głosowanie czy pies będzie żył, albo zakończę jego żywot na tym ringu. Liczenie pieniędzy rozpoczęte, skrzypnęły drzwi mojej klatki, kundel ma żyć. Ktoś wsunął spluwę między mój pysk, a gardło kundla i oddzielił nas od siebie. Pan pociągnął mnie za obrożę i zamknął w klatce. Założył mi kaganiec tubę i wyciągnął do swojego straganu. Jego pomocnik zajął się moimi ranami, a Pan poszedł wystawiać kolejne słabe psy... Łańcuch ciążył mi przy szyi, ale nie ufali mi na tyle, abym latał luzem. Bali się mnie, to było takie cudowne uczucie. Czuć bijący od niech strach przede mną, ten respekt. Odważniejszy pomocnik uwolnił mi pysk i szybko podsunął garnek z wodą. Zacząłem pić łapczywie stając na równe łapy. Póki nie przyprowadzili rannego psa z ringu leżałem w cieniu markizy straganu...

Od Ash'a

Spakowałem pare rzeczy i wyruszyliśmy na ten festyn...

" - Soren nie jest dzieckiem, poradzi sobie. Jest silny. "
Przypomniałem sobie swoje własne słowa. Tak bardzo chciałem w nie wierzyć...

Od Louren'a

W domu zapanowała żałoba. Zacząłem przesiadywać w domu całymi dniami. Czułem się podle... Okropnie...

Od Neos' a

Wróciłem do Rinmaru, a Ash do mojej siostry. Lailia płakała za swoim synem dniami i nocami... W domu nastała ponura atmosfera. Od paru dni planowaliśmy wyjazd do miasta na festyn, ale teraz. Może jednak warto się ciut podnieść na duchu i pocieszyć? Przytuliłem moją waderę.

Od Louren'a

Przez pare kolejnych godzin szukałem Sorena, jednak nawet moje demoniczne zmysły nie były w stanie go wyczuć. Ojciec i Neos wrócili do domu, poszedłem z nimi na chwilę, a potem znów zacząłem szukać, idąc coraz dalej. I tak przez całą noc. Nad ranem zacząłem wyć z rozpaczy...

Od Sorena

Chyba znów mi się przysnęło. Ponownie obudził mnie gwar z zewnątrz. Kolejny postój i kolejne przeładowanie. Strasznie chciało mi się pić, mój poprzedni posiłek zniknął... Kiedy dostałem garnek z wodą od razu zacząłem pić. Kolejna błotna kąpiel i kolejny kaganiec na pysku. Byłem wykończony, nie miałem na nic siły. Opadłem na słomę i zamknąłem oczy.

Od Ash'a

Powoli wpadałem w panikę. Nie mogłem wyczuć zapachu Sorena, jakkolwiek próbowałem. Spojrzałem na Louren'a. Stał spokojnie, z pochyloną głową. Nie węszył. Nie nasłuchiwał. Nie wiem, co robił, ale nie było to normalne...

Od Neos' a

Starając się nie zwracać uwagi na demona  zacząłem węszyć, Ash zrobił to samo. Miałem wyćwiczony węch, ale nie znalazłem zapachu mojego siostrzeńca, jedynie ten sam zapach ciężarówki... Spojrzałem na nich i wskazałem łbem kierunek, w którym oddaliła się maszyna. Obym się nie pomylił.

Od Louren'a

Pochyliłem łeb, cicho powarkując. Musiałem, musiałem znaleźć Sorena... Za każdą cenę...

Od Neos' a

-No i mam coś...?-Zapytałem i spojrzałem na Lou.-O cholera.-Zakląłem widząc jego prawdziwą postać.

Od Ash'a

Troszke mnie to zszokowało... No bo... Nagle Lou zaczął dorównywać mi wzrostem... I do tego wyglądał dość strasznie...
Spojrzałem na Neos'a. Wciąż leżał na ziemi, chyba jeszcze nie zauważył przemiany Louren'a...

Od Neos' a

Nie powiem, że czułem się jak wór kartofli, ale tak właśnie było... Kiedy Ash zatrzymał się obok Lou padłem na ziemię z cichym jękiem ulgi.

Od Louren'a

Adrenalina buzowała mi w żyłach. Im dłużej biegłem, tym bardzie wydawało mi się, że rosnę. I owszem. Cieni było coraz więcej, okrywały moje ciało i stawały się częścią mnie. Wszystko wokół mnie stało się głośniejsze, wyraźniejsze i bardziej wonne... Chyba dziedzictwo zaczynało brać nade mną kontrolę....
Zaczynałem być demonem.

Od Ash'a

Biegłam ze swoją najwyższą szybkością. Neos wczepił się w moje futro, by nie spaść. Starałem się wymijać drzewa, jednak od czasu do czasu uderzałem w któreś zadem.

Od Neos' a

Poczułem się zraniony... Ruszyłem jak najszybciej potrafiłem, ale po chwili potknąłem się, nie miałem już siły. Ash wziął mnie na plecy. Czułem się idiotycznie....

Od Sorena

Obudził mnie zgrzyt klapy ciężarówki. Znów staliśmy. Poderwałem się na równe łapy i wystawiłem pysk przez kraty. Co się stało? Puszczają nas? Kilkunastu ludzi zaczęło wynosić nasze klatki na ziemię, we mnie wstąpiła nowa nadzieja. Zwierzęta, z pozostałych transporterów zrobiły się nerwowe i kuliły po kątach. Rozejrzałem się, widziałem jak oprawcy nosili wiadra, jedne pełne mięsa, drugie z błotem. Co oni zamierzali? Poczułem jak coś ciężkiego upada na moje futro brudząc je, błoto. Wyskoczyłem do przodu i coś zacisnęło się na moim pysku. Zacząłem się rzucać, ale im właśnie o to chodziło. Chcieli, abym był cały w błocie, miałem być niewyczuwalny... Kiedy skończyła się błotna kąpiel ściągnęli sznurkowy kaganiec i wrzucili kawał mięsa. Nie byłem głody, więc nie rzuciłem się jak inne zwierzęta. Po paru minutach znów byliśmy w ciężarówce, ale to nie była ta co poprzednio... Znów ruszyliśmy w podróż. Położyłem się na ściółce i westchnąłem. Może w domu jest im lepiej beze mnie?

Od Ash'a

Zostawiliśmy Neos'a w tyle, a po chwili i ja zacząłem nie nadążać...
- Tylko nie rób nic głupiego! - zawołałem do Lou. Ten ledwo zauważalnie skinął głową i jeszcze przyśpieszył. Ludzie, co za struś wyścigowy... Po paru sekundach już go nie widziałem. Przystanąłem i zaczekałem na Neos'a. Gdy się ze mną zrównał przykucnąłem.
- Właź. Trzeba się trochę pośpieszyć...

Od Neos' a

-Na co tak patrzycie, czas nas goni. Szybko!-puściłem się biegiem śladami ciężarówki. Oni również ruszyli. Już po chwili zostałem w tyle za nimi. Cholerne alfy...

Od Louren'a

Znów wyszczerzyłem kły.
- Zabrali go... - zacząłem warczeć. - Zabiję ich... - podniosłem się gotowy do biegu.
- Czekaj, ja też ide. - ojciec czekał już, zmieniony w wilka. Oboje spojrzeliśmy wyczekująco na Neos'a.

Od Neos' a

Spojrzałem na mojego szfagra i jego syna z ulgą. Zacząłem węszyć szukając zapachu drugiego chłopca. Na drodze widoczne były ślady kół.
-Lou... A gdzie Twój brat?-zapytałem cicho i położyłem uszy po sobie.

Od Louren'a

Znieruchomiałem. Ojciec...
Poczekałem, aż mnie puści, i ze zwieszoną głową usiadłem przed nim. Cienie częściowo zniknęły.
- Przepraszam...

Od Ash'a

Padłem na kolana przy worku i zacząłem gorączkowo rozdzierać materiał.
W momencie, gdy światło padło na zaciśnięte powieki Louren'a, gwałtownie otworzył oczy, ukazując złote ślepia. Chłopak rzucił się na mnie, najwyraźniej nie do końca wiedząc, kim jestem. Mocno przycisnąłem go do ziemi.
- Louren, to ja!!

niedziela, 28 czerwca 2015

Od Neos' a

Ruszyłem za nim bojąc się jego reakcji. Starałem się trzymać na uboczu i tylko go naprowadzać. Z oddali zobaczyłem worek na zwłoki i zamarłem... O nie, chyba się nie spóźniliśmy?

Od Ash'a

Wiadomość od Neos'a sprawiła, że moje serce się zatrzymało. Kazałem Laili został w domu, a sam pobiegłem tropem. To co zobaczyłem...

Od Sorena

Spojrzałem na brata, to coś czarne i jak Lou dostaje kijem w łeb. Zabrali jego klatkę z widoku, przykryli czarną płachtą. Spędziłem cały dzień w zamknięciu nie dostając odpowiedzi od brata. Chyba, nie umarł...?

Pod wieczór załadowali klatki do ciężarówki, w tym moją. Widziałem trzy lisy, mnóstwo zajęcy w jednej kaltce, jednego wilka i kilkanaście psów. O co z tym wszystkim chodziło? Moją uwagę przykuł worek na zwłoki, z jego wylotu wystawały łapy znanego mi wilka... Lou... Ruszyliśmy.

Niedaleko znanego mi miejsca wyrzucili ciało i ruszyli dalej. Ja wyłem za nim żałośnie póki nie zmożył mnie sen. Nie był to jednak cukierkowy bal...

Od Louren'a

Wybudził mnie zapach krwi. Otworzyłem oczy i podniosłem się na drżące łapy.
Co do...
Klatka?
Soren!
Rozejrzałem się dokoła w poszukiwaniu brata. Znalazłem go. Również był w klatce, dźgali go...
Moja wściekłość wzrosła. Zacząłem warczeć. Oczy ludzi zwróciły się w moją stronę.
Pozwoliłem by moje oczy zapłonęły.
I na raz z mojego ciała wystrzeliły wijące się cienie.
Miałem teraz jeden cel.
Zabić ludzi i uwolnić brata.

Od Neos' a

Pewnie była bardzo zmęczona, skoro znów spała. Zostawiłem ją i poszedłem się przewietrzyć. Zaniepokoił mnie zapach krwi i człowieka. Pobiegłem tropem czerwonego płynu. Znalazłem  zapach mojego siostrzeńca. Powęszyłem znowu i wyczułem drugiego..wróciłem do ich rodziców.

Od Rinmaru

Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Wieeeem... - wymamrotałam i zapadłam w głęboki sen...

Od Neos' a

Poczułem się wspaniale słysząc to.
-Ja Ciebie też Rinmaru, ja Ciebie też...

Od Sorena

Resztkami świadomości rozpoznałem mojego brata, który upadł na bok w kałużę krwi i krzyki koleknych myśliwych. Ktoś uderzył mnie pałką w łeb i uniósł. Zaskomliłem za bratem i odpłynąłem.

Obudziłem się w jakieś klatce leżąc na słomie. Słyszałem ujadające psy, głosy ludzi i uderzenie w kraty. To właśnie ono mnie obudziło. Otworzyłem oczy i podniosłem się. Kiedy wyprostowałem łapy dokonałem krat grzbietami, klatka była stanowczo za mała. Rozejrzałem się i zobaczyłem gapiących się na mnie ludzi. Chyba na coś czekali... Poczułem jak w zad dźga mnie coś ostrego i skoczyłem na drzwi klatki. Usłyszałem aplauz, zadowolone krzyki mężczyzn i wyrażające oburzenie kobiety. Gdzie ja do cholery byłem? Louren! O matko, a co z moim bratem?!

Od Rinmaru

Wtuliłam się w jego pierś.
- Neeeeooos.... Kooocham cie... - wymruczałam. To był chyba pierwszy raz, gdy to powiedziałam...

Od Neos' a

Zadowolony pogłaskałem ją po policzku i pocałowałem w czoło. Przykryłem ją kocem i ułożyłem obok niej.

Od Rinmaru

Czułam miękki dotyk na głowie. Złapałam za tą dłoń i podłożyłam ją sobie pod policzek.

Od Neos' a

Uśmiechnąłem się widząc jak się śmieje przez sen. Położyłem ją obok siebie delikatnie i zacząłem głaskać po głowie.

Od Louren'a

Drgnąłem. Czy to był...
Soren!!
Jak szalony pognałem do miejsca, z którego dochodziło wycie. W biegu zmieniłem się w wilka. A na miejscu...
Myśliwy pochylał się nad moim bratem, gotowy do oskórowana go.
Troszeczkę się zdenerwowałem.
Skoczyłem na mężczyzne. Wylądowałem na nim i zacząłem go szarpać. Nie mogłem się powstrzymać... Mimo że czułem ostrze noża raz po raz wbijające się w mój bok, nie mogłem przestać.
Rozszarpałem myśliwego na strzępy.
Ziemia pod moimi łapami pokryła się czerwienią jego krwi oraz głęboką, nieprzeniknioną czernią mojej...

Od Rinmaru

W moim śnie Neos mnie gonił, kusił słodkim głosem. Miałam ochotę po prostu na niego zaczekać i pozwolić się złapać, ale ta zabawa była fajna...

Od Sorena

Byłem zły na ojca, matkę i mojego brata. Czego znowu nie widziałem? Czemu znów jestem pomijany? Co ze mną nie tak? Poczułem pociągnięcie za lewą łapę i ból u jej nasady. Zawyłem i upadłem. Cholera, pułapka. Tym razem jednak dobrze pilnowana. Myśliwy podszedł do mnie celując w moją szyję. Odsłoniłem kły i warknąłem głośno. W moich oczach widoczny był szał. strzałka wbiła się w moją żyłę. Zdążyłem cicho zawołać pomocy i padłem pod wpływem narkotyku...

Od Neos' a

Nie zostawiłem jej tym razem. Trzymałem ją blisko siebie przysypiając.

Od Louren'a

Westchnąłem i wyciągnąłem spod koszuli złoty kamień na łańcuszku. Jego przejrzyste kiedyś wnętrze pokryło się cieniem.
Nie zostało dużo czasu, musze się pośpieszyć...

Od Rinmaru

Po paru chwilach zasnęłam znowu. I znów miałam sny.
Jednak teraz były pełne ciepła...

Od Sorena

-O czym Ty mówisz? Co przede mną ukrywasz?!-Oburzyłem się i machnąłem łapą uderzając w piach. O co mu chodziło?! Spojrzałem na niego i uciekłem do lisa...

Od Neos' a

Tuliłem ją do siebie bujając lekko. Mruczalem jej kołysankę mojej mamy...

Od Louren'a

Westchnąłem.
- Sor.... - przysiadłem. - Wiesz... Może teraz nie zrozumiesz moich słów, ale... Ty jesteś tu potrzebny... Już niedługo zrozumiesz, z jakiego powodu. Owszem, możemy urwać się na parę dni, ale TY musisz zostać z matką i ojcem... - przez twarz przemknął mi skurcz. To co miało się zdarzyć... To, o czym wiedzieliśmy tylko ja i ojciec...
Dziedzictwo.

Od Rinmaru

Obudziłam się oblana zimnym potem. To było straszne...
Wtuliłam się w Neos'a pochlipując jak dziecko...

Od Sorena

Spojrzałem na swojego brata podekscytowany. Zdziwiony przekrzywił łeb w bok.
-Lou mam propozycje. Zostawmy kiedyś naszych rodziców i żyjmy we dwoje? Na własną rękę?

Od Neos' a

Kiedy wróciłem moja Rin rzucają się przez sen. Przytuliłem ją i zacząłem ostrożnie budzić
-Rin, skarbie. To tylko sen, kochanie.

Od Louren'a

- Wiesz... Może kiedyś pozwolę ci spojrzeć w mój umysł. - widziałem, że w jego oczach zapaliła się dziecięca ciekawość. - Ale najpierw będziesz musiał mnie upić. - zachichotałem. Zrobił skwaszoną minę.

Od Rinmaru

Miałam koszmar.
Ten dzień gdy... Prawie robili mi TO.
Jeden z dwóch powodów przez które nie mogłam normalnie żyć, bojąc się każdego szelestu.
Zaczęłam rzucać się po całym łóżku...

Od Sorena

Byłem zawiedziony, że moja sztuczka nie zadziałała. Cofnąłem się i wytarzałem w trawie. Patrzyłem na brata.

Od Neos' a

Wyszedłem do kuchni zaraz po tym jak okryłem ją kocem. Nie rozumiałem co się stało.

Od Rinmaru

Gdzieś nad ranem zasnęłam. Czułam się okropnie źle. Wiedziałam, co to za uczucie. Myślałam, że już się do niego przyzwyczaiłam... Ale to tak strasznie bolało...
Odrzucenie...
Jedynym małym, jasnym płomyczkiem nadziei było to, że gdy zaczęłam trząść się z zimna ktoś okrył mnie kocem...

Od Louren'a

Uśmiechnąłem się z czułością. Mój braciszek...
- Niestety, Sor, ale to nie przejdzie... - całkowicie zamknąłem mój umysł. Długo zajęło mi nauczenie się, by wszystkie cienie z mojego umysłu trzymać na uwięzi...

Od Neos'a

Nie zareagowałem. Spędziłem resztę na fotelu nocy słuchając jej płaczu...

Od Sorena

Zbliżyłem się do niego i położyłem mu łapę na plecach. Dotknąłem jego umysłu i spróbowałem wyczytać o co mu chodziło. Dopiero uczyłem się tej umiejętności.

Od Rinmaru

Skuliłam się.
- Ppprzepraszam... - wypiszczałam. Znów zaczęłam ryczeć...

Od Neos' a

Totalnie zgłupiałem. Odsunąłem się od niej i usiadłem w fotelu. O co jej chodziło?!

Od Louren'a

Prychnąłem, rozbawiony.
- Och, gdybyś wiedział... - wymamrotałem. Soren spojrzał na mnie pytająco, ale ja stanąłem na samej krawędzi w ludzkiej postaci, trzymając ręce w kieszeniach i obserwując księżyc. Gdyby wiedział...

Od Rinmaru

- S-sama nie wiem! - mój głos zabrzmiał płaczliwie. Zaczęłam się trząść...

Od Sorena

Warknąłem na niego przechodząc obok i usiadłem na skraju wzniesienia. Rozejrzałem się po terenach porównując je z opisami lisa. Kątem oka patrzyłem na brata. Kiedy się odwrócił skoczyłem na niego i powaliłem go. Po chwili leżał pode mną z gardłem w moich zębach. Puściłem go i zaśmiałem się.
-Może jesteś szybszy, ale w walce mi nie dorównasz...

Od Neos' a

-Czego?!-Cofnąłem się zdziwiony. Widziałem jej skuloną sylwetkę. Chciałem ją przytulić, ale to tylko wpędziło ją w większą panikę.

Od Louren'a

- A więc... Zobaczmy, czy mnie dogonisz. - przemieniłem się w wilka i puściłem w las. Soren bez problemów pobiegł za mną. Posłał mi triumfujące spojrzenie. Zaśmiałem się w duchu i przyśpieszyłem. Zwiększałem prędkość, póki Soren nie został daleko w tyle. Zatrzymałem się i poczekałem na niego.
- Musisz troche poćwiczyć, braciszku...

Od Rinmaru

Nerwowo przełknęłam ślinę i odwróciłam twarz.
- Ja... Boję się. - wyszeptałam.

Od Sorena

-Dajmy im znać, że byliśmy tu i możemy iść.-Spojrzałem na fikusa w rogu. Spojrzałem na brata znacząco i zbliżyłem się do kwiatka. Odlałem się na niego i przybiłem piątkę bratu wychodząc z domu za nim.

Od Neos' a

-Rinamru, co się stało?-zapytałem przerywając pieszczotę.-Coś nie tak?-Zdziwiłem się i pogłaskałem ją po policzku.

Od Louren'a

- Wiem mniej więcej... - przysiadłem obok niego. - Mamy teraz dwie możliwości; Albo jeden z nas pójdzie do staruszków, a drugi do Neos'a i im przeszkodzimy, albo pójdziemy na małą wycieczkę i udamy że o niczym nie wiemy... - zazwyczaj nazywałem wuja po imieniu. Przerosłem go, mówienie "Nie, wujku" albo "Tak, wujku" brzmiało w tej sytuacji dość komicznie...

Od Rinmaru

Pozwalałam mu na wszystko, całując go. Jednak w momencie, gdy poczułam nacisk jego ciała TAM, ogarnęła mnie panika i z cichym piskiem się odsunęłam.

Od Ash'a

Przez tą krótką resztę nocy, która nam została, rozmawialiśmy szeptem. O naszych synach, o ich przyszłości. I o tym, że z nich obu zrobiły się niezłe odludki...

Od Sorena

Spojrzałem na niego i przeciągnąłem się.
-Mhm, u wuja to samo.-Odparłem cicho.-Wiesz kto z nim siedzi?-Już jako człowiek usiadłem na kanapie i przetarłem twarz zmęczony. Byłem cały ubrudzony błotem, we włosach miałem liście.

Od Neos' a

Pieściłem ją ostrożnie napawając się jej bliskością, jej wspaniałym ciałem i zapachem. Położyłem ją na łóżku i zawisłem nad nią.

Od Laili

Gdyby nie dłoń Ash' a, która skutecznie mnie uciszała nie potrafiłbym siedzieć cicho. Ta noc była cudowna, nie chciałam poranka.