niedziela, 28 czerwca 2015

Od Sorena

Resztkami świadomości rozpoznałem mojego brata, który upadł na bok w kałużę krwi i krzyki koleknych myśliwych. Ktoś uderzył mnie pałką w łeb i uniósł. Zaskomliłem za bratem i odpłynąłem.

Obudziłem się w jakieś klatce leżąc na słomie. Słyszałem ujadające psy, głosy ludzi i uderzenie w kraty. To właśnie ono mnie obudziło. Otworzyłem oczy i podniosłem się. Kiedy wyprostowałem łapy dokonałem krat grzbietami, klatka była stanowczo za mała. Rozejrzałem się i zobaczyłem gapiących się na mnie ludzi. Chyba na coś czekali... Poczułem jak w zad dźga mnie coś ostrego i skoczyłem na drzwi klatki. Usłyszałem aplauz, zadowolone krzyki mężczyzn i wyrażające oburzenie kobiety. Gdzie ja do cholery byłem? Louren! O matko, a co z moim bratem?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz