sobota, 4 lipca 2015

Od Laili

Spojrzałam na ryciny, mój kochany był świetnym artystą. Obrazy wydawały się żywe, dokładnie odwzorowały postaci. Spojrzałam na ilustrację przedstawiającą jego ojca i poczułam przypływ sympatii, z tym człowiekiem bym się dogadała, jego siostra wydawała się bardzo wesoła, może nasi synowie znaleźliby w niej kompana do zabaw. Kiedy spojrzałam na jego matkę cała ta radość, którą czułam patrząc na pozostałych członków gdzieś znikła. Poczułam jak od tego zdjęcia bije chłód, duma i wyższość. Mimo, że było to zwykłe zdjęcie dostałam gęsiej skórki. Jak dobrze, że ta kobieta już nie żyje... Nie, nie powinnam tak myśleć. Ona jest bardzo ważna dla mojego męża, po prostu się cieszę, że nie muszę jej spotykać, ale nie życzyłabym jej  źle. Pewnie taka jest, powinna być dla mnie wzorem matki, pewnie by mnie uczyła... Co to ja przy niej? Przy moim Ash' u, krwi z jej krwi...? Spojrzałam na ukochanego szukając podobieństw do jego rodziców. Chyba wdał się w matkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz