Podążyłem za nim.
- Tato, rzućże butelkę wody. - zawołałem. Usiadłem przed Sorenem tak, by nie mógł uciec.
- To będzie niezła zabawa, próba udomowienia brata. - pieszczotliwie pociągnąłem go za ucho. Z warknięciem złapał mnie kłami za rękę. Po mojej skórze spłynął strumyczek krwi. Soren mnie obserwował. Nie zabrałem ręki.
- A gryź ile chcesz, w dzieciństwie dość się nażarliśmy. - spojrzałem mu głęboko w oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz