sobota, 30 maja 2015

Od Ash'a

Znów byłem w wiosce mojego dzieciństwa. Ku mojemu zdziwieniu, mój najlepszy przyjaciel, Kaen, wciąż żył i dorobił się sporej rodziny. Teraz pomagał mi załatwić wszystkie sprawy. Wciąż byłem tutaj alfą. Musiałem wybrać zastępce. Cały dzień szukałem odpowiedniej osoby.

Pod wieczór usiadliśmy w miejscu, które było naszą kryjówką. Musiałem go o coś zapytać. Siedzieliśmy na porośniętym mchem pniu. Usłyszałem szelest w krzakach, jednak nikogo tam nie było. Zacząłem mówić.

Od Laili

"Postaram się szybko wrócić"-przypomniałam sobie jego słowa leżąc w jego łóżku. Ash' a nie było już pięć dni, pozostałych wilków oprócz mojego brata również nie widziałam... Zastanawiałam się czy alfa jest cały, czy wszystko gra. Dlaczego nie wracał? Wtuliłam nos w jego poduszkę, a jeśli leży gdzieś ranny? Muszę go znaleźć... Tak, szybko. Wybiegłam z domu w wilczej postaci i poszłam tropem Ash' a

Od Ash'a

- Jasne że nie będziecie. - uśmiechnąłem się. Albo mi się zdawało, albo zachowywałem się jak idiota. - Muszę na chwilę gdzieś iść, w tym czasie dom jest całkowicie do waszej dyspozycji. Postaram się szybko wrócić. - zamieniłem się w wilka.

Od Laili

Spojrzałam na brata, a ten skinął głową-Jeśli nie będziemy przeszkadzać-odparłam cicho i spojrzałam na niego.

Od Ash'a

- No.. Eeee.. Nic, nie widziałem po prostu kiedy wyszłaś... - serio, czy mi brakuje słów? Przełknąłem ślinę. - Tak więc zostaniecie?

Od Laili

Spojrzałam na niego-Stało się coś Ash?-zapytałam cicho unikając kontaktu wzrokowego. Miałam nadzieję, że nie ma niczego za złe.

Od Ash'a

Przez parę minut rozmyślałem o... czymś. I powoli napływał taki pomysł... Nie byłem pewny, ale... Może jednak?
Zauważyłem, że Laila zniknęła. Wstałem i wyszedłem na dwór, by jej poszukać. Jednak gębe będe trzymał na kłódkę...

Od Laili

Spojrzałam na niego i wstałam z miejsca-Nie chcę przeszkadzać, cześć-pożegnałam się. Brat czekał na mnie przed domem w ludzkiej postaci. Widząc bandaże wywrócił oczami.

Od Ash'a

- Jeśli chcecie, możecie tu zostać. Mam zamiar sporo powiększyć ten dom... - zaproponowałem, nie do końca słuchając i pogrążając się w myślach.

Od Laili

-Cieszę się przyjacielu-przytuliłam go lekko i usiadłam z powrotem na krzesło-Muszę poszukać jakiegoś miejsca z Neos' em, choć on jest już raczej typowym wilkiem z jamą...

Od Ash'a

Spojrzałem na nią.
- Do czego zmierzasz? Tak, lubię cię. - podciągnąłem kolana pod brodę.

Od Laili

-Tak, chyba tak... Przepraszam-zmieszałam się-Nie było tak łatwo go znaleźć-odparłam cicho-Ash, lubisz mnie?-spytałam prawie bezgłośnie

Od Ash'a

- Mówisz tak mimo że sama go odnalazłaś? Serio? - wyrzuciłem resztki z talerza i usiadłem spowrotem.

Od Laili

Nie, nie smuć się... Nie chcę patrzeć jak cierpisz. Szybko, jakiś wesoły temat...-Widzę, że klucz się odnalazł-oznajmiłam radośnie, licząc, że mój plan wypali. Przysnęłam się do niego lekko.

Od Ash'a

- Nigdy. Dlatego właśnie najwyraźniej muszę pozostać samotny... - mówiłem prawdę. Nie znałem takich uczuć. Zawsze otaczała mnie tylko pustka... Czułem, jak mój dobry humor gdzieś znika. - Dlatego też nie wiem, jak zachować się w towarzystwie.

Od Laili

-Nigdy nikogo nie kochałeś?-zdziwiłam się bardzo. Nie wierzyłam mu, musiał kiedyś coś do kogoś poczuć...

Od Ash'a

Zamilkłem. Przypomniało mi się, że...
- ...Nie wiem nawet, czy wogóle potrafię kochać. Tyle lat... i nic. Żadnego, nawet najmniejszego uczucia. - to było chyba to, co mnie najbardziej dręczyło.

Od Laili

-No, ale gdyby się taki ktoś trafił... Byłbyś w stanie go pokochać?-zapytałam rumieniąc się tak "słodko". Zaczęłam grzebać widelcem w jedzeniu.

Od Ash'a

Zamyśliłem się, po czym cicho prychnąłem.
- A kto by mnie chciał? Wszystko wskazuje na to, że jestem skazany na samotność.

Od Laili

Starałam się unikać jego wzroku, ale po prostu się nie dało... Westchnęłam cicho-Nadal uważasz, że jesteś za stary na partnerkę?-zapytałam bardzo cicho i podniosłam na niego wzrok znad śniadania.

Od Jeff' a

-Szkapa nie lubi wilków? To czego tu szuka?!-spojrzałem na rogacza i kłapnąłem kołami obok jego tylnej nogi kiedy zacząłem dookoła nich chodzić. Jednoróg chciał mnie kopnąć, ale odskoczyłem. Zraniłem go wbrew sobie w nogę, lekkie zadrapanie, ale to starczyło, aby spowodować lawinę...

Od Ash'a

Zabrałem się za swoją porcję. Próbowałem zgadnąć, o czym myśli Laila. Świdrowałem ją spojrzeniem. W myślach powtarzałem "no powiedz, no..."

Od Avaline

- Nie mów tak o nim, Jeff - powiedziałam szubko bo Saris chciał na niego zaszarżować. Pogładziłam sierść Jednorożca. Rękawem starłam łzy. 
- "Jedziemy Avelin" - ukląkł bym wsiadła.
Pokręciłam głową.
- Niech stado tu przyjdzie Saris - powiedziałam cicho - tu jest bezpiecznie.
- "Nie, stado nie będzie między parszywymi wilkami " - skulił uszy patrząc się na Jeffa.
- Ale ja też jestem wilkiem ,Saris.
Saris prychną.

Od Jeff' a

.Spojrzałem na rogacza i nastroszyłem sierść warcząc na niego cicho... Usiadłem i oblizałem się-Aveline, w porządku? Kim jest ta szkapa?-zapytałem. Czarny zwierz nie przypadł mi do gustu, wadera przez niego płakała. Mierzyłem go wzrokiem.

Od Aveline

Stanęliśmy na polenię a za nią rozciągał się Las Dusz. Lu usiadła mi na ramieniu i szybko powiedziała.
- "Już jest blisko" 
Czułam go. Zrobiłam kilka kroków w stronę lasu. Usłyszałam rżenie. Coraz głośniejszy stukot kopyt. Nagle zaczęłam się bać. Lecz nie o siebie tylko o Jeffa. Saris przecież nic nie wiedział! Zamknęłam oczy i otworzyłam aułre. Spróbowałam nawiązać z nim kontakt lecz na próżno. Saris najwyraźniej się czegoś bał.
Nagle wbiegł na polane czarny jednorożec. Staną dęba i zarżał. Oddychał szybko. 
- Saris, spokojnie - i delikatnie przytuliłam jego głowę.
- "Wiesz jak stado się martwiło!" - wykrzyczał.
Przegryzłam wargę i cicho powiedziałam.
- Przepraszam
- "Więcej tak nierób, chodziarz powiedz gdzie idziesz i ne zamykaj aury" - powiedział ze złością.
Pogłaskałam go i na policzek spłynęła mi łza. On westchną.
- "Nie rozklejaj mi się tu" - powiedział spokojnym głosem i zaczął mnie trącić nosem.
Po chwili spojrzał na Jeffa. Nie był zadowolony....

Od Jeff' a

Spojrzałem na nią i skinąłem głową-Tylko jeśli sytuacja nie będzie tego wymagała-odprłem i ruszyłem za nią. Nie pytałem gdzie biegniemy, nie interesowało mnie to. Chodziło mi tylko o trochę rozrywki i pewność, że nie zrobi głupstwa. Dotrzymywałem jej kroku z łatwością. Już po dłuższej chwili wyczułem mocny ślad tego zapachu, usłyszałem dźwięk kopyt uderzających w ziemię. Czyżby koń? Konie tak nie pachną. To ciut podobny zapach, hm... Jednorożec? Spojrzałem na nią, chyba zorientowała się, że już wiem...

Od Aveline

- "Pani?" - spytała cicho Lu.
Przełknęłam ślinę. Dobrze wiedziałam ze w końcu z watahy ktoś znajdzie Jednorożce. Lecz przynajmniej teraz mogłam nie przelać krwi jednorożca.
- Lu, w jakiej odległości jest Saris?? - spytałam.
-"Z moich wyliczeń wynika ze jest już przy Wrotach Ciemności" - rzekła Lu.
Czyli na granicach watahy. Obliczyłam sobie że smoktamy się z Sarisem na granicach Lasu Dusz.
- Dobrze Jeff, ale obiecaj mi, że nie zapolujesz na niego- rzekłam do Jeffa.

Od Laili

Spojrzałam na posiłek i spróbowałam go. Jajecznica nie była idealna, ale na swój sposób smaczna. -Całkiem dobre-odparłam nie odpowiadając na jego pytanie i uśmiechnęłam się blado. Chyba ta odpowiedź go nie zadowoliła, ale nie okazał tego po sobie.

Od Jeff' a

Co się stało? Co powiedział jej ten ptak? Podszedłem do niej i położyłem jej dłoń na ramieniu-Aveline, musisz nam powiedzieć co się dzieje, jesteśmy watahą. Musimy sobie ufać i pomagać-spojrzałem na nią poważnie-Domyślam się, że coś idzie, pewnie coś złego albo strasznego. Musisz powiedzieć co, chcę Ci pomóc-uśmiechnąłem się do niej ciepło. Moje nozdrza zaczęły pracować jak u zwierzęcia łapiąc więcej zapachów, coś obcego pojawiło się na naszym terenie. Uśmiechnąłem się drapieżne, ktoś obcy równa się starcie z nim-Aveline czy to jego zapach unosi się po terenie watahy...?

Od Aveline

Boże, jak mu to powiedzieć? Tego się nie da powiedzieć!! Jak zareagują na Sarisa... Na całe stado!!!
Stałam z pochyloną głową. 
Boże, co ja tu robię?! Saris mnie zatłucze lub ich!!
Nagle usłyszałam świergot. Spojrzeliśmy w górę, po chwili wylądowała mi na ramieniu Lu.
- "Saris nadchodzi jest trochę na północ od nas ale dobiegnie tu galopem za pul godziny" - powiedziała
- Co!!?? - krzyknęłam.
Przestraszyłam się nie na żarty. Kolana ugięły się pode mną....

piątek, 29 maja 2015

Od Ash'a

Nagle jakoś dziwnie ucichła. Nałożyłem pseudo-jajecznicę na talerze. Nie potrafiłem gotować, ale raczej trujące to nie było...
- Co jest? - zapytałem, nie mogąc znieść ciszy.

Od Laili

Zrobiło mi się smutno, to jego obowiązek. Zawiązałam bandaż na kolanach i założyłam plaster na łokieć. Wyjrzałam przez okno opierajac głowę na ręce

Od Ash'a

- Jestem po prostu wdzięczny. No i martwienie się to obowiązek alfy. - wcisnąłem jej w ręce apteczkę.

Od Laili

-Nie trzeba, nie boli, jest dobrze-spojrzałam na niego uśmiechnięta-Czyżby alfa się o mnie martwił?

Od Ash'a

Westchnąłem.
- Przyznaje, niezdara z ciebie... - wyciągnąłem z szafki apteczkę. - Musisz sobie sama poradzić. Ja się na tym nie znam, a z moimi wielkimi łapami tylko więcej szkód narobie...

Od Laili

-Nie musisz na mnie krzyczeć-burknęłam jak obrażone dziecko i usiadłam posłusznie na stołku-Ja tylko wychodziłam z łóżka i zaplątała mi się noga, spadłam..

Od Ash'a

Spojrzałem na nią groźnie.
- Nie zmieniaj tematu tylko siadaj na krześle i gadaj co żeś zrobiła.

Od Laili

-J-ja?-zająknęłam się-Nic-odparłam obojętnie-Co tam robisz smacznego-chciałam zmienić temat.

Od Ash'a

Wciąż nuciłem pod nosem, gotując. Na początku nie zauważyłem, że Laila jest w kuchni, poczułem jednak krew. Odwróciłem się.
- Coś ty zrobiła? - jęknąłem, widząc czerwone plamy na jej kolanach.

Od Laili

Obudziłam się w łóżku, dziwne... Jak dobrze pamiętam siedziałam na podłodze i czekałam, aż Ash się obudzi. Usiadłam i rozejrzałam się, to był jego pokój... A to jego łóżko! Wyskoczyłam spod pościeli jak poparzona. Matko, co ja robię?! Niestety noga zaplątała mi się w koc i upadłam. Jęknęłam i wstałam. Potrzaskałam sobie łokieć i kolana. Wyszłam do kuchni i zastałam tam Asha, był pełen życia

Od Ash'a

Obudziłem się następnego dnia. Na dworze było jeszcze ciemno.
Poczułem coś w dłoni.
Klucz.
Gwałtownie usiadłem. I wtedy zauważyłem, że nie jestem sam. Laila spała, oparta o ścianę. Nie wiem gdzie znalazła klucz, jednak byłem jej nieskończenie wdzięczny. Powoli wstałem i przełożyłem ją na swoje miejsce tak, by się nie obudziła. Wymknąłem się do kuchni.
Przełożyłem łańcuszek przez głowę. Zaraz po tym poczułem ciepło na piersi, tam gdzie leżał klucz. Był lekko potłuczony, jednak gdy tylko zawisnął na mojej szyi, rysy wygładziły się i wyglądał jak dawniej, a we mnie wstąpiła nowa energia.
Nucąc, zacząłem robić śniadanie.

Od Jeff'a

-No cześć, co tam?-zapytałem przyjacielsko-Plotkujesz z ptaszkami?-zażartowałem i puściłem jej oczko. Spojrzałem na gałęzie szukając większej liczby ptactwa. Przeniosłem wzrok na Aveline, wyglądała na zmartwioną i zmęczoną-O co chodzi?-zapytałem zmartwiony. Jeff się o kogoś martwi, yeah! Zapiszcie to w kalendarzu...

Od Laili

Zanim wyszłam do brata weszłam do pokoju chłopaka, aby sprawdzić czy usnął. Spał jak aniołek. Uśmiechnęłam się do siebie i podeszłam okryć go mocniej kocem. Co się ze mną stało, że mu zaufałam? Wyszłam wzdychając cicho. Wybiegłam do brata i skoczyłam na niego w locie polimorfując. Zaczęliśmy się żreć, póki nie leżał pod moimi łapami-Co zrobiłeś z tym kluczem?!-warknąłem i kłapnęłam kłami obok jego pyska. Dziś zamiast skomleć próbował mi oddać-Gadaj-przydusiłam go
-Po co Ci on?-zapytał dusząc się. Nacisnęłam mocniej i wtedy wskazał mi łbem swoją kryjówkę. Puściłam go i dopadłam do jego skarbów. Kiedy chciałam wracać skoczył na mnie... Wypuściłam wisiorek z pyska i któreś z nas przygniotło go łapą... Matko, aby nic się z nim nie stało! Spojrzałam na klucz, był potłuczony i pobrudzony, ale w miarę cały. Warcząc ciągle na brata wróciłam do Ash' a. Odniosłam jego cenną pamiątkę i wróciłam do brata zła. Jeszcze trochę powarczeliśmy na siebie  i nam przeszło... Czekałam, aż alfa otworzy oczy i ujrzy obok swój skarb..

Od Ash'a

- Nie wiem nawet czy usne... - naciągnąłem koc na głowę i skuliłem się. Zachowywałem się jak dziecko, to było żałosne. Jednak jakoś nie potrafiłem inaczej... Sen mógł być jakimś rozwiązaniem.
Poczekałem aż Laila opuściła pokój i sięgnąłem do szafki. Wyciągnąłem z niej fiolkę tabletek nasennych. Połknąłem dwie sztuki, i już po paru minutach osunąłem się w ciemność.

Od Laili

Jak to zrobić, aby Ash go nie zabił, ale dał mu nauczkę? Patrzyłam na alfę zamyślona. Spojrzał na mnie pytająco, ale ja bez słowa podeszłam do okna. Neos leżał pod drzewem i bawił się czymś błyszczącym... Obejrzałam się na chłopaka-Może prześpij się?-zaproponowałam-To był bardzo męczący dzień...

Od Ash'a

Lekko skinąłem głową. Czułem się ciężko. Jakby zeszło ze mnie powietrze, a razem z nim chęć do życia. Westchnąłem cicho. Moja sentymentalność nie jest godna podziwu...

Od Laili

-Ash, w porządku?-zapytałam i ostrożnie położyłam dłoń na jego łopatce. W razie gdyby się poruszył miałam zamiar szybko ją zabrać, nie chciałam mu się narzucać. Pogłaskałam go po plecach-Poszukam go jutro z Neos' em, zna wiele ciekawych kryjówek i mówił dziś, że osiągnął...-czyżby o to chodziło?-cel...-Czy mój brat byłby w stanie zrobić coś takiego? Nie, a jeśli... Neos, ty głupku! Spojrzałam na czarnego spłoszona

Od Ash'a

Usłyszałem ciche kroki. Mimo, że leżałem twarzą do poduszki, wiedziałem, kto to. Znałem dźwięk i rytm tych kroków na pamięć...
...
Zaraz, co ja myśle?! To nienormalne!!
Zacząłem bić się z tymi dziwnymi myślami. Poczułem, że łóżko obok mnie się ugina. Laila usiadła na samym skrawku posłania.

Od Laili

Nie chciałam mu przeszkadzać, więc wyszłam poszukać mojego brata... Dlaczego tak szybko wyszedł? Spotkałam go wgryzającego się w sarnę. Dołączyłam do posiłku obserwując go. Był dziwnie wesoły-Co się stało?-zapytałam przerywając ciszę. On spojrzał na mnie i zamerdał ogonem
-Udało mi się, zrobiłem to. Osiągnąłem swój cel-nie rozumiałam o co mu chodziło... Dokończyliśmy posiłek w ciszy, a potem wróciłam do Ash' a. Po drodze widziałam Jeff' a i Aveline, ładna parka.

Od Ash'a

Ująłem jej dłoń i wstałem. Wróciliśmy do domu. Skierowałem się do swojego pokoju i rzuciłem na łóżko. Ukryłem twarz w poduszce.

Od Laili

Zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno... To była pamiątka po matce, jedyna, którą mógł mieć-Ash, nie spocznę póki nie znajdę tego klucza, póki nie będziesz w końcu szczęśliwy...-Ups, ale palnęłam. A niech to, najwyżej. Pewnie nic nie zrozumie, pomyśli, że chodzi tylko o klucz... Wstałam i wyciągnęłam do niego dłoń, aby wstał razem ze mną...

Od Ash'a

- Ten klucz... Zrobił go mój ojciec. - mówiłem cicho. - Składa się z 4 części, na każdej jest inny kamień. Czerwony był od zawsze mój. Błękitny należał do ojca, zielony do siostry, a bursztynowy... Do matki. - wiedziałem jak żałośnie brzmi mój głos. To właśnie za matką tęskniłem najbardziej...

Od Aveline

Gdy rozmawiałam z Lu (najmłodszą sikorką w lesie) nagle za krzaków wychylił się Jeff.
- "To ja lecę" - zaśpiewała w myślach Lu i machnęła kilka razy skrzydełkami i wzbiła się w powietrze. Pożegnałam się z nią i zwróciłam się do Jeffa. 
- Cześć, Jeff - powiedziałam
Jeff zmienił się w człowieka i podszedł do mnie. Po chwili spostrzegłam Neosa który biegł jako wilk i trzymał coś w zębach ucieszony. Zaniepokoiłam się ale  nie mogłam się zajmować tą sprawą i tak miałam za dużo na głowie...

czwartek, 28 maja 2015

Od Laili

-Opowiedz mi o tym kluczu-poprosiłam, aby nie myślał o tym, że co nie ma. Obserwowałam jego twarz, emocje się na niej malujące. Dlaczego on tak cierpiał? Kto był takim idiotą i zabrał ten cenny przedmiot?

Od Ash'a

Nie odzywałem się. Lekko oparłem głowę o jej ramie. Prawie całkiem straciłem już nadzieje. Chciało mi się płakać, jednak dusiłem to w sobie.

Od Laili

Biedny Ash. Usiadłam obok niego i przytuliłam go przyjacielsko-Nie łam się, znajdziemy go... Może któryś z członków będzie coś wiedział? Na pewno się nie rozpłynął, znajdziemy go-próbowałałm go pocieszyć. Uważałam na jego ranę.

Od Ash'a

Jej słowa dały mi mały płomyk nadziei. Już po paru chwilach biegliśmy w kierunku jaskini. Przez jakieś pół godziny szukaliśmy, jednak nigdzie nie było nawet śladu. Zrezygnowany usiadłem na kamieniu i ukryłem twarz w dłoniach. Ramię lekko bolało, przypominając o ranie postrzałowej sprzed paru dni.

Od Laili

Zrobiło mi się smutno kiedy na niego spojrzałam. Ten klucz wiele dla niego znaczył, a teraz zniknął. Nieszczęście po nieszczęściu. Chciałam go jakoś pocieszyć, przytulić-Może jest gdzieś w okolicach tamtej jaskini? Możemy tam pobiec?-zaproponowałam uśmiechając się niepewenie.

Od Ash'a

Zagryzłem wargę. Moja jedyna pamiątka po rodzinie zniknęła... Czułem przeszywający ból w piersi. Gorączkowo zacząłem przeszukiwać miejsca, w których i tak go nie było. Ogarnęło mnie coś na kształt paniki...

Od Laili

Domyśliłam się czego szuka. Zaczęłam mu pomagać, nie mógł się rozpłynąć. Szukaliśmy długo, w końcu musieliśmy się pogodzić z wiadomością, że go tu nie ma-Ash...?-spojrzałam na niego, wyglądał na roztrzęsionego... Niepewnie położyłam dłoń na jego ramieniu-Ash, znadzie się...

Od Ash'a

Moja dłoń powędrowała do klucza na szyi. Ku mojemu zdziwieniu, nie było go. Poderwałem się i popędziłem do mojego pokoju. Laila pobiegła za mną. Zacząłem przewracać wszystkie rzeczy w poszukiwaniu wisiorka...

Od Jeff'a

Łaziłem po lesie bez celu wspominając wydarzenia minionych dni. Wyczułem nagle znajomy zapach Aveline i ruszyłem w tamtą stronę. Lubiłem ją, mimo, że pierwszego dnia znajomości dała mi z liścia za nic. Zaśmiałem się pod nosem na tę myśl i wszedłem w krzaki. Usłyszałem szmer i głos wadery. Przyczaiłem się i wyjrzałem zza liści. Była ubrana w sukienkę i zbierała zioła. Pewnie na ranę, wyglądała dobrze, ładnie się goiła. Zamerdałem ogonem, dobrze, że byłem w postaci wilka, bo pewnie byłbym czerwony. Wychyliłem się i przywitałem cicho. Musiała być daleko myślami, ponieważ gdy się odezwałem podskoczyła wystraszona...

Od Neos'a

W czasie gdy moja siostra siedziała z tym dużym chłopakiem przed domem, ja postanowiłem się przejść do jego pokoju. Tak bardzo pragnąłem tej błyskotki... Otworzyłem drzwi i upewniłem się, że nikt tam nie siedzi. Pusto, nie ma nikogo. Przeszedłem przez próg i rozejrzałem się... Zobaczyłem go, leżał na szafce nocnej. Był taki śliczny, wolał mnie. Chciał, abym go zabrał. Niepewnie zbliżyłem się do niego i ująłem go w palce. Metal był zimny, ale tak przyjemnie chłodny.  Przyjrzałem mu się i zauważyłem, że składa się z części. Rozłożyłem go delikatnie, w każdej części był jakiś szlachetny kamień. Zamknąłem go i zakryłem usta dłonią, aby stłumić okrzyk radości. Zmieniłem się w wilka i wziąłem łańcuszek, na którym wisiał w zęby. Wybiegłem z jego domu mijając ich w drzwiach. Chyba nic nie zauważyli... Biegłem chwilę przed siebie rozglądając się, póki nie zauważyłem lisiej jamy. Rozkopałem ją, abym mógł wejść do jej wnętrza i zostawiłem tam moją zdobycz. Prócz tego znajdowały się tam również inne mniej cenne skarby. Zakryłem wszystko liśćmi i zaśmiałem się wesoło. Byłem z siebie dumny, wiedziałem co kradnę! Siedziałem chwilę patrząc się jak sroka w gnat na kupkę liści i wyszedłem z jamy. Zamaskowałem ją i oznaczyłem teren; aby nie łaziły mi tu inne stworzenia. Zatańcowałem w miejscu i poszedłem zapolować...

Od Aveline

Siedziałam przy Jeziorze Jednorożców. Wpatrywałam się w tafle wody. Kilka sikorek zleciało na moje ramiona lub na ziemie, cichutko świergoląc. Nie miałam nic do roboty ; Laila opiekowała się Ashem a Jeff chodził gdzieś po lasach a Neos czasami przychodził do swojej siostry lecz zazwyczaj był u ludzi więc się nudziłam a Sarisa nie mogłam przywołać.
- Dobra trzeba sobie coś ustalić - powiedziałam na głos - 1.Saris mnie zabije za to że byłam w Lesie Dusz i nie odpowiadałam na jego wołania i po 2.Stado Jednorożców mnie dwukrotnie zabije bo nie przyszłam na "Birke". - zwiesiłam głowę - po prostu super.
Nagle jedna sikorka wleciała wprost w moje oczy lecz w ostatniej chwili zatrzymała się. Miała na nóżce zawiązaną wiadomość. Usiadła mi na dłoni a drugą ręko delikatnie odwinęłam wiadomość. Nie podobało mi się to. Sikorka odleciała a ja przeczytałam wiadomość.
   Avaline gdzie do diabła jesteś!!!!!! 
 - No no to już pomnie - zgięłam kartkę w pół i włożyłam ją do kieszeni. - Dass'ratt - dodałam
 Nie miałam innego wyboru albo wezwę Sarisa lub on mnie znajdzie i zatłucze. Wesłałam. 
- Co zrobić ? 
Wstałam, sikorki podlecialy i zniknely w gąszczu drzew. Otrzepałam sukienkę z ziemi i poszłam nabrać kilka ziół na moja nogę....

środa, 27 maja 2015

Od Ash'a

Cierpliwie czekałem aż skończy. Po paru minutach góra włosów leżała na schodach obok mnie, a na mojej głowie znów panował porządek.
- Dzięki.

Od Laili

-Mogę Ci je podciąć-zaproponowałam niepewnie i wstałam z miejsca. Wróciłam po chwili z nożyczkami-To jak? Tniemy?-skinął potakująco głową i wzięłam się do pracy...

Od Ash'a

Śledziłem wzrokiem ruch jej dłoni. Ludzie, co za kudły... Schwyciłem jedno z długich pasem i zacząłem je ciągnąć.
- Dlaczego musiało się to tak rozrosnąć... - westchnąłem. W palcach zostało mi parę włosów, mimo to ciągnąłem dalej.

Od Laili

-Nie martw się, spodnie zdjął Ci Jeff, górę i buty ja...-odparłam cicho, a mu wyraźnie ulżyło. Uśmiechnęłam się do niego i niepewnie zaczesałam mu luźny kosmyk za ucho. Miałam tylko nadzieję, że mu to nie przeszkadzało.

Od Ash'a

- Czuje się już dobrze, dzięki tobie. Tylko... - usiadłem obok niej i odwróciłem wzrok, lekko się rumieniąc. - Chciałbym wiedzieć, kto mnie rozebrał.

Od Laili

Na jaką odpowiedź liczy? Wstałam i bez słowa wyszłam przed drzwi. Usiadłam na ziemi i westchnęłam. Spuściłam głowę i przeczesałam włosy między palcami... Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu i obejrzałam się-Nie powinieneś się przemęczać-odezwałam się do alfy

Od Ash'a

Podczas opowieści próbowałem sobie przypomnieć coś więcej, jednak niezbyt mi to szło.
- A więc uratowałaś mnie. Dziękuję. - uśmiechnąłem się. Laila czerwieniła się coraz bardziej. Posłałem jej pytające spojrzenie.

Od Laili

Ich wzrok padł na mnie, a ja zlałam się rumieńcem. Spojrzałam na Ash' -znalazłam Cię jako zmęczonego starca, chyba spuszczali Ci krew... Potem zabraliśmy Cię do domu...
-A Laila ciągle przy Tobie siedziała, nikt nie mógł wejść do Ciebie-odezwał się mój brat, a ja mu za to sprzedałam kuskańca w bok. Zarumieniłam się jeszcze bardziej.
-Byłam Ci to winna, Zanim Cie zabrali uratowałeś mnie

Od Ash'a

Na moment zapadła cisza. Wypiłem wodę jednym haustem. Po tym zadałem pytanie:
- Powie mi ktoś, co się dokładnie stało? Mam tak trochę luki w pamięci...

Od Laili

Spojrzeliśmy na niego oboje. Ustąpiłam mu miejsca i poszłam po wodę dla niego. Musi być strasznie spragniony... Postawiłam przed nim wodę i spojrzałam na brata. Cały czas pytał o wodza

Od Ash'a

Starałem się ubrać tak szybko jak się dało. Gdy wstałem lekko mnie zabujało, złapałem się ściany. Zauważyłem na swoim ramieniu kosmyk włosów. Ująłem go w dwa palce. Tak, był mój. I niesamowicie długi. Trzeba będzie je przyciąć... Znalazłem kawałek materiału i związałem włosy w kitkę. Chwiejnie przeszedłem do salonu.

O Laili

Spojrzałam na niego i zaśmiałam się serdecznie. Rzuciła w niego jego ciuchami i wyszłam. Również byłam lekko czerwona. Na dole czekał mój brat

Od Ash'a

- Jakby dopadła mnie wielka pijawka... - wymamrotałem. Chwiejnie uniosłem ręke i spojrzałem na nią.
Wyglądała normalnie!
Poderwałem się do siadu i zacząłem oglądać swoje ramiona, szczęśliwy. Nagle zauważyłem, że byłem przykryty jedynie cienką kołdrą, nie miałem na sobie koszuli, i możliwe że brakowało mi również innych części garderoby...
Czerwieniąc się po uszy naciągnąłem kołdrę aż pod nos. Miałem wrażenie, że świecę na czerwono...

Od Laili

-Ash...? Leż, nie ruszaj się-rozkazałam mu i pochyliłam się nad nim,aby sięgnąć po zimny okład. Położyłam mu co na czoło i przeczesałam jego czerwone włosy-Jak się czujesz staruszku?

Od Ash'a

Powoli otworzyłem oczy. Oślepiło mnie jasne światło. A w tym świetle widziałem jakby... twarz? Chyba umarłem. Postać przede mną wyglądał na anioła. Co tam, trup to trup.
Spróbowałem usiąść, jednak przeszył mnie ból. Nie, jednak nie jestem trupem. Trupy nie czują bólu...

Od Laili

Wszyscy siedzieli od jakiegoś czasu na dole u Ash' a. Nigdy razem zawsze osobno... Mój brat chyba zamieszkał z Jeff' em, wadera chyba też. Opiekowałam się chłopakiem czule, mając nadzieję, że mu się polepszy... Każdego dnia stawał się coraz młodszy, cieszyło mnie to. Spałam na fotelu w pokoju obok gdy usłyszałam jego jęk. Podniosła się i szybko do niego podeszłam.

Od Ash'a

Pozwoliłem się ciągnąć. Nie miałem już sił. Wzrok mi się mętlił. Ostatnie, co poczułem zanim świat zawirował i zniknął, to to, że ktoś kładzie mnie na czymś miękkim.

Od Laili

-Nie szarp się-odparłam i wyzwoliłam go do końca. Pomogła mu wstać i pozwoliłam mu się na sobie oprzeć. Protestował, ale ja na to nie zwracałam uwagi... Czułam już wolność i radość, że wrócił do nas. Wyprowadziłam go na korytarz, pełen trupów. Jeff miał cały pysk we krwi, pozostałe wilki również. Spojrzeli na czarnego i wybiegli. Zostałam z nim sama, zaczęłam go ciągnąć do domu

Od Ash'a

Jęknąłem. Uderzyła we mnie fala bólu.
- Przestań! - wycharczałem. - Musisz stąd uciekać! Inaczej cię złapią!

Od Laili

-Nic Panu nie jest...?-zbliżyłam się i przyjrzałam mu lepiej. Czy to...-Ash?! Co Ci się stało? Poczekaj, uwolnie Cię!-zaczęłam odpinać wszystkie rurki i krępujące jego kończyny rzemienie

Od Ash'a

Nie odpowiedziałem. Poczułem jedynie wściekłość. Powinna stąd iść, jak najszybciej!
Jednak, poczułem też ukłucie w sercu. Wyglądałem staro. Nie poznała mnie...

Od Laili

-Skąd znasz moje imię? Wiesz gdzie jest Ash?-zapytałam wystraszona. Z korytarza dochodziły dźwięki walki, mam nadzieję, że Neos i pozostali są cali.

Od Ash'a

Gwałtownie wciągnąłem powietrze.
- Laila?! Co ty tu robisz?! - otworzyłem oczy. Stała przy ścianie, skulona i jakby przestraszona.

Od Laili

Dlaczego ten starzec przymilkł? Może coś mu się stało? Może wie gdzie jest Ash?! Podeszłam do niego powoli-Przepraszam...?- Odezwałam się niepewnie i spojrzałam na niego.

Od Ash'a

Wiedziałem, że ktoś za mną stoi. Zamknąłem oczy, wolałem nie wiedzieć, kto tym razem przyszedł, by ze mnie szydzić. Przycichłem. Zaczęło brakować mi tchu.

Od Laili

Usłyszałam jego głos w oddali, to na pewno on. Odłączyłam się od grupy i pobiegłem za jego zapachem i śpiewem... Trafiłam na jakieś drzwi, ale od razu je otwarłam. Znalazłam tam tylko starca z głosem Ash' a... Zwątpiłam, może to pułapka...

Od Jeff'a

Zastanawiałem się już jak porozdzielać wilki, jak zaatakować... Usłyszałem ludzi, poczułem ich zapach, a potem ich zobaczyłem... Była ich około 10. Dałem znak do ataku i skończyłem na tych na przodzie... Brakowało mi jednej wadery...

W międzyczasie

W laboratorium około 10 osób pracowało przy mikroskopach. Nagle pewien dźwięk odwrócił ich uwagę. Odbijające się od kamiennych ścian szuranie zwierzęcych łap. Cicho, uważnie, skierowali się do wejścia.

Od Laili

Zapach prowadził nas przez miasto, ale Jeff przeprowadził nas drogą okrężną. Byliśmy więksi niż normalne wilki, ale nasza wielkość tak bardzo nie kuła w oczy jak Ash' a. Będąc w lesie minęliśmy jakiegoś starego człowieka na spacerze. Odwróciłam łeb w jego stronę i zobaczyłam, że upada trzymając się za serce... Biedak. Skupiłam się na alfie, na myśli, że nic mu nie jest, że żyje... On nie mógł umrzeć, na pewno żyje! Spojrzałam na brata, który chyba cieszył się z tej misji, z tego, że coś się dzieje. Wadera biegła równo z Jeff' em patrząc na niego czasami, a nasz tymczasowy przywódca nie zwalniał i biegł z nisko pochyloną głową łapiąc trop. Zobaczyłam gołe szczyty gór i wejście do jaskini. Wyraźnie czuło się tu chemię, krew i ludzi oraz słaby zapach wilka. To na pewno tu. Zawyliśmy i stanęliśmy u wejścia do jaskini... Co się miało teraz wydarzyć?

Od Ash'a

Wpatrywałem się w lustro naprzeciwko. Nie czułem już bólu, jedynie nudę. Cichym, narastającym głosem zanuciłem:

Love is all four seasons
Fighting with your demons
To have but not to hold
Such a twisted fate
We were here to late
Your're the ghost that haunts me
So close but so beyond me

And you'll never know
What it's like to love the one
You must let go
How the flame is always there
And never dies
It never dies
These haunted hearts
These haunted hearts
Will last forever

One drop of your poison
I was lost forever
Lovers come and go
Only you remain
The venom in my veins
Your're the ghost that haunts me
Put on this earth to scar me

And you'll never know
What it's like to love the one
You must let go
How the flame is always there
And never dies
It never dies
These haunted hearts
These haunted hearts
Will last forever

And you'll never know
What it's like to love the one 
You must let go
How the flame is always there
And never dies
It never dies
These haunted hearts
These haunted hearts
Will last forever
Will last forever
Will last forever


Z każdym tonem mój głos był głośniejszy. Echo rozchodzące się po pomieszczeniu pozwalało mi oderwać się od rzeczywistości...

Od Jeff'a

-Co robiło z Ash' em?-zapytałem ją, ale nie zdążyła mi odpowiedzieć. Wybiegłem idąc jej tropem, póki nie poczułem krwi, wilka i ludzi. Trop Ash' a robił się coraz mniej wyraźny, musiałem się pospieszyć. Zawyłem zbierając watahe i na  jej czele pobiegłem na ratunek naszemu alfie... Nie wiedziałem na co być gotowi. Wyliśmy i warczeliśmy, niech nas wszyscy słyszą, że idziemy...

Od Laili

Widziałam jak co zabierali, chciałam walczyć i protestować, ale łapa mnie bolała i zaczynałam opadać w nicość. Zawyłam jeszcze za nim i opadłam z sił. Miałam oddać się kojącej pustce, ale miałam misję, mój alfa o coś mnie prosił, poprosił mnie o to Ash. Wstałam i na trzech łapach doskakałam do domu czarnego. Neos wybiegł mi na spotkanie ignorując wołania Jeff' a. Brat pomógł mi dość do domu-Ash ma kłopoty, ratujcie go, pomóżcie mu... Zabrali go, ratujcie go-powtarzałam jak modlitwę. Słyszałam pytania, czułam jak ktoś mnie jeszcze trąca, a potem już tylko przyjemną pustkę...

wtorek, 26 maja 2015

Od Ash'a

Siedząc, nie mogąc się poruszyć, byłem skazany na wysłuchanie jego historii...
- Już dawno odkryłem działanie twojej krwi. Zastrzyki z niej odmładzały i przywracały siłę. Dlatego zawsze upuszczałem ci krwi. Ale zapas się skończył. Teraz, zostaniesz tu na zawsze. Będziesz moją własną fontanną młodości! - jego śmiech rozszedł się po całej sali, która, jak zauważyłem, była wyłożona lustrami. W tym śmiechu brzmiała nuta szaleństwa; pragnienie chorego na umyśle człowieka.
Doktor opuścił pokój.
Znów byłem sam.
W lustrze naprzeciwko widziałem, że igły są podłączone do rurek, a te do pojemników wypełnionych czerwoną cieczą.
Spuszczali ze mnie krew.
Przez długi czas wpatrywałem się tępo w przestrzeń, bijąc się z własnymi myślami.

Nie wiem, ile dni minęło, nie byłem w stanie odróżnić dnia od nocy. Upływ czasu widziałem tylko w lustrze, na własnej twarzy. Im więcej krwi mi ubywało, tym bielsze stawały się moje włosy i tym starsza była moja twarz. Krew płynęła nieprzerwanie, zastanawiałem się, skąd jej tyle.

Po długim czasie widziałem, że z młodego szczyla zmieniłem się w zasuszonego staruszka. Moje włosy spływały po oparciu fotela, śnieżnobiałe. Jedynie mój głos i umysł pozostały bez zmian.
Nie chciałem umrzeć, lecz z każdą sekundą zmieniałem zdanie. Byłem samotny. Cisza mnie dobijała. Rozpędzałem ją, śpiewając, póki nie zabrakło mi sił.

Od Ash'a

Pierwsze, co zauważyłem, to regularne świszczenie jakiejś pompy. Z trudem otworzyłem oczy. Poraziło mnie światło. Próbowałem się rozejrzeć, jednak moje skronie przeszył okropny ból. Nie mogłem się ruszyć.
Zamknąłem oczy, by oswoić się z sytuacją. Po jakimś czasie wiedziałem,  że siedze na krześle, a trzymają mnie na nim igły wbite w moją głowę, ręce i nogi.
Zdziwiło mnie to, że żyłem. I byłem w ludzkiej formie.
Usłyszałem ciche kroki i głos.
- A więc się obudziłeś. - ktoś stał za mną. Znałem ten głos... Słyszałem go często, ale bardzo, bardzo dawno temu.
Doktor!
Ten, który opatrywał moje rany, gdy miałem mniej niż 20 lat!
-Co ty... - wysyczałem. Gardło miałem suche.
- Masz coś, na co nie zasłużyłeś. - jego głos był zimny jak lód. - Twoja przeklęta matka dała ci we krwi wieczną młodość i życie, mimo że taki słabeusz był nikomu niepotrzebny. - brzmiał nieprawdopodobnie staro. Nie rozumiałem co się dzieje...

Od Ash'a

Otoczyli nas. Nie było drogi ucieczki. Miałem sekundę, by zastanowić się, jak wyciągnąć z tego Laile. Miałem tylko jeden pomysł.
Wyszeptałem jej, by powiadomiła Jeff'a, po czym złapałem za kark i z rozmachem rzuciłem w bok. Pisnęła, była jednak poza kręgiem myśliwych. Teraz mogłem postarać się uwolnić.
Zacząłem warczeć. Wycelowali we mnie z broni. Wykorzystałem moment i rzuciłem się na tego, który stał najbliżej.
Po paru minutach ostrej walki poczułem, że coś przygniata mnie do ziemi i krępuje łapy. Sieć.
W następnej sekundzie długa igła wbiła mi się w kark, odsyłając mnie do czarnej nicości.

Wstęp....

Ciemna noc opatulała wszystkich wokół. Jedna jedyna istota nie spała....
Czarna grzywa ... czarna maść.... czarny róg...
Pędził przez lasy i rzeki nie bacząc co napotka. Szukał tylko jednej rzeczy......
Ptaki na jego widok wylatywały i spoglądały na niego....

Wybiegł z lasu i staną dęba przed jakimś domkiem..... zarżał jeszcze raz ale nikt mu nie odpowiedział.
Podbiegł bliżej domku.... spojrzał przez otwarte okno.
Porozglądał się po pokoju....
Nikogo nie było.... lecz on wyczuł coś....
Nagle z jednej gałązki wyleciała sikorka i usiadła na jego chrapach....
Zaświergotał po czym odleciał....
Czarna istota wbiegła do lasu by odnaleźć to co stracił.........

Od Avaline

Spojrzałam na Jeffa.
- Po pierwsze co tu się wyrabia po drugie gdzie znikną Ash? - spytałam go.
Był trochę zamieszany (nie dziwie się). A jeszcze do tego wadera uciekła. 
Wstałam chociaż Jeff nalegał bym usiadła.
- Dam sobie rade - i dodałam - przez godzinę wasz szukałam więc się nie zabije.
Po chwili znowu poczułam woń alkoholu.
- Co wyście pili!!! - wykrzyknęłam do niego bo robiło mi się nie dobrze.
Nagle usłyszałam głos w moim umyśle.
- "Avaline, gdzie jesteś?? " - to był Saris.
Zamknęłam oczy by się skoncentrować ale nie chciałam przekazać wiadomości tylko zamknęłam aurę

poniedziałek, 25 maja 2015

Od Ash'a

Zatrzymałem sie w pół kroku. Coś mi się nie podobało... Miałem złe przeczucie.
A przeczucia jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.
Obróciłem się na pięcie i pobiegłem z powrotem. Już parę metrów od skały poczułem ostry zapach prochu. Przyśpieszyłem i w skoku zmieniłem się w wilka.
Myśliwy.
Skoczyłem na niego i pewnym ruchem skręciłem mu kark. Zauważyłem Laile, w potrzasku. Rozerwałem pazurami mechanizm i uwolniłem jej łapę.
Dookoła wciąż czułem zapach prochu. W wilczym języku nakazałem Laili uciekać.
To mojej skóry chcieli ludzie. Ona miała być tylko przynętą.

Od Laili

Poczułam złość... Zmieniłam się w wilka i zawyłam. Zeskoczyłam ze skały i zła ruszyłam przed siebie... Niestety trafiłam na pułapkę. Zatrzask zacisnął się mocno na mojej łapie... Na nieszczęście czułam myśliwego w pobliżu. Nie... Spojrzał na mnie, a jego broń błysnęła. Zaskomliłam i zaczęłam się wyrywać. Pogłębiłam tylko ranę. Wycelował w mój łeb...

Od Ash'a

Usiadłem. Coś zaczęło krążyć mi po głowie, jednak nie mogłem sobie przypomnieć co. Spojrzałem w stronę miasta. I wtedy, tłumiąc przekleństwo, sobie przypomniałem.
- Dostawa! - nie no, jestem debilem!
Zerwałem się na nogi i podbiegłem do skraju skały. Przeskoczyłem przez krawędź i zatrzymałem się na drzewie metr niżej. Za sobą słyszałem okrzyk Laili. Zsunąłem się po gałęziach i pobiegłem w miejsce odbioru.

Od Laili

Szczery do bólu... Westchnęłam w duchu i przeróciłam się na drugi bok. Zamilkłam i skuliłam się. Położyłam się na brzuchu i przyciągnęłam. Spojrzałam na niego szybko i wywróciłam oczami... To się zaczęło robić głupie, on chyba się niczego nie domyśla...

Od Ash'a

Starałem się zachować spokój. Ta sytuacja była dla mnie nowa, przyznaje.
- Okej, ładnie śpiewasz, ale czy ja jestem poduszką?

Od Laili

Obudziłam się i spojrzałam na niego nieprzytomnie. Po chwili zdałam siebie sprawę, że na nim leżę, właściwe opieram głowę na jego piersi. Tym razem nie chciało mi się odskakiwać, przepraszać. Było mi dobrze i czułam się bezpiecznie. Zamknęłam znów oczy i zaczęłam mu śpiewać...

Od Ash'a

Znów miałem jeden z tych dziwnych snów. Stałem na niebie, dookoła były jedynie chmury. Nie mogłem się poruszyć. Czułem się ciężko. Trudno było mi oddychać... Jakby coś przygniatało mi płuca...
Otworzyłem oczy.
Na krótko oślepiła mnie jasność, a ciężar na piersi trochę zelżał, jednak tylko odrobine.

Od Laili

-Ash...?-zasnął, ech. Położyłam się obok niego i tyrpnęłam go lekko. Miał mocny sen. Nie wiedząc co robić zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć. Było mi zimno, więc przysunęłam się do niego... Zanim odpłynęłam poczułam jego zapach.

Od Ash'a

Wymruczałem coś, niezbyt jej słuchając. Chciałem tylko poleżeć, jednak już po paru momentach usnąłem...

Od Laili

- Nie czujesz się samotny? Tyle lat...-myślałam na głos. Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem bardzo blisko niego i jeśli przekręce się w jego stronę to właściwie na niego wpadnę. Oczywiście, musiałam się obrócić. Zaciągnęłam się jego zapachem i cofnęłam od razu-Przepraszam-pisnelam

Od Ash'a

- Nie taki stary, tak? I dlatego wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha? - zachichotałem. Najwyraźniej się tego nie do końca spodziewała.

Od Laili

-Masz 947 lat?-zdziwiłam się i ziewnęłam. Ogarniała mnie senność jak na niego patrzyłam. Uśmiechnęłam się do siebie-Nie jesteś taki Stary...

Od Ash'a

- No wiesz... Byłaś już bardzo blisko. Wystarczy że odejmiesz od tego twój pierwszy pomysł i jeszcze trzy. - robiłem się coraz bardziej senny.

Od Laili

-Nie baw się tak ze mną, proszę. Ile masz lat?-zapytałam zrezygnowana. Spojrzałam na chmury i rozmarzyłam się. Położyłam się obok niego

Od Ash'a

- Blisko... Teraz odejmij pare lat. - przymknąłem oczy. To, że tak leże, nie znaczy chyba, że od razu zasnę?

Od Laili

Myślałam długo ile może mieć... Spojrzałam na niego-Nie zasypiaj-uśmiechnęłam się do niego miło-1000?-przysunęłam się do niego

Od Ash'a

- Jeszcze za mało. - ziewnąłem. Ostatnio mało spałem, a wiatr tutaj był tak przyjemny...

Od Laili

-Więcej?-zapytałam zdziwiona i przyjrzałam mu się dokładnie -100?

Od Ash'a

- Noooo... troche za mało. - przyglądałem się chmurom, zabarwionym fioletowo przez wczesne słońce.

Od Laili

-Tak chcesz się bawić staruszku?-zapytałam-50 lat-strzeliłam

Od Ash'a

- Nie mam rodziny ani nie jestem i nigdy nie byłem w związku. A co do wieku... zgaduj, zgaduj...

Od Laili

-Masz dziewczynę?-wypaliłam zanim zdążyłam ugryźć się w język-Ile masz lat?-zapytałam szybko

Od Ash'a

- Coś o mnie... A co byś chciała wiedzieć? - wyłożyłem się na plecach.

Od Laili

-Dziękuję za ten niezwykle miły komentarz..-wywróciłam oczami.-Opowiedz mi coś o sobie-poprosiła

Od Ash'a

- Wyglądasz jak pomidor. - skomentowałem. Zaczerwienieniła się jeszcze bardziej. Usiadłem po turecku na ziemi.

Od Laili

Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się lekko. Przyciągnęłam go do siebie, aby odszedł od urwiska. Spojrzał na mnie zdziwiony, a ja uśmiechnęłam się promiennie kraśniejąc

Od Ash'a

Zaśmiałem się cicho.
- Ja nie zginę tak łatwo. Muszę się zatroszczyć o przyszłość tych, którzy potrzebują pomocy...

Od Laili

Ulżyło mi gdy się cofnął, nawet o ten jedne krok-To dobrze, że się nie boisz, ale nie rób tak... Nie możesz teraz zginąć, nowa wataha i wgl...-czy ja znów się tak uroczo rumienię?!

Od Ash'a

Zacząłem się śmiać.
- Czemu tak ci zależy, co? Taki stary piernik jak ja się czegoś takiego nie boi. - dalej się z nią droczyłem, jednak cofnąłem się o krok.

Od Laili

-Ash, przestań-krzyknęłam zaniepokojona-Nie rób tak, wracaj na twardy grunt!

Od Ash'a

- No a czemu się martwisz, co? - zacząłem niebezpiecznie balansować na jednej nodze.

Od Laili

-Może, a nawet jeśli to co?-zapytałam uśmiechając się do niego

Od Ash'a

Zachichotałem.
- Czemu mnie trzymasz? Czyżbyś się o mnie martwiła? - postanowiłem uznać jej wymówkę.

Od Laili

-Uważaj!-złapałam go za przedramię-Mam oczy to patrzę-odparłam cicho, co miałam mu powiedzieć

Od Ash'a

- Powiesz wreszcie czemu się gapisz czy nie? - przystanąłem przy samym krańcu urwiska, i stanąłem na palcach. Parę kamyków potoczyło się w dół.

Od Laili

-Nic-odparłam rumieniąc się. Schowałam głowę w ramionach. Gdyby to był taki słodki rumieniec jak w animcach, ale ja jestem czerwona jak burak. Uśmiechałam się do siebie, matko, jaka ja jestem... Ghrr... Kiedy trochę mi przeszło spojrzałam na niego.

Od Ash'a

- Sporo za stary, tak myślę... - zauważyłem że się we mnie wpatruje i zmieniłem się w człowieka. - Co?

Od Laili

-Ty, za stary?-zapytałam nie dowierzając. Spojrzałam na niego kątem oka... Był inny, wyjątkowy. Polimorfowałam w człowieka i usiadłam na urwisku obok niego. Zauważyłam ten klucz, na który łasy jest Neos

Od Ash'a

Spojrzałem w niebo i prychnąłem.
- Ja i kobiety... Chyba jestem na to za stary. I poza tym kto by mnie chciał? Ash jestem. - podszedłem do krawędzi skały.

Od Laili

-Gdzie Twoje maniery alfo? Może o stado umiesz zadbać, ale kobiety muszą mieć z tobą kłopot-odparłam i puściłam mu oczko. Odwróciłam się do niego tyłem i stanęłam na jakieś skałce-Jestem Laila-odparłam i spojrzałam na niego

Od Ash'a

Przysiadłem i schyliłem się na tyle, by mniej-więcej być na równym poziomem z nią.
- Co? Nagle żeś jakaś poważna. A nawet się jeszcze nie przedstawiłaś.

Od Laili

Przerażało mnie to gdy tak krążył i skakał. Nie chciałam stracić go z oczu-Nie, ale wasza koleżanka chyba z chęcią to zrobi-odparłam i zaśmiałam się nerwowo. Usiądź, błagam-Tak, tylko przechodziłam-odparłam. Dlaczego się tak mocno spinałam? Zwłaszcza teraz gdy potrzebuję grać wyluzowaną... Można ze mnie czytać jak z otwartej książki, że jestem wystraszona. Zastąpiłam mu w końcu drogę i spojrzałam w oczy

Od Ash'a

Wymuszony uśmiech. Nie nabiore się na to.
- Tak więc, powiedz, znów "tylko" tędy przechodziłaś? A może ukatrupiłaś Jeff'a? - to ostatnie pytanie miało być żartem, chyba zrozumiała. Krążyłem dookoła niej, od czasu do czasu nad nią przeskakując.

Od Laili

Odruchowo próbowałam go z siebie zepchnąć i złapać za szyję. Taki nawyk... Zsunął się ze mnie chichocząc-To nie było śmieszne...-oburzyłam się i cofnęłam. Stał przede mną samiec alfa, który wymaga szacunku. Zawsze może mnie ubić. Położyłam uszy po sobie i spróbowałam się do niego uśmiechnąć

Od Ash'a

Mój wzrok przykuła drobna sylwetka na skale poniżej tej, na której stałem. To była ta wadera. Najwyraźniej zwiała Jeff'owi...
Cichutko zacząłem się skradać, będąc na krawędzi skały skoczyłem na nią i przewróciłem na plecy.
- Buuuuuuu!!!

Od Laili

Spojrzałam na brata i nieznajomych wymieniających zdania, to nie była spokojna pogawędka. Kiedy nikt nie zauważył w wilczej postaci wyskoczyłam przez okno. Słysząc tego wilka poczułam nieodpartą chęć odpowiedzieć mu, i tak też zrobiłam gdy wbiegłam głębiej między drzewa. Pewnie jeszcze nie zauważyli mojej nieobecności, może Neos. Puściłam się biegiem zadowolona. W pewnym momencie padłam na ziemię i wytarzałam się w trawie łapiąc nowe zapachy i pozbywać się starych. Chciałam poznać ten teren, tego basiora... Znaleźć dobre miejsce dla brata. Położyłam się na jakimś gołym wzniesieniu. Byłam bardzo dobrze widoczna, ale też miałam dobry widok...

Od Ash'a

Wróciłem na tamtą skałę. Widok z tej wysokości był niesamowity. Słońce powolutku oświetlało okolicę. Powietrze było rześkie i chłodne. Przybrałem wilczą formę i zawyłem. W ten sposób poczułem, że te tereny są naprawdę moje...

Od Jeff'a

Spojrzałem na Avaline-Wybacz, nie złość się, błagam, przepraszam-od razu do niej podszedłem-Jak noga, w porządku, może Ci pomogę?-zacząłem nawijać jak głupi. Naprawdę było mi przykro, że została tam sama. Gdyby nie te szczeniaki byłbym w domu. Podszedłem do niej i wziąłem ją na ręce, aby nie męczyła nogi. W pierwszej chwili krzyknęła, a następnie uderzyła mnie w tył głowy.
-Puść mnie!-oburzyła się, ja jednak zaniosłem ją na jakiś fotel. Spojrzała na mnie obrażona, a ja zrobiłem skruszoną minę. Młody widząc moje zachowanie zaczął się śmiać. Spojrzałem na niego groźnie. Jego siostra wciąż wpatrywała się w drzwi, przez które wyszedł Ash.

Od Avaline

Obudziłam się delikatne promienie słońca dotykały mojej twarzy.
Spojrzałam na pokój nie było w nim ani Jeffa ani Asha.
- "Dziwne" 
Odwinęłam bandaż. Noga nie wyglądała za ciekawią więc zawinęłam w nią nowy bandaż.
Pochodziłam trochę po domu ale nikogo nie spotkałam.
- Może są na dworze.
Podeszłam do drzwi i złapałam za klamkę. NIC!!!. Drzwi nie chciały się otworzyć.
- Super - syknełam.
Ale spojrzałam na okno. Uśmiechnęłam się i zmieniłam się w wilka. Podeszłam do okna i nosem otworzyłam okno po czym przez nie wyskoczyłam.
- Dobra, a gdzie ich wywiało? 
Przytknęłam nos do ziemi i się skupiłam. 
Na początku złapałam woń Jeffa i poszłam za nim.
Dotarłam do jakiegoś nieżyjącego człowieka. Delikatnie go szturchnęłam.
Po chwili zgubiłam trop lecz znalazłam woń Asha.
Po chwili doszłam do jakiegoś domu.
Zmieniłam się w człowieka i spojrzałam przez okno.
- No chyba ich zaraz zabije 
Otworzyłam drzwi. 
Wadera się zdziwiła ale Jeff jeszcze bardziej.
Po chwili poczułam zapach alkoholu.
Skrzywiłam się.....

niedziela, 24 maja 2015

Od Ash'a

Wyszłem na dwór i skierowałem się do miasta. Na wschodzie powoli zaczynało się rozjaśniać. Dotarłem do starego domu handlowego i uchyliłem zmurszałe drewniane drzwi. W środku czekał mój dostawca materiałów. Zamówiłem to, co zwykle, oraz dodatkowe części dla Jeff'a.
Wracając przystanąłem i spojrzałem w niebo. Gdy wychodziłem wadera gapiła się na mnie. Byłem ciekaw, o co jej chodziło...

Od Jeff'a

Spojrzałem na niego zdziwiony. Znowu gdzieś wychodzi-Z przyjemnością-odparłem i pochyliłem się nad nimi gdy wadera uspokoiła brata. Wyciągnąłem scyzoryk i rozciąłem liny. Oboje cofnęli się patrząc na mnie spode łba-A teraz słuchać, bo powtarzać się nie lubię. Znajdujecie się na terenie watahy, stąd to zimne powitanie, a wilk, którego zaatakowaliście to alfa-oznajmiłem im.-Słuchasz mnie?-zapytałem dziewczyny, która cały czas patrzyła na Ash' a.

Od Ash'a

- Na waszym miejscu, raczej nie zostawałbym w takim miejscu na noc, myśliwi nie lubią wilków. Ale, jeśli przypilnujesz tej swojej "sroczki", może będe tak miły i pozwole wam tu zostać... Jeff, mógłbyś im wytłumaczyć co i jak? Ja muszę jeszcze na chwilę do miasta...

Od Laili

-Szukamy miejsca na przenocowanie... Chcieliśmy się zatrzymać w ruinach spalonego domu-odparłam posłusznie. Łapy zaczęły mi drętwieć. Kiedy Neos się obudził narobił takiego szumu... Szamotał się i próbował gryźć liny, kochany braciszek... Spojrzałam na basiora rozpaczliwie

Od Ash'a

Cisza...
...
...
Wybuchnąłem śmiechem. Wadera i Jeff spojrzeli na mnie jak na obłąkanego. Co poradzę, skruszona mina wilczycy była komiczna. Wreszcie, gdy jako-tako opanowałem śmiech i otarłem oczy, zapytałem:
- A czemu to tędy przechodziliście, co?

Od Jeff'a

Obserwowałem cały czas rodzeństwo i Ash' a. Ziewnąłem lekko znudzony, ale nie miałem nic innego do roboty. Alfa był dobry w przesłuchaniach, szybko zaczęła gadać. Uśmiechnąłem się drwiąco pod nosem

Od Laili

-Tak, właśnie tak... Młodemu coś do łba strzeliło. Proszę, puść nas...-dlaczego tak spokorniałam? Bo musiałam ratować brata. Jak się obudzi i wcześniej nie zabije nas ten basior to przetrzepie mu skórę. Czekałam na jego reakcję-Mój brat jest trochę dziwny... Jest ciut jak sroka. Jak mu coś zabłyszczy to chce coś. Spodobał mu się ten Twój kluczyk...-no i zaczęłam gadać. Dlaczego tak się stało?

Od Ash'a

- A więc "tylko" przechodząc postanowiliście "tylko" się na mnie rzucić "tylko" dla zabawy? - mó humor jeszcze się pogorszył.

Od Laili

-Nie waż się dotknąć Neos' a-warknęłam przestraszona i westchnęłam-My... Tylko przechodziliśmy-odparłam. To była po części prawda. Bo zanim młody postanowił go okraść przechodziliśmy tylko...

Od Ash'a

Uśmiechnąłem się, jednak nie był to miły uśmiech.
- Wiesz, jak na razie, to ty jesteś psem, tak jak i twój brat. Ten koleś to mój przyjaciel, który wie, jak należy się zachować. Tak więc grzecznie odpowiedz na moje pytanie, bo zaboli... Nie ciebie...

Od Jeff'a

Miała rację i dlatego tak zareagowałem. Musiałem się cofnąć. Miałem tylko nadzieję, że Ash da jej nauczkę. Oparłem się o ścianę i wyciągnąłem papierosa z paczki.

Od Laili

Spojrzałam na niego spode łba-Rób co chcesz, ale puść mojego brata-odezwałam się cicho. Spojrzałam na Neos' a, nadal się nie obudził. Drugi chłopak stanął za tym, który mnie wypytał. Wyglądał jakby czekał na rozkazy tego pierwszego-Masz pieska?-zaśmiałam się pod nosem. Na oko ciut starszy chłopak warknął na mnie i sięgnął do mojego brata. Siedzący powstrzymał go.

Od Ash'a

W ludzkiej formie usiadłem na podłodze przed nią.
- Jak widzę, teraz nie jesteś już taka zadziorna... Lepiej będzie, jeśli z własnej woli wyjaśnisz, co tu robicie, bo jestem w TROSZECZKĘ złym humorze...

Od Jeff'a

Usłyszałem jego wycie i odpowiedziałem. Już po chwili zobaczyłem zarys jego sylwetki między drzewami. Musiał coś ze sobą zrobić, bo o wiele lepiej wyglądał. Skinąłem mu głową i wpuściłem go pierwszego. Kiedy weszliśmy do domu zauważyliśmy, że wadera się obudziła. Obserwowała nas spłoszona.

Od Ash'a

Poszukałem w lesie ziół, których używałem, gdy byłem na kacu. Zjadłem wszystkie, jakie znalazłem, i już po kilku chwilach zwymiotowałem całą zawartość żołądka. Trochę pojaśniało mi w głowie.
Gdy poczułem się lepiej, wdrapałem się na wysoką skałę, po czym zawyłem przeciągle. Jeśli ktoś tu jeszcze jest, niech wie, że może mi się narazić.
Skierowałem się do domu...

Od Jeff'a

Spojrzałem za nim-Ash, wróć cały-poprosiłem i złapałem wilki za skórę na karkach. Zaciągnąłem ich do domu basiora. Związałem ich i wyszedłem przed dom. Gdzie on polazł? Jeszcze pod wpływem trucizny. Warknąłem zły na siebie, że pozwoliłem mu iść samemu. Czekałem, aż wróci.

Od Ash'a

- Jeszcze nie wiem.... - wycedziłem przez zęby. Znów zaczęło mi się robić gorąco.
Wadera bezskutecznie próbowała mnie ugryźć. Musiałem ich przepytać... Jednak teraz, w tym stanie raczej nie dam rady. Nacisnąłem mocniej. Po kilkunastu sekundach wilki się uspokoiły, po czym zapadły w lekką śpiączkę. Tak prosty chwyt, a można nim obezwładnić najgorszą bestię...
- Jeff, zabierz ich do mnie i przywiąż. Trzeba ich przesłuchać. Ja niedługo wrócę. - puściłem nieprzytomne wilki i chwiejnie ruszyłem w las.

Od Jeff'a

-Ash, co masz zamiar z nimi zrobić?-zapytałem nadal myśląc o co mu chodziło z tym wyskokiem. Wydawał się wtedy strasznie przerażony. Koszmary? Omamy? Trucizna... Usiadłem i spojrzałem na obcych. Młodziutki basior i niewiele młodsza ode mnie wadera. Oboje zajadli, można by powiedzieć dobre sztuki jak na wilki... Czekałem na reakcję i ocenę alfy. Używam już tego słowa i odnoszę się do czarnego z większym szacunkiem... Co się ze mną dzieje...?!

Od Laili

Również warczałam patrząc na samca wyzywająco. Kłapnęłam kłami groźnie przed jego pyskiem. Neos szarpał się... Drugi basior podszedł do czarnego i spojrzał na niego pytająco-Puść nas-wycedziłam przez zaciśnięte zęby.

Od Ash'a

Usiadłem. Przede mną kotłowały się 3 wilki, Jeff i dwoje nieznajomych. Przez halucynacje wyglądali jak potwory. Podniosłem się na nogi. Skoro jeszcze nie zdechłem, to trucizna wywoływała jedynie omamy. Uspokoiło mnie to. Przemieniłem się w wilka i rozdzieliłem tą trójkę, przyciskając obcych łapami do ziemi. Starałem się wyglądać groźnie. Zacząłem warczeć.

Od Jeff'a

Wybiegłem za nim czując się odpowiedzialny. Wyczułem wilki i zaniepokoiłem się jeszcze bardziej. Przyspieszyłem, a kiedy wpadłem na polanę zobaczyłem jakąś waderę na plecach alfy i jakiegoś szczeniaka. Rzuciłem się na basiora, a jego towarzyszka na mnie...

Od Laili

Biegłam z Neos' em za tym chłopakiem. Wybrał sobie na cel sprawdzenie jego kieszeni. Nie chciałam mu zabraniać, to sprawiało mu tyle radości. A poza tym nie miał zamiaru się ujawniać, więc ten człowiek mógł mówić, że zaatakował go wilk. Odłączyłam się i wbiegłam między drzewa, w większe zarośla. Widziałam jak mój brat już prawie jest przy tym mężczyźnie gdy ten się nagle do niego obraca i wyciąga rękę w jego stronę. Nie zauważyłam tam broni, ale nauczona ostrożności podeszłam go od tyłu. Wskoczyłam mu na plecy przewracając go. Kazałam uciekać bratu i przystawiłam pysk do ucha czerwonowłosego warcząc... Jak na razie się nie ruszał, dziwne...