Znów byłem w wiosce mojego dzieciństwa. Ku mojemu zdziwieniu, mój najlepszy przyjaciel, Kaen, wciąż żył i dorobił się sporej rodziny. Teraz pomagał mi załatwić wszystkie sprawy. Wciąż byłem tutaj alfą. Musiałem wybrać zastępce. Cały dzień szukałem odpowiedniej osoby.
Pod wieczór usiadliśmy w miejscu, które było naszą kryjówką. Musiałem go o coś zapytać. Siedzieliśmy na porośniętym mchem pniu. Usłyszałem szelest w krzakach, jednak nikogo tam nie było. Zacząłem mówić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz