Uwolnij swoją duszę, powróć do przeznaczenia...
-Nie martw się, spodnie zdjął Ci Jeff, górę i buty ja...-odparłam cicho, a mu wyraźnie ulżyło. Uśmiechnęłam się do niego i niepewnie zaczesałam mu luźny kosmyk za ucho. Miałam tylko nadzieję, że mu to nie przeszkadzało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz