Widziałam jak co zabierali, chciałam walczyć i protestować, ale łapa mnie bolała i zaczynałam opadać w nicość. Zawyłam jeszcze za nim i opadłam z sił. Miałam oddać się kojącej pustce, ale miałam misję, mój alfa o coś mnie prosił, poprosił mnie o to Ash. Wstałam i na trzech łapach doskakałam do domu czarnego. Neos wybiegł mi na spotkanie ignorując wołania Jeff' a. Brat pomógł mi dość do domu-Ash ma kłopoty, ratujcie go, pomóżcie mu... Zabrali go, ratujcie go-powtarzałam jak modlitwę. Słyszałam pytania, czułam jak ktoś mnie jeszcze trąca, a potem już tylko przyjemną pustkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz