Znów miałem jeden z tych dziwnych snów. Stałem na niebie, dookoła były jedynie chmury. Nie mogłem się poruszyć. Czułem się ciężko. Trudno było mi oddychać... Jakby coś przygniatało mi płuca...
Otworzyłem oczy.
Na krótko oślepiła mnie jasność, a ciężar na piersi trochę zelżał, jednak tylko odrobine.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz