Zanim wyszłam do brata weszłam do pokoju chłopaka, aby sprawdzić czy usnął. Spał jak aniołek. Uśmiechnęłam się do siebie i podeszłam okryć go mocniej kocem. Co się ze mną stało, że mu zaufałam? Wyszłam wzdychając cicho. Wybiegłam do brata i skoczyłam na niego w locie polimorfując. Zaczęliśmy się żreć, póki nie leżał pod moimi łapami-Co zrobiłeś z tym kluczem?!-warknąłem i kłapnęłam kłami obok jego pyska. Dziś zamiast skomleć próbował mi oddać-Gadaj-przydusiłam go
-Po co Ci on?-zapytał dusząc się. Nacisnęłam mocniej i wtedy wskazał mi łbem swoją kryjówkę. Puściłam go i dopadłam do jego skarbów. Kiedy chciałam wracać skoczył na mnie... Wypuściłam wisiorek z pyska i któreś z nas przygniotło go łapą... Matko, aby nic się z nim nie stało! Spojrzałam na klucz, był potłuczony i pobrudzony, ale w miarę cały. Warcząc ciągle na brata wróciłam do Ash' a. Odniosłam jego cenną pamiątkę i wróciłam do brata zła. Jeszcze trochę powarczeliśmy na siebie i nam przeszło... Czekałam, aż alfa otworzy oczy i ujrzy obok swój skarb..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz