Jej słowa dały mi mały płomyk nadziei. Już po paru chwilach biegliśmy w kierunku jaskini. Przez jakieś pół godziny szukaliśmy, jednak nigdzie nie było nawet śladu. Zrezygnowany usiadłem na kamieniu i ukryłem twarz w dłoniach. Ramię lekko bolało, przypominając o ranie postrzałowej sprzed paru dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz