Spojrzałem na nią zdziwiony.
-Tak Ci się spieszy?-Zaśmiałem się-Wiesz, jeśli chcesz...-Zamruczałem jej uwodzicielsko do ucha.
sobota, 25 lipca 2015
Od Neos' a
Od Rinmaru
Przycisnęłam jego usta mocno do swoich.
- Nie mogę się doczekać, aż znowu będziemy mogli zaszaleć... - wymruczałam.
Od Rinmaru
Westchnęłam. Tutaj byłam naprawdę szczęśliwa. To coś, czego w dzieciństwie nie doświadczyłam...
piątek, 24 lipca 2015
Od Neos' a
Przytuliłem ją do siebie.
-Rin, kochanie. Nie płacz, bardzo Cię proszę.-Pocałowałem ją w czubek głowy.
Od Rinmaru
Mnie również zachciało się płakać. Doprowadziłam do łez siostrę mojego ukochanego, do tego alfe...
Od Laili
Od Laili
-A Ty jak? Mam kolejnego siostrzeńca?
-Nie, tym razem masz siostrzenicę. Ciekawe z kim będzie się bawić...-Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
Od Laili
-Nie przeszkadzam?-zapytałam radośnie i zbliżyłam się do nich.
czwartek, 23 lipca 2015
Od Laili
-Ash...-Jęknęłam zrezygnowana i uśmiechnęłam się pod nosem. Wtuliłam się w niego.-Chodź do dzieci. Ja pójdę odwiedzić brata.
Od Laili
-Czuje w sercu, że to najlepszy obrót spraw,ale bardzo za nim tęsknię. Lou, wróć do nas synku.
środa, 22 lipca 2015
Od Laili
Wyszłam na dwór do Ash' a wcześniej zaglądając do pokoju małej, ponieważ obudził mnie jej płacz. Sor wszystkim się zajął.
Od Sorena
Akira spała. Kiedy ojciec wyszedł przybrałem wilczą formę i ułożyłem się koło jej kołyski. Mię spałem, czuwałem.
Od Ash'a
- Wybrałem bardzo dobrze. - stwierdziłem. Jeszcze raz spojrzałem na moje dzieci z czułością.
Od Ash'a
- Możliwe że niedługo odejdę, by go szukać. - oznajmiłem. - Będziesz musiał się wszystkim zająć.
Od Sorena
-Co mam innego robić ojcze? Do nie czego innego się nie nadaje. Ćpam po kątach, biorę udział w nielegalnych walkach...
Od Ash'a
- Czy wierzę... - westchnąłem. - Nie wiem. Ale kiedyś na pewno jeszcze go zobaczymy. Choćbym miał go szukać przez całe moje wieczne życie.
Od Sorena
Spojrzałem na ojca i odłożyłem małą. Usiadłem na kanapie i westchnąłem.
-Wierzysz, że Lou wróci?
Od Sorena
-Akira...-Wypowiedziałem jej imię, a wtedy ona skupiła na mnie wzrok. Jej oczy były magiczne, czarowały ludzi.
Od Sorena
-Ojcze co z nią nie tak? Dlaczego się tak rozgląda? Co tam widzi? Były problemy przy porodzie? Przydusiło ją?- Ojciec skracił mnie wzrokiem.
Od Sorena
Mała ciągle gdzieś się rozglądała, próbowała coś złapać i za czymś stękała. Zdziwiło mnie to. Położyłem ją w łóżeczku i podałem jej grzechotkę. Nie reagowała na nią jednak. Zawołałem ojca.
Od Ash'a
Zaprowadziłem Sorena do pokoju przygotowanego dla małej i nakazałem mu na nią uważać. Wróciłem do Laili.
Od Laili
Przytuliłam się do Ash' a i ziewnęłam zmęczona. Mój mąż od razu wszystkich ewakułował z pokoju.
Od Sorena
Ta mała istotka spojrzała na mnie swoimi nietypowymi oczkami i zaczarowała mnie. Teraz moim zadaniem było chronić jej, mojej małej siostry. A potem miałem troszczyć się o swoje stado. Wziąłem ją ostrożnie na ręce i zaśmiałem się nerwowo. Spojrzałem na rodziców.
Od Jeff' a
Zatrzymałem się i spojrzałem na nią. Po chwili zawahania pocałowałem ją w policzek.
-Dziękuję za poświęcony mi czas piękna kobieto.
Od Sorena
Nie chciałem bardziej wchodzić... Wycofałem się do łazienki. Umyłem się i w ludzkiej postaci wróciłem do ich pokoju. Niepewnie wyciągnąłem dłoń do dziecka.
wtorek, 21 lipca 2015
Od Sorena
Wróciłem do domu zawiedziony. Nie znalazłem mojego brata, a więc go straciłem. Wpadłem przez drzwi i trzasnąłem nimi. Usłyszałem nagle płacz dziecka i zastrzygłem uszami. Szybko wbiegłem na piętro do pokoju starszych.
-Mama, czy Rin...?-Zapach dochodził z pokoju rodziców. Wsunąłem łeb przez drzwi i spojrzałem na zmartwionych rodzicieli. Spojrzałem na ojca.
Od Ash'a
Uśmiechnąłem się. Mała złapała za moje włosy i, najwyraźniej zafascynowana ich kolorem, zaczęła za nie ciągnąć.
Od Laili
Posmutniałam, moi biedni chłopcy. Wiedziałam, że Soren może się załamać. Oby mała Akira była dla niego ukojeniem. Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Mała wreszcie skupiła się na tacie.
Od Laili
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
-Pasuje jej. Chciałabym, aby nasi synowie mogli zobaczyć swoją siostrzyczke.
Od Avaline
Od Laili
Spojrzałam na niego obrażona jak dziecko. Oparłam się o poduszki prawie siedząc. Poprosiłam, aby podał mi córeczkę.
-Jakie imię jej nadamy?
Od Laili
Zachowanie małej zmartwiło mnie i zdziwiło. Mała wyciągała rączki jakby coś próbowała łapać, za chwilę znów chichotała. Podniosłam się z miejsca i usiadłam na łóżku. Próbowałam wstać.
Od Jeff' a
Pobiegłem za nią, ale raczej, aby oglądać jak porusza się z gracją. Jej styl zachwycał mnie.
Od Avaline
- Ale najlepiej nie wkurzaj go. Wiesz mi nie za bardzo lubi wilków na wet jak mu nic nie zrobią.
Od Ash'a
Od Jeff' a
Trzymałam się blisko niej rozmawiając o niczym.
-Wybacz, że zaatakowałem Twojego przyjaciela...
Od Laili
-Ale i tak wciąż wygrywaciem-Zaśmiałam się pod nosem. Kiedy mała się zachłysnęła, odsunęłam ją i ułożyłam w ramionach. Zauważyłam, że się za czymś rozgląda.-Tutaj jest tata...-Wskazałam jej ojca.
Od Laili
Spojrzałam na niego z uśmiechem i pogłaskałam córeczkę po główce. Z pomocą męża przystawiłam dziewczynkę do karmienia.
Od Jeff' a
Spojrzałem na rogi kątem oka i ruszyłem powoli czekając na nią. Myślałem, gdzie ją zabiorę na to polowanie.
Od Avaline
- Może być polowanie.
Zerknęłam na Sarisa a on z nienawiścią patrzył na Jeffa, a Skipper mu coś tłumaczył.
Od Jeff' a
-Masz na coś ochotę? Jakieś miejsce, polowanie? Jestem otwarty na proppzycje.-Posłałem jej ciepły uśmiech.
Od Laili
-Usiądź przy mnie, proszę.-Stękania mojego naszego dziecka koiły moje nerwy. Mała już tu jest, nie ma obaw.
Od Jeff' a
Ignorowałem jednorożce, zwłaszcza tego jednego. Zatrzymałem się przy Avaline i odetchnąłem.
-Nie przeszkadzam?-Zapytałem głupio.
Od Laili
Obudziłam się zmęczona, mimo, że cały czas spałam. Zdenerwowana ciszą podniosłam się na łokciach i spojrzałam na Ash' a, który trzymał zawiniątko. Naszą córkę.
Od Avaline
Od Ash'a
No dobrze...
Teraz mogłem się wszystkim spokojnie zająć. Laila spała.
Tym razem poszło dość szybko. Niedługo potem trzymałem na rękach moją córkę....
Od Laili
Nie chciałam zasypiać, nie mogłam, ale jego moc... Brakowało mi już siły, aby się przeciwstawić.
-Ash...-Wyszeptałam i zasnęłam.
Od Ash'a
Musiałem czegoś spróbować. Musiałem...
Zakryłem jej oczy ręką. Skupiłem się. Widziałem jak jej usta rozchylają się z zaskoczenia.
- Conieco mi jeszcze po matce zostało oprócz wieku.... - powoli wprowadzałem ją w stan sztucznego snu.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Od Ash'a
Nagle sobie coś przypomniałem. Poderwałem się.
- Zaczekaj moment! - zacząłem grzebać w szafkach, szukając pewnego środku i strzykawki. Gdy wszystko znalazłem przygotowałem zastrzyk i delikatnie pomogłem jej usiąść.
- To pomoże ci się rozluźnić. - wstrzyknąłem płyn w jej krzyż. To powinno szybko pomóc...
Od Laili
Poczułam nie pokój, że Ash może wyjść i mnie zostawić. Załapałam go mocniej za dłoń i zacisnęłam powieki, aby powstrzymać łzy.
Od Laili
-Ash!-Złapałam go za rękę mocno. Pomógł mi ubrać odpowiedni strój i ułożyć się w miarę dogodnie na łóżku. Zapowiadała się długa noc...
Od Jeff' a
Ktoś wszedł do mojego domu.
-Jeff, daj mi mieszankę. I jakieś leki na zakażenie.-Młody alfa stał zdyszany i chyba gotowy do podróży. Bez słowa znudzony zabrałem się za pakowanie zamówienia.
- Gdzie tak pędzisz?
-Nie ważne, powiedz moim rodzicom, aby czekali na sygnały.-Skinąłem głową potakująco i wybiegłem za nim. Poleciałem na polanę rogów.
Od Laili
Przede wszystkim spokój.
-Ash, oddychaj. Spokojnie kochany.-Pogłaskałam go po policzku lekko i zwinęłam się z bólu.
Od Avaline
.......
Saris rozmawiał ze Sipperem o dzisiejszej bójce. A ja siedziałam pod drzewem z podkulonymi nogami. Byłam bardzo ciekawa o czym mówią i gdzie poszedł Jeff...........
Od Laili
Oddychałam szybko i płytko. Też nie cieszył mnie ten termin. Zaczęłam błagać, aby jeszcze poczekała i jak na zwołanie akcja została wstrzymana. Spojrzałam na Ash' a.
Od Laili
Ciszę i chwilę spokoju przerwał mój jęk i ból. Podniosłam się do siadu łapiąc się za brzuch. O nie, byłam za słaba na to...
niedziela, 19 lipca 2015
Od Laili
- To nie Twoja wina, to na pewno nie jest Twoja wina skarbie. Nikt nie jest winny.-Szepnęłam płaczliwie i pocałowałam go czule.
Od Laili
Poczułam dłoń Ash' a na plecach i zacisnęłam powieki. Przytuliłam się mocno do poduszki i ułożyłam na boku.
-Muszę pamiętać o córce, nie mogę jej zawieść, musi żyć. Nie mogę pozwolić na stratę kolejnego dziecka.-W tym momencie usłyszałam trzask drzwi. Zawołałam Neos' a czy nie wyszedł, ale nie...-O nie, Sor.-Znów zaczęłam płakać.
Od Laili
Wróciłam do łóżka nie potrafiąc już zatrzymać łez. Płakałam bez przerwy, nie potrafiłam się powstrzymać. To było straszne. Zawyłam z rozpaczy i ukryłam twarz w poduszkę.
Od Ash'a
Zacisnąłem dłonie na włosach. Wbiłem sobie paznokcie w skórę. Po paru chwilach poczułem ciepłą skróżkę krwi cieknącą mi po twarzy...
Od Ash'a
Nie...
Nie byłem w stanie pomóc mojemu synowi. Nie mogłem nic zrobić...
Zakryłem twarz dłońmi i opadłem na ziemię.
Od Sorena
Spojrzałem na niego przez ramię.
-Nie ma go.-Rzuciłem. Usłyszałem okrzyk mamy i jej szloch.
Od Laili
Wtuliłam się w niego i westchnęłam. Coś znów się działo, a ja nie mogłam chronić moich potomków. To było straszne uczucie.
Od Sorena
Spojrzałem za nim. Ten demon miał oczy mojego brata... Ale mój brat miał siłę, aby walczyć. Chciałem za nim biec, ale zgubiłem go. Musiałem wracać do domu. Poczułem, że część mnie właśnie gdzieś umarła.
Od Ash'a
- Nie wiem... Ale lepiej będzie jeśli teraz nigdzie nie pójdziemy... - opiekuńczo objąłem ją ramionami. Byle nic się nie stało...
Od Louren'a
Rozpaczliwie starałem się odzyskać kontrole. W tą krótką chwilę, gdy mi się udało, rzuciłem bratu zrozpaczone spojrzenie i instynktownie użuwając skrzydeł odleciałem...
Wątpiłem, że kiedykolwiek wróce...
Od Louren'a
Od Laili
Poderwałam się z miejsca słysząc krzyk mojego syna i łapy na trawie. Ktoś w pokoju obok spadł z łóżka. Stawiam na Neos' a. Spojrzałam na Ash' a wystraszona.
Od Louren'a
Gdzieś w głębi lasu przeszył mnie ból. Upadłem na kolana. Słyszałem, jak z moich własnych ust wyrywa się krzyk cierpienia. Czułem, że...
Pękam.
Przestaje istnieć.
Znikam.
Całość rozpłynęła się w ciemności.
Teraz czułem jedynie otaczające mnie zło, i zgrozę w moim wnętrzu.
Od Sorena
-Nie jestem już małym dzieckiem, poza tym co Ci do tego? Idź i im naskarż panie idealny!-Wyszedłem z jego pokoju.
Od Louren'a
Od Louren'a
Straciłem kontrole nad swoimi rękami i wymierzyłem mu siarczysty policzek. Mocno wciągnął powietrze i zszokowany wpatrywał się w ziemię. Zaciągnąłem go do mojego pokoju, po czym zmusiłem, by usiadł na łóżku. Wciąż wyglądało na to, że mój cios na chwile "zawiesił" jego i tak otumaniony przez narkotyki mózg.
Od Sorena
-Lou, cholera! To boli i nie musisz się tak drzeć. Poza tym to nie pierwszy raz, nic mi nie jest.
Od Louren'a
Narkotyk!
- Zwariowałeś?! - wrzasnąłem. - Narkotyki?! - mocno zacisnąłem dłoń na jego ręce, czując oszałamiającą wściekłość.
Od Louren'a
- Najpierw mi powiesz. - nakazałem. Pokręcił głową. Warknąłem.
- Powiedz albo sam sprawdze!
Od Sorena
-Oj tam, oj tam. Możemy w pewnym stopniu wyrównać szansę...-Posłałem mu znaczące spojrzenie i wyciągnąłem z kieszeni strzykawkę. Odwróciłem się do niego plecami i wbiłem igłę w ciało. Z cichym jękiem przyjąłem substancje. Poczułem jego dłoń na ramieniu i posłałem mu wiadomość.
~To jak? Zgadzasz się na to?~
Od Sorena
Spojrzałem na brata z radością.
-Choć mały sparing, ja i Ty. Możesz tam używać tych mocy chce się sprawdzić, proszę. Lou, nie daj się prosić! No...!-Skakałem wokół niego jak dawniej kiedy byliśmy szczeniakami.
Od Laili
Czekałam na kolejne pieszczoty chichocząc jak podlotek. Usłyszałam jak chłopcy tłuką się w korytarzu. Sor był czymś podniecony.
