Byłem maksymalnie wkurzony... Również wybiegłem. Skierowałem się do lasu dusz, mimo że nie był to zbyt dobry pomysł. Poczułem to na własnej skórze.
Gdzieś w głębi lasu przeszył mnie ból. Upadłem na kolana. Słyszałem, jak z moich własnych ust wyrywa się krzyk cierpienia. Czułem, że...
Pękam.
Przestaje istnieć.
Znikam.
Całość rozpłynęła się w ciemności.
Teraz czułem jedynie otaczające mnie zło, i zgrozę w moim wnętrzu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz