czwartek, 28 maja 2015
Od Jeff'a
Łaziłem po lesie bez celu wspominając wydarzenia minionych dni. Wyczułem nagle znajomy zapach Aveline i ruszyłem w tamtą stronę. Lubiłem ją, mimo, że pierwszego dnia znajomości dała mi z liścia za nic. Zaśmiałem się pod nosem na tę myśl i wszedłem w krzaki. Usłyszałem szmer i głos wadery. Przyczaiłem się i wyjrzałem zza liści. Była ubrana w sukienkę i zbierała zioła. Pewnie na ranę, wyglądała dobrze, ładnie się goiła. Zamerdałem ogonem, dobrze, że byłem w postaci wilka, bo pewnie byłbym czerwony. Wychyliłem się i przywitałem cicho. Musiała być daleko myślami, ponieważ gdy się odezwałem podskoczyła wystraszona...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz