Domyśliłam się czego szuka. Zaczęłam mu pomagać, nie mógł się rozpłynąć. Szukaliśmy długo, w końcu musieliśmy się pogodzić z wiadomością, że go tu nie ma-Ash...?-spojrzałam na niego, wyglądał na roztrzęsionego... Niepewnie położyłam dłoń na jego ramieniu-Ash, znadzie się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz