Starałem się ubrać tak szybko jak się dało. Gdy wstałem lekko mnie zabujało, złapałem się ściany. Zauważyłem na swoim ramieniu kosmyk włosów. Ująłem go w dwa palce. Tak, był mój. I niesamowicie długi. Trzeba będzie je przyciąć... Znalazłem kawałek materiału i związałem włosy w kitkę. Chwiejnie przeszedłem do salonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz