Spojrzałem na jednorożce i wesychnąłem. Odwróciłem się od nich i ruszyłem w stronę swojej rudery. Kiedy dotarłem na miejsce, drzwi ledwo trzymały się w zawiasach.
-Tak, dom... Ech.-Westchnąłem i wszedłem do środka. Położyłem się na starej kanapie służącej mi za łóżko i zamknąłem oczy.-Jestem wilkiem w potrzasku, odgryzłem łapę o brzasku... Wolność czerwienią pokryła moje kły. Wilk wolny, wilk kaleka. Miałem trwać, nie uciekać...!-Podśpiewałem sobie zwijając się w kulkę.-Dlaczego zawsze życie musi mi dokopać. Wzięło by mnie wreszcie ubiło, a nie...-Warknąłem zły.-Brawo Jeff, zwariowałeś. Jesteś tak samotny, że gadasz sam do siebie.
sobota, 18 lipca 2015
Od Jeff' a
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz