Uwolnij swoją duszę, powróć do przeznaczenia...
Wyszliśmy z karczmy koło południa. Ja na kacu, mój siostrzeniec cały poraniony. Mimo to szliśmy dumnie przez miasto póki nie zniknęliśmy w lesie. Polimorfowaliśmy i ruszyliśmy przed siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz