Nie dotykaj mnie...! Obróciłem się do niego i doskoczyłem mu do gardła. Wilcze zęby łatwo przebijały ludzkie tkanki. Nie pozwalałem mu na jakikolwiek ruch. Kiedy zaczął polimorfować wspiąłem się na niego tak, że naciskałem mu na rdzeń na karku. Nie mógł się ruszyć. Był wielki, ale nie tak zręczny jak ja. Musiałem uciekać, to był mój ojciec, a ja go właśnie zaatakowałem... Czekałem na odpowiedni moment. Kiedy obrócił się plecami do drzwi i spróbował mnie z siebie zrzucić puściłem się. Upadłem z hukiem, ale obróciłem się szybko i umknąłem przed zębami alfy. Chwycił mnie za zad i rozerwał skórę w na biodrze. Z wyciem odbiegłem w zarośla. Nie mógł mnie gonić, nie w tym stanie... Upadłem nad strumieniem, tam straciłem przytomność. Jak dobrze, upragniona pustka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz