Jeff ciągle się wiercił i nie zważał na moje prośby. Aż w końcu nie wytrzymałam....
- Jeff przestań pogarszasz sprawę! - krzyknęłam na niego, przykładając do jego ust chustkę przemoczoną jego krwią.
- "Powiedz mu coś bo sobie przebił kolejną żyłę!" - sykną jednorożec.
Jeff zaczynał się dusić.
- Dass'rat - syknęłam - W którym miejscu jesteś ,Saris
- "Żebro jest już zarośnięte teraz mam problem z krwią!!"
Wkurzyłam się.
- Saris trzymaj go a ja zrobię to po swojemu - wyciągnęłam z kieszeni małą fiolkę z przezroczystym płynem. Tak to były Łzy Jednorożców. - Zaraz wrócę Saris.
Zmieniłam się w wilka i pognałam do domu Jeffa.
Gdy weszłam od razu pomknęłam do kuchni przygotować płyn. Gdy skończyłam dodałam do tego jeszcze pięć kropli Łez Jednorożca.
Po dłuższej chwili wróciłam do chłopaków i bez bawienia wlałam płyn do ust Jeffa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz