Byłam ciekawa co robi mój ukochany, ale nie mogłam zostawić domu. Dziś postanowiłam zabrać naszych synów na pierwszy spacer. Przygotowałam wcześniej koszyk i chustę. Zależni od ich postaci chciałam ich przenieść na naszą górkę w koszyku, albo w huście. Obaj dziś chętni do współpracy przybrali ludzkie formy i pozwolili się ubrać. Schowałam ich do mareriałowego nosidełka i zawołałam brata, aby szedł z nami. Nie przybierał od dawna ludzkiej formy, nie odzywał się, a jego futro stało się całkiem czarne...
Idąc z bigającymi samodzielnie chłopcami i pilnującym ich Neos' em zdałam sobie sprawę z tego, że już od dawna nie miałam nocy tylko dla siebie i Ash' a...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz