Uwolnij swoją duszę, powróć do przeznaczenia...
Malec przez chwile przyglądał się mojej twarzy, po czym wybuchnął płaczem. - Nie no... No.. Nie płacz no... Soren... - jęknąłem i próbowałem go nieporadnie kołysać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz