środa, 17 czerwca 2015

Od Jeff' a

Spojrzałem na szkapę z nienawiścią, następnie przeniosłem wzrok na dziewczynę. Może on też był polimorfem i to ktoś jej bliski. Odszedłem ze spuszczonym łbem w stronę mojego domu. Obejrzałem się na nich przez ramię i zlizałem krew z pyska. -Jeszcze się policzymy szkapo-wycedziłem przez zaciśnięte zęby i spróbowałem godnie odejść, niestety kopnięcie konia nie jest miękkim dotykiem. Zacząłem kaszleć krwią, słaniając się na łapach ocierałem się o drzewa próbując iść. W pewnym momencie zwinąłem się z bólu i jęknąłem. Cholera, co się dzieje...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz