Przyglądałem mu się. Na przygiętych łapach zbliżał się do źródła zapachu. I... nie wiem, czy to tylko moja wyobraźnia, ale... Spoza kuszącego zapachu krwi wyłaniało się coś innego... Znajomy mi zapach. Nie byłem jednak pewny, tak więc się nie odzywałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz