- Wszystko ok... - ale ze mnie kłamca. Nic nie jest ok. Boli jak diabli, w głowie huczy mi jak po trawce, i będę musiał szorować podłogę...
Przysiadłem pod ścianą. Jeff przykucnął obok.
- Znasz się na wyciąganiu kuli? - zapytałem. Będzie następna blizna, jednak miałem ich na ciele tyle, że raczej trudną będzie ją zanumerować. Blizny w miejscach widocznych, jak na twarzy i na dłoniach usuwałem, reszta była mi obojętna. Obojętna do tego stopnia, że wyglądałem jakby jakiś wariat z nożem upatrzył mnie sobie na ofiarę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz