- Panem? Bo ja wiem... Żadnym tyranem nie jestem... - zachichotałem. - Nie, już raczej waszym kaichou, przewodniczącym. - obserwowałem ich reakcję. Chłopakowi chyba niezbyt przypadło to do gustu...
Rozejrzałem się po domu. Małe pomieszczenie, mało miejsca...
- Nie cierpicie tu na klaustrofobie? Jak się nazywacie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz