piątek, 22 maja 2015
Od Jeff'a
Szedłem Lasem Dusz nie zwracając uwagi na szepty i jęki. Wiem jak
cierpieli... Zauważyłem dziwny kształt na ziemi, a do nozdrzy dostał się
zapach krwi. Mimo, że chodziłem w ludzkiej postaci wilcze zmysły
pozostały. Zbliżyłem się i zobaczyłem waderę z łapą w pułapce. Chciałem
się odwrócić, ale nie oddychała. Pewnie straciła przytomność. Jak ją
zostawię to, albo ją kłusownicy zabiorą lub zjedzą inne zwierzęta. Za
pomocą mocnego kija otworzyłem zatrzask i wyciągnąłem jej łapę. Wziąłem
ją na ręce, nie była ciężka. Zaniosłem ją do swojego domu. Na szczęście
ludzie nie padali za mną, ja za nimi również. Mocniejszym kopniakiem
otworzyłem drzwi i przekroczyłem ich próg z wilczycą na rękach.
Położyłem ją na stole i zająłem się jej raną. Przeniosłem ją na kanapę i
usiadłem na krześle... Czekałem, aż się obudzi, ale nim się
spostrzegłem spałem głęboko siedząc na krześle z nogami na parapecie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz